|
Sobota 9.IX.2006, godzina 13.00 -oficjalne otwarcie zlotu
i zapowiedź programu. O godzinie 14.00, nastąpił wyjazd dwóch grup
na wycieczkę:
- I grupa: trasa dla motocykli enduro po bezdrożach
- II grupa: trasa dla turystyków o długości ok. 150 km, wiodąca
malowniczymi okolicami Zlanych Hor, pełnymi ostrych zakrętów.

Po powrocie
kurczaki z grilla, prosiak pieczony na rożnie. Niestety w połowie
serwowania "prosiaka pieczonego na bieżąco", czyli z długimi
przerwami na dopiekanie kolejnych odkrywanych surowych warstw,
kucharz kondycji marnej opuścił biesiadników i pozostała
samoobsługa. Sprawdziło się powiedzenie ”trzeba twardym być a nie
miętkim” i do tego nie wybrednym w przeciwieństwie do prosiaczka,
gdyż jemu wszystko wisiało -pełny luz. Właściwie wiara luzowała
owego prosiaczka, każdy na swój sposób może niezbyt profesjonalnie
ale skutecznie.

Pozostałą część
wieczoru spędziliśmy kibicując uczestnikom loterii Tombola. Ja też w
niej uczestniczyłem, co zaowocowało wygraniem przeze mnie
niezbędnego wyposażenia motocykla turystycznego w postaci baterii
wannowej, oraz liny z blokadą koła.
Dalej zabawiał nas czeski zespół rockowy grając jak mówili czesi
”żywą muzykę”.

Dodatkowymi
atrakcjami była prezentacja zabytkowych sprzętów miejscowego
pasjonata cyklizmu w postaci Nortona z 1921 roku, oraz innych
zabytkowych pojazdów nieznanej marki.

Kulminacyjnym punktem pokazów
było spalenie gumy w hondzie CBR, oraz powieszenie jej na drzewie,
co dało nam szansę dopracować właściwą pozycję motocyklisty na
wiszącym sprzęcie.
Zabawa trwała do północy...
W
niedzielę w godzinach od 9 do 12, spokojnie małymi grupkami
wracaliśmy do swoich domów.
|