|
Tytuł wyprawy / nazwa zlotu,
imprezy:
Sankt Petersburg
– Miasto Kontrastów
Organizator
zlotu, imprezy:
Gold Wing Club Russia
http://www.goldwingclub.ru
Data zlotu, imprezy:
17 - 20 sierpnia 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca:
Marek z Chorzowa (M-T 121)
Uczestnik wyprawy / Pasażer:
Kasia
Krążownik Szos : Honda Gold Wing 1500 SE
Ilość przejechanych kilometrów:
4 200 km
|
Data
wyprawy:
data rozpoczęcia:
15-sierpnia-2006r.
data rozpoczęcia: 21-sierpnia-2006r.
data nadesłania relacji: 15-września-2006r.
Opis
trasy wyprawy:
Chorzów (miejsce
zamieszkania)
Sankt Petersburg - Rosja (punkt docelowy wyprawy)
Chorzów (miejsce zamieszkania)
Przyznane
punkty:
Moto-Turysta 2006: 4500 pkt
(560 + 300)
Krążownik Szos 2006: 4200 km
|
|
Wyjechaliśmy, razem z Tomkiem vel. Inżynierem we wtorek 15.08 br.
Podróż tam, podzieliliśmy na trzy etapy. Pierwszy, najkrótszy to
trasa z Chorzowa do Warszawy. W Warszawie nocleg u przyjaciół z
GWCPL i nazajutrz już w 6 motocykli ruszyliśmy w stronę Wilna. Po
drodze dołączyło do nas jeszcze kilka motocykli i do Wilna
dojechaliśmy, o ile dobrze pamiętam, w 11 motocykli. Sporo
kilometrów jechaliśmy w deszczu.
W czwartek wyruszyliśmy w Stronę Pietiera (tak Rosjanie
nazywają St. Petersburg) i ok. godz. 18:00 zameldowaliśmy się na
miejscu. Po drodze trzy przygody z Policją i Rosyjska granica.
|

zdjęcie dokumentujące odbycie wyprawy
|
|
Wszyscy,
którzy będą kiedykolwiek jechali na wschód powinni przewidzieć nawet
kilkugodzinną przerwę w podróży związaną właśnie z przekraczaniem
tej granicy – koszmar. Nam poszło i tak stosunkowo dobrze, ale byli
i tacy, którzy stracili 6 godzin. Pojechać do Rosji warto chociażby
po to, żeby zobaczyć dokąd prowadzi totalitaryzm i nigdy nie
zagłosować na oszołomów z SAMOPIS-u.
Atmosfera i klimat były super tyle, że atmosfera to zasługa
wyłącznie nas, ludzi tam obecnych
i gdziekolwiek byśmy nie pojechali, było by co najmniej tak samo
fajnie.

|
|
St.
Petersburg to miasto kontrastów. Tak właśnie to miejsce zapamiętamy
z Kasią :
- obok Hamerów i wielkich limuzyn jeżdżą 30 letnie Łady i Wołgi,
- obok wystawnych monumentalnych budowli, ohydne slumsy z biednymi
dziećmi na podwórkach,
- obok wielkich atrakcji turystycznych, gastronomia serwowana na
poziomie gastronomi pokazanej w filmach Stanisława Bareii,
- obok milionerów, którzy swoje majątki zbudowali na wyzysku i
układach, nauczycielka angielskiego pracująca za 6 tys. rubli
(720zł) na targu, bo to bardziej opłacalne niż praca w szkole jako
nauczyciel angielskiego za 4 tys. rubli (480zł).

Wszechobecna, skorumpowana MILICJA szmacąca się za marne grosze, co
akurat czasami wychodziło nam na dobre.

Wszechobecne nastawienie na „okradanie” Innostrańców, w tym
przypadku nas. Wszelkie atrakcje dla nas co najmniej o 100% droższe
niż dla Rosjan. Pech chciał, że taka sama tendencja udzieliła się
organizatorom zlotu. Na terenie zlotu ceny bywały kilkukrotnie
wyższe niż za płotem lub w mieście. Tak czy inaczej warto było
jechać...
W końcu chodzi o moto-turyzm, a odbiór nagrody za 1 miejsce, bo
właśnie 1 miejsce uzyskał Polski Klub Goldwinga, to nie byle co!!!

W drogę powrotną wyruszyliśmy w niedzielę i zrobiliśmy równo 1000 km.
z Petera do Suwałk. Średnia prędkość z granicami, postojami,
tankowaniami, jedzeniem wyniosła ok. 58 km/h., mimo tego, że jak już
jechaliśmy to dość szybko tam gdzie się dało. To chyba mówi samo za
siebie. Oj daleko im do cywilizacji.

|