III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 051 / 2006 / ZLOTY

   


Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :
Zakończenie sezonu GL w Łebie
 

Data zlotu, imprezy : 
07 -10 września 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Marek vel Miszung (M-T 121)
Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Kasia
Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1
500 SE
Ilość przejechanych kilometrów : 
1630 km

 

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 07.09.2006
data zakończenia : 10.09.2006
data nadesłania relacji : 22.09.2006


OPIS TRASY WYPRAWY :

Chorzów (miejsce zamieszkania)

Łeba (punkt docelowy wyprawy)

Chorzów (miejsce zamieszkania)
 

PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006 : 1930 pkt (300 + 1630)
Krążownik Szos 2006 : 1630 km

 



zdjęcie dokumentujące odbycie wyprawy

 

Przygoda rozpoczęła się w czwartek 7 września 2006r. Spotkanie w Czeladzi koło McDonalda i dawaj. Na miejscu wyjazdu pojawiło się 6 motocykli, ale że podróżowanie, zwłaszcza po naszych drogach, w tak dużym składzie to problem pojechaliśmy z Bogusiem i Luśką (MT 096) sami. Podróż przez Polskę typowa. Do Łodzi dwoma pasami później już coraz wolniej, ale i tak poszło dobrze.


 

Na miejsce zlotu, Intercamp w Łebie dojechaliśmy po 9 godzinach. Łeba przywitała nas deszczem. Zakwaterowanie rewelacyjne, drewniane domki dwurodzinne. Sam zlot przygotowany perfekcyjnie, kilka udanych parad w tym jedna z Łebskimi „stróżami prawa” na pokładzie naszych maszyn.
 


 

Kilka udanych imprez, w tym jedna uroczysta kolacja
w specjalnie wynajętej przez klub GL’a knajpce.
 

          


Po tej imprezie z grupą najbardziej wytrwałych Wingerów, wybraliśmy się jeszcze trochę pośpiewać do knajpki z Karaoke. Trzeba było tam być…
– po prostu rewelacja. 
 



W sobotę wybraliśmy się większą ekipą na Hel. To ok. 110 km. w jedną stronę od Łeby. Boguś (MT 096), nasz duchowy i merytoryczny przewodnik przewiózł nas po największych atrakcjach turystycznych tego urokliwego zakątka Polski.
 


 

Praktycznie przez cały czas zlotu dopisywała nam pogoda. Tak się szczęśliwie składało, że nawet jeżeli już padało to wtedy, kiedy i tak siedzieliśmy na miejscu.

Wróciliśmy do domu w niedzielę wieczorkiem. Droga powrotna trochę się dłużyła i była dla mnie osobiście dość męcząca. Ogólnie źle się czułem. Jak się niebawem okazało powodem tego stanu rzeczy było choróbsko, które już we wtorek przygwoździło mnie do łóżka na 3 dni.
 

 


Pozdrawiamy serdecznie,

Kasia & Marek
(Moto-Turysta nr 121)