III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 062 / 2006 / ZLOTY


Tytuł wyprawy :
Koniec sezonu - Poznań 2006

   
Uczestnik wyprawy / Kierowca: 
Jacek vel SET z Leszna
Moto - Turysta nr 092
Krążownik Szos: 
Honda ST 1100 Pan European

Przejechany dystans: 
365 km 

Data wyprawy:
data rozpoczęcia: 30.09.2006
/wyprawa jednodniowa/
data nadesłania relacji: 29.10.2006

Opis trasy wyprawy:
Leszno (miejsce zamieszkania)
Poznań (punkt docelowy wyprawy)
Leszno (miejsce zamieszkania)

Przyznane punkty:
Moto - Turysta 2006: 665 pkt (300 + 365)
Krążownik Szos 2006: 365 km

 

       W moim kalendarzu nie istnieje coś takiego jak początek i koniec sezonu motocyklowego. A Elefant Trefen, na który kiedyś wreszcie dojadę, a czy Twierdza Boyen nie gości motocyklistów w samym środku zimy. To co niektórzy nazywają „sezonem” trwa dwanaście miesięcy, tylko zimą jeździmy sporadycznie.
Skoro jednak ktoś zadaje sobie tyle trudu na zorganizowanie takiej masowej imprezy i ta impreza jest od nas na rzut beretem, to czemu nie pojechać.
     Na okrętkę pojechaliśmy do Poznania, pogoda prześliczna, asfalt przyjazny, kilometry lecą i przez to wszystko spóźniliśmy się na grupowe przemieszczanie się po Poznaniu. Pod stadionem Lecha, była garstka motocyklistów. Telefon do agenta 054 i już wiemy, że są na rynku. Tym ryneczku z trykającymi Koziołkami. Kto nie był w Poznaniu niech koniecznie nadrobi zaległości.
Jest tutaj dworzec autobusowy i tramwaje są również.

Nie lubię dużych miast !!!
W małych miasteczkach jak dostanę w dziób, to przynajmniej wiem od kogo.

No wreszcie dojechaliśmy pod Koziołki. Tutaj wpadł mi szalony pomysł tuningu mojego Motóra, bardzo chcę zwiększyć jego moc o kilka koni.
 


 

      Powitanko szybkie i szybkie zamówienie kawy. Szybka wymiana ulotnych wspomnień z wakacyjnych podróży. Kto by tam słuchał, aż tu nagle jak by nas niebo gwiazdami obsypało.
Kasia pokazuje pierścień na palcu i wskazuje Władcę Pierścienia. A to ci Kasia i Paweł. Paweł to taki cwany lis, wywiózł dziewczynę na kraniec lądu europejskiego, żeby się oświadczyć. Domyślacie się zapewne, że oświadczyny zostały przyjęte.

A co nasza bidulka Kasiunia miała jakiś wybór ?
Z Nordkapu na piechotę miała wracać !!!
>przypomnijmy sobie ta romantyczna wyprawę<

A to ci duszyczki zaręczyły się w czasie pomykania na motorku.
 


 


        Jak już wszyscy się porozjeżdżali, to my również pojechaliśmy do Fortu. Tutaj to się zaczynało dopiero towarzystwo rozgrzewać. Paweł z Kasią wieczorem wracali tutaj na imprezę, a my z Anją zaczęliśmy kierować się w stronę Leszna.
 


 

        Ale jakoś nie było nam spieszno do domu. Słońce jeszcze nie dotykało horyzontu, no to zaczęliśmy kluczyć takimi drogami jak Kórnik-Rogalin. Jak się zna takich kilka odcinków na jeden dzień, to można się najeździć do syta. W niektórych momentach padało pytanie - czy ty oby nie przesadzasz ? A mi tak fajnie, woziło się po zakrętach.
I tak pod wieczór zajechaliśmy do garażu. Na pewno nie jest to dzień, w którym coś zakończyliśmy, wręcz przeciwnie życie wyznawców Motóra toczy się dalej...

 

SET
 Moto-Turysta 092