|
III
Edycja Rankingów : |
Moto-Turysta Roku 2006 * Krążownik Szos 2006
* 01.04.2006 - 01.10.2006 |
|

|
RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 040/ 2006 / ZLOTY |
|
|
Tytuł wyprawy / nazwa zlotu,
imprezy :
25 MIĘDZYNARODOWY ZLOT GOLD WINGA -SZWECJA, SZTOKHOLM

http://gwcs.se/
|
Daty zlotu :
03 - 06 VIII 2006
Szwecja - Sztokholm
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Zbyszek z Płocka (M-T 123)
Krążownik Szos :
Honda Gold Wing 1800
Ilość przejechanych kilometrów :
848 km
|
|
DATA
WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 03.08.2006
data zakończenia : 06.08.2006
data nadesłania relacji : 11.08.2006 |
OPIS TRASY WYPRAWY :
Płock (miejsce czasowego zamieszkania)
Sztokholm -Szwecja
(punkty
docelowe wyprawy -miejsca zlotów)
Płock (miejsce zamieszkania)
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto-Turysta 2006: 1148 pkt (300 + 848)
Krążownik Szos 2006: 848 km |
|
|
Nasza ekipa to :
ANDRZEJ i ŁUKASZ -BARTOSZYCE
KRZYSZTOF -GDAŃSK
ZBYSZEK
i ANIA -PŁOCK
|
|

zdjęcie dokumentujące odbycie wyprawy
|
|
|
Około godziny 12 w południe, wyjeżdżamy z Płocka w kierunku Gdańska.
Musimy dostać się na prom POLFERIS na godzinę 17, dlatego musimy
przebyć drogę w 5 godzin.
Podróż upłynęła troszkę w deszczu, ale nie było aż tak źle. Po
drodze trafiliśmy na przeszkodę w postaci poważnego wypadku na
drodze E77. Policja organizując objazd nie pomyślała, że wytyczona
trasa zastępcza była zbyt wąska dla TIR-ów, no i stało się –
GIGANTYCZNY KOREK. Tylko dlatego, że podróżowaliśmy motocyklem,
udało nam się przejechać 10 kilometrów objazdu w przeciągu 40 minut.
Zaplanowany obiad na obwodnicy Elbląga bierze w łeb. Za to Bond
czekając na nasze przybycie, był najedzony i wypoczęty za siebie i
za nas. Co prawda troszkę był zdenerwowany naszym spóźnieniem…
Ruszamy całym pędem, bo przed nami następny
objazd o długości 25 km. Mało tego, objazd prowadził wąska drogą. Po
drodze udało nam się zatankować do pełna i punktualnie meldujemy się
przy promie. Na promie spotkała nas miła niespodzianka, otóż
natrafiliśmy na jeszcze jednego Goldwingowca –Krzysztofa z Gdańska
(Kaszuba).
Przed nami 18-godzinny
odpoczynek, gry, zabawy i przede wszystkim zasłużony obiad.

Następnego dnia około godz. 12, cumujemy w
NYNASHAMN tj. 60 km od Sztokholmu i jako pierwsi wjeżdżamy do
kontroli policyjnej. Jeszcze przed przekroczeniem granicy, każdy bez
wyjątku musiał dmuchać w probierz trzeźwości. |
|
Nasz stan był w porządku, tylko lało ja z cebra
i widoczność była bardzo słaba –jechać jednak trzeba było dalej…
Po umówionym spotkaniu na drodze 73, spotykamy
zaprzyjaźnioną Bożenkę –Polkę mieszkającą w Szwecji. Zabiera nas
wszystkich do swojego domu, daje nam picie, jedzenie i schronienie
przed deszczem. W domu na nas czeka Tomek mieszkający na stałe w
Szwecji. |
 |
|
Na szczęście przestaje padać. Zwiedzamy zakład Tomka i Bożenki, a
następnie pilotowani docieramy na miejsce zlotu, tzn. na jedną z
wielu wysp Sztokholmu. Zakwaterowanie poszło nam w miarę sprawnie, a
wieczorem dołączają do nas następni przemoczeni po przejechaniu 650
km, Polacy z Karskrony.

W pierwszy dzień zwiedzaliśmy same centrum Sztokholmu –dużo mostów,
promów wycieczkowych i fajnych przeżyć.

W Szwecji akurat przypadał "Dzień Raka" i Tomek
z Bożenką, oraz koleżanka Patrycją, zorganizowali dla Polaków,
Słowaków i Czechów, kosztowna kolację z raków. Krótki instruktaż i
już wszyscy wiedzieli i czuli jak smakują owe stworzenia….

Następnego dnia odbyła się parada nacji. Polacy przebywający w
Sztokholmie, pozdrawiali nas dość często – to miłe i wzruszające.

Znowu
niespodzianka… Tomek na Swoim GL-u prowadzi wycieczkę
zaprzyjaźnionych Goldwingierów, a kolumnę zamyka na swojej trajce
wraz z Patrycją, Bożenka. Radio CB włączone i ustawione na kanale 19
i słuchamy opowieści o tym co widzimy
|
|
 |
Wjechaliśmy także na wieżę widokową. Na 35
piętro winda mknęła bardzo szybko i mogliśmy spoglądać na piękne
miasto z lotu ptaka.
Czas jednak biegł nieubłaganie szybko…
|
|
Dotarliśmy na prom i już następnego dnia byliśmy w Gdańsku.
Pożegnaliśmy się z Krzyśkiem, bo on przecież był już w domu.
Zjedliśmy obiad w okolicach Elbląga z Bondem i pomknęliśmy każdy w
swoją stronę.

W
okolicach Olsztynka spotkał nas ostry deszcz a następnie burza, na
drodze dosłownie fontanna….
Przemoczeni ale szczęśliwi dotarliśmy około 17.30 do domu.
Przejechaliśmy 848 km, dobrymi drogami z wieloma pomiarami prędkości
–wysokie mandaty nie były jednak dla nas… |
|
>
Zapraszam do obejrzenia zdjęć z naszych zlotów
< |
|
Pozdrawiamy,
Ania & Zbyszek
(Moto-Turysta nr
123)

|