III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 064 / 2006 / ZLOTY

 

Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :

IIIa Zlot Moto-Turysty w Londynie


 
fotografia dokumentująca odbycie wyprawy

 

Data zlotu :
23 - 25  lutego  2007

Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Kuba vel Joebar (M-T 120)
Krążownik Szos : 

Honda CBR 1100 XX Super Blackbird
Relacja nadesłana poza rankingiem

 


      Nie było przycierania podnóżków, nie było palenia gumy.  Nikt nie jeździł Gold Wingiem po namiotach, ani nitki nie zdzierał kolegom barw z pleców. Była za to pyszna wyżerka, moto bazar części, wizyta w muzeum, a kac trzymał 2 dni. Taki to był początek i koniec IIIa Zlotu Moto-Turysty w Londynie.

      Pierwszy zlotowicz przybył juz w piątek wieczorem z bagażem podręcznym zawierającym kołdrę, poduszkę i lampkę nocną, żądając wydania karty stałego pobytu ze wskazaniem na miejsce spoczynku. Sobota za to, upłynęła na działaniach logistycznych mających na celu zapewnienie „płynności” na zlocie.
      Następni przyjezdni przybyli wczesnym popołudniem w liczbie 4 osób i 327 komórek w łonie Marty, rozrastających się do małego Piterka z Cardifka, ale to dopiero za 7 miesięcy. Que bonito! Problem z dotarciem na miejsce na czas miał Marcin z Birmingham. Lecz nasze wewnętrzne służby prewencyjne zadziałały natychmiastowo i umówiły Marcina w salonie Renault na prezentacje i symulacje obsługi skrzyni biegów. Sam Marcin obiecał również przestudiować instrukcje obsługi GPSa i/albo przerzucić się na mapę „ręczne”


      Czas leciał jak Pan Jurek po autobahnie, z krótkimi przerwami na 2 głębsze, wręczenie nagród za konkurs fotograficzny, 2 głębsze, dyplomów uznania i awersji.


Wręczenie nagrody za III miejsce w Moto-Art-Foto 2006


Bohaterowie konkursu Mot-Art-Foto 2006
Kuba z Cambridge i Piotr z Cardiff, obaj urodzeni w starym kraju


Set dumny jak paw... Na to wyróżnienie zasłużyła właściwie Anja,
niestety nieobecna w Ambasadzie M-T w Londynie.

 


Zaskoczony Prezes
Oj załatwiłeś nas Prezes, załatwiłeś nas...


Jazda na motorze
w meksykańskim stylu


       Znów dwa głębsze i rozdania znaczków zlotowych! Goście mieli okazje przyłączyć się do szwedzkiego bufetu Sabiny, oraz uczestniczyć w pokazie najnowszego sprzętu fotograficznego Prezesa i Pitera. Każdy również miał szanse dostać się pod ubecką ulewę pytań Barta, oraz deszcz z fasolki po bretońsku z reki Kuby.

  
Przygotowania znaczków zlotowych...


"Moi drodzy, oto pamiątkowy znaczek naszego spotkania w Londynie"
-mówi Pani Ambasador Sabina

             Wszyscy zlotowicze po 2 głębszych (litrach),  wyrażali na glos życzenia i plany wyjazdowe na nadchodzący sezon. Najciekawszym rzucającym cień na Kazachstan, Afrykę i Kraje Bałkańskie, był plan wspólnego wyjazdu po bułki do piekarni za rogiem, za który każdy z nas otrzymałby 3 pkt + 300 (za relacje). I tak codziennie. Wszystko po to, żeby zdetronizować Kodiego i zająć wszystkie 12 stron w kalendarzu na 2008 rok.

      
Najlepsza para taneczna! Gwiazdą jak zwykle jest Sabina a towarzyszy jej przybłęda...

     Niedziela to był ciężki powrót do żywych i wycieczka do Muzeum RAFu.  Jednak pozycja pionowa i nieznośnie głośne migawki aparatów (cccciiiiiiiii), zmusiły nas do pobieżnego zwiedzania ekspozycji,
-przepraszam, nie dotyczy Barta i Pitera (dociekliwe bestie).

 


 

      Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Ace Café na specjał kuchni staropolskiej – chilli’chips’n’cheese. Potem fotki i transport zwłok na miejsce zdarzenia, skąd zlotowicze się rozjechali jak łyżwy pod Pudzianem – każdy w swoja stronę.
Pozostały tylko wspomnienia, nieświeży oddech i freski po bretońsku na suficie, ręki mistrza Kubala Anioła.
 


Pozdrawiam,

Kuba
(Moto-Turysta nr 120)

 PS
Nie mamy informacji i pewności, czy Marcin z Birmingham dojechał do domu.
Mamy nadzieję, że nie wracał na wstecznym.
 


Wiemy, że patrzycie na to co za nami, ale proszę powiedźcie
- która z nas jest przy nadziei ?
Rośnie mały człowieczek, nowy motomaniak...