III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 060 / 2006 / ZLOTY

   


Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :
Rożnov pod Radhostem razy dwa...

Organizator zlotu, imprezy :
GWCCZ
Gold Wing Club Czech Republic
http://www.goldwing.cz/

Data zlotu, imprezy : 
06 - 09 lipca 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Marek z Chorzowa (M-T 121)
Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Kasia
Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1
500 SE
Ilość przejechanych kilometrów : 
540 km

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 07.07.2006
data zakończenia : 09.07.2006
data nadesłania relacji : 10.10.2006


OPIS TRASY WYPRAWY :

Chorzów (miejsce zamieszkania)

Rożnov pod Radhostem
(punkt docelowy wyprawy)

Chorzów (miejsce zamieszkania)
 

PRZYZNANE  PUNKTY :
nie przyznano punktów w ramach rankingowej rywalizacji,
z uwagi na zbyt późne zgłoszenie relacji



zdjęcie dokumentujące odbycie wyprawy


       Zlot Gold Wing’a w Czechach razy dwa – Roznov pod Radhostem. Ta impreza oznaczała dla mnie wieczną gonitwę, a to dlatego, że podróż tam i z powrotem przemierzyłem dwa razy, ale zacznijmy od początku...
       Jak zwykle, czas nie pozwolił, aby cieszyć się tą imprezą już od czwartku. Wyjechaliśmy w piątek. Na temat drogi nie warto się tu specjalnie rozpisywać, ponieważ dla mieszkańców Śląska te bliskie rejony Czech są stałym miejscem weekendowych wypadów. W każdym razie po przejechaniu nieco ponad 130 kilometrów zameldowaliśmy się w Rożnowie.


 

       Ten zlot był kwintesencją tego, co kolokwialnie nazywamy zajefajną imprezą.
Po pierwsze miejsce. Na potrzeby zlotu wynajęto do naszej dyspozycji kamping wyposażony w domki gdzie dodatkowo mogliśmy rozbić namioty. Ponadto kamping był wyposażony w basen. Obok kampingu mieścił się fajny hotel, gdzie chodziliśmy na śniadanka, a niektórzy z nas nawet w tym hotelu nocowali. Za wybór miejsca 5 punktów.
Po drugie, doskonała oprawa muzyczna. Podczas zlotu grała dla nas kapela w stylu Blues Brothers -byli doskonali. Po trzecie, pogoda była wprost wymarzona.
Po czwarte, w zlocie wzięła udział spora ilość Wingerów z Polski, także czuliśmy się jak u siebie.

Ale, ale…

  

        Na miejscu rzeczywiście było rewelacyjnie tyle, że ja wziąłem na siebie zobowiązanie, polegające na zrobieniu oprawy wesela dla córki przyjaciela w Katowicach. Podczas gdy wszyscy, włącznie z moją zawsze wierną towarzyszką podróży (Kasią – moją „osobistą małżonką”) korzystali z uroków tego co przygotowali Czesi ja wróciłem do Katowic, by dzielnie z innym Wingerem (Erwinem z Gliwic, który uratował mi tyłek, ale to temat na oddzielne opowiadanie), prowadziłem orszak ślubny.

Efekt był świetny, ale biorąc pod uwagę niesamowity upał jaki był 8 lipca oraz świadomość, że podczas gdy ja ledwo zipię w skórach, oni tam w Czechach taplają się w basenie średnio mnie napawał optymizmem.
      Ok. 16:00 wystartowałem z powrotem w stronę Czech i ponownie dołączyłem do biesiadników w Roznowie. Wieczorem oczywiście impreza i I miejsce GWCPL za frekwencje, czyli ilość motocykli na zlocie w stosunku do całkowitej liczby motocykli zarejestrowanych w klubie.


Wróciliśmy w niedzielę po śniadaniu.
Erwin – bardzo Ci jeszcze raz dziękuję za pomoc w Katowicach przy tym ślubie…

 


Pozdrawiamy,

Kasia & Marek
(Moto-Turysta nr 121)