|
III
Edycja Rankingów : |
Moto-Turysta Roku 2006 * Krążownik Szos 2006
* 01.04.2006 - 01.10.2006 |
|
 |
RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 054 / 2006 / ZLOTY |
|
|
|
|
|
Tytuł wyprawy / nazwa zlotu,
imprezy :
ZLOT MOTOCYKLOWY
PO ZIEMI DOBRZYŃSKIEJ
LIPNO 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Wacław z Sulejówka
(M-T 085)
Krążownik Szos : BMW R1200 RT
Ilość przejechanych kilometrów :
560 km
|
Data wyprawy :
data rozpoczęcia:
23.09.2006
(wyprawa jednodniowa)
data nadesłania relacji : 30.09.2006
Opis trasy wyprawy :
Sulejówek
(miejsce zamieszkania)
Toruń
(punkt
docelowy wyprawy)
Sulejówek (miejsce zamieszkania)
Przyznane punkty :
Moto-Turysta 2006:
860
pkt
(560 + 300)
Krążownik Szos 2006:
560 km
|
|
Wyjazd z domu ok. 9 00. Pierwsze spotkanie z
kolegami na Białołęce w Warszawie, dalej jedziemy w trzy motorki do
Płocka na spotkanie z innymi członkami klubu BMW i nie tylko.
Stanowimy otwartą grupę zapaleńców i jeżdżą z nami właściciele
motocykli wszystkich marek. W Płocku jest już nas 12.

Następnie kierunek Lipno, gdzie czekają na nas sympatyczni
organizatorzy skromnego zlotu: Ania, Krzysztof i pozostali
uczestnicy wycieczki. Razem jest już ok. 20 maszyn.
Około 12.00 wyjazd do Golubia - Dobrzynia poprzez Obory, gdzie
zwiedzamy SANKTUARIUM MATKI BOSKIEJ BOLESNEJ, do którego codziennie
zmierzają pielgrzymi, aby adorować u stóp wsławionej łaskami figury
Matki Bożej Bolesnej.
Zaciekawionych i chętnych zgłębić wiedzę o tym miejscu odsyłam na
stronę:
www.obory.com.pl

Dalej
jedziemy podziwiając krajobrazy ziemi dobrzyńskiej w kierunku w/w
zamku.
Pogoda wspaniała humory dopisują, o czym mógł się przekonać
przewodnik na zamku golubskim.
|
|

/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/
|
|
Zamek
początkowo był twierdzą krzyżacką, ale czasy świetności miał za
władania siostra Zygmunta III Wazy - Anny. Historia opisana jest na
tablicy sfotografowanej i umieszczonej w galerii oraz na stronie:
www.zamkipolskie.com/golub/golub.html

Naładowani świeżą wiedzą historyczną, spragnieni i zgłodniali,
turlamy się przez Ciechocin do Torunia, a dokładniej na Stary Rynek
do restauracji „SPHINX”/można by prościej Sfinks/. Nad Wisła
zostawiamy nasze sprzęty pod opieką pana Kazia /za szczególną opiekę
zaliczył flaszkę dobrej wody ognistej/, i pieszo idziemy na rynek.
Kelnerzy witają nas miło zestawieniem stołów, oraz szybkim
przyjęciem zamówienia /chyba zauważyli w naszych oczach coś z wilka
i poczuli się zagrożeni/.

Po ok. 40 min ruszamy na spacer po starówce, co zaowocowało kilkoma
wspaniałymi fotkami.
Powrót z Torunia przez Bobrowniki do Lipna, gdzie
gospodarze Ania i Krzysztof ugościli zdrożonych wędrowców
wykwintnymi wypiekami i Metaxą. Niestety autor tego opisu musiał
zadowolić się herbatą z cytryną, gdyż musiał wracać do Sulejówka
tego samego dnia a dokładniej po godzinnym odpoczynku. |
|
Droga powrotna wiodła przez
Sierpc, Płońsk i Łomianki. Droga nudna jak flaki z olejem, ale
szybko prowadzi nas do Warszawy. Wracałem z Łukaszem, szczęśliwym
posiadaczem Rocketa III -straszna bestia. Szkoda tylko że fabryczna
owiewka kieruje wszystkie napotkane owady na wizjer kasku kierowcy
/przymusowe postoje na mycie szyby co 50 km/. Przy okazji
sprawdziłem swoją fabryczną owiewkę w R-teku. Kilka razy wracałem
nocą, ale takiego mnóstwa owadów jeszcze nie spotkałem. Krótko
mówiąc zero płaskorzeźb na wizjerze, cała populacja kierowana jest
na czubek kasku, gdzie dostaje niezłego kopa i ląduje na szybach
wyprzedzanych katamaranów. Kolega Łukasz zostaje na Białołęce a ja
ok. 21 melduję się w Sulejówku, oczywiście zadowolony z wycieczki
-choć jednak trochę zmęczony.
|

Wacław ma chyba jakieś zdolności prorocze, oto
zdjęcie nawiązujące do naszego nowego portalowego konkursu
GPS Foto |
|
>zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii<
Polecam wszystkim Moto -
Turystom, odwiedzenie w/w interesujących miejsc.
Dziękuję CI Aniu, Krzysztofie, Halinko i Rychu,
za zaproszenie i pozostałym uczestnikom za miłe towarzystwo.
Z pozdrowieniami,
Wacław z Sulejówka

|
|