III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 035 / 2006 / ZLOTY

 

Tytuł wyprawy / nazwa zlotu :
Dania, Norwegia -zloty GWEF

Daty zlotów : 
20 - 23 lipca 2006 / Dania
27 - 30 lipca 2006 / Norwegia
Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Bogdan z Pszowa (M-T 096)

Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Lucyna

Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1500

Ilość przejechanych kilometrów : 
4 897 km

 

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia: 20.07.2006
data zakończenia: 31.07.2006
data nadesłania relacji: 01.08.2006

OPIS TRASY WYPRAWY :

Pszów /miejsce zamieszkania/

Ulvik -Norwegia, miejsce zlotu
/punkt docelowy wyprawy/


Pszów /miejsce zamieszkania/

PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006: 5197 pkt (300 + 4897)
Krążownik Szos 2006 : 4897 km

       

       W dniach od 20 - 23 lipca, duński klub Gold Winga, zorganizował zlot w Svendborgu na zasadach Gold Wing Europan Federation. Postanowiliśmy i my z Lucynką odwiedzić wyspę Fyn, na której to leży miasto z bardzo starym i pięknym portem rybackim.
 

 

Zlot Hondy Gold Wing - DANIA 2006
20 - 23 lipca 2006
Denmark - Svendborg, Island of Fyn

GWCDK - Gold Wing Club Denmark
http://www.gwc.dk

       

        Umówiliśmy się z przyjaciółmi (Elą i Romkiem z Mławy), na A-4 pod Gliwicami i ruszyliśmy w kierunku Rostocku, skąd prom miał nas zawieźć na duńską ziemię. Tak się też stało i ok. 19-tej wyokrętowano nas w Getser, skąd do Svendborgu pozostało 200 km, które przejechaliśmy bardzo malowniczymi drogami i mostami. Przed 22-ą byliśmy już w mieście, ale pojawił się problem ze znalezieniem miejsca zlotu, ponieważ zrobiło się ciemno a na dodatek zaczęło coś mokrego lecieć z nieba. Po niecałej godzinie jeżdżenia po mieście udało nam się wreszcie odszukać to tajemnicze miejsce.

Rozbiliśmy namioty i rozpoczęliśmy życie zlotowe.
       Nazajutrz organizatorzy przygotowali nam przejażdżkę po ich wyspie i uczynili to w bardzo ciekawy sposób. Otóż utworzyli grupy różnojęzyczne, każdej grupie przyznali inną częstotliwość CB -radia. Przez całą podróż, która trwała ponad trzy godziny (łącznie z godzinnym postojem we wspomnianym wcześniej porcie), przewodnicy opowiadali o dziejach tych ziem, o starych budynkach, których jest wiele w Danii i o różnych ciekawostkach. Jednak na zadane przeze mnie pytanie o ilość duńskich wysp, nasza lektorka nie umiała udzielić prawidłowej odpowiedzi.



fotografia dokumentująca odbycie wyprawy
 

Gdy tylko ruszyliśmy po przerwie w drogę powrotną, lektorka zasięgnęła fachowego języka i rehabilitując się odpowiedziała na dręczące mnie pytanie. Okazało się, że Dania ma 584 wysp.
 

   

Wieczorem świetnie przygrywał zespół w rytmie bluesowym -wybawiliśmy się przednie.
      W sobotę przed południem zaproponowano nam przejazd na sąsiednią wyspę i zwiedzenie starego zamku. Zamek, jak zamek, ale za to woda w morzu tak ciepła, że nie odmówiliśmy sobie kąpieli.

   

Wprawdzie jak już wspomniałem woda była ciepła, ale było w niej też tak dużo meduz, że po pół godzinie przebywania w ich towarzystwie postanowiłem się z nimi pożegnać. Jak się później okazało moje rozstanie nie było głupim pomysłem, bo starczyła niewielka ilość maści od Eli, by przestały szczypać miejsca bliskiego kontaktu z mieszkańcami tych wód. Po południu zaliczyliśmy jeszcze jedną kąpiel, tym razem w basenie.

   

Wieczorem zespół w rytm wspaniałej muzyki country, dał nam pokaz pięknego tańca z dzikiego zachodu. Po tej części wieczoru nastąpiło rozdanie nagród. Nasz klub GWCPL, zajął V-te miejsce, dzięki trzem motorkom z biało-czerwonymi proporcami.

   

      W niedzielę rano przyszedł czas pożegnań. Rozstaliśmy się z Elą i Romkiem, oraz z Bondem, którzy to pojechali na południe -do kraju. My natomiast z Lucynką udaliśmy się przez mosty do Szwecji i dalej do Norwegii.

   

W niedziele, 23-go lipca po przejechaniu około dziewięciuset kilometrów, znaleźliśmy camping w górach (100 km na zachód od Oslo). Zatrzymaliśmy się tam na dłużej, aby pozwiedzać piękną okolicę, korzystać ze wspaniałej pogody i zażywać kąpieli w ciepłych wodach norweskich jezior. Ciekawostką jest, że o godzinie 23 -ej korzystaliśmy z darów natury, zbierając jagody w lesie -tam po prostu tak długo jest jasno.
     
     W
czwartek rano ruszamy w kierunku Ulvik, gdzie norweski klub Gold Winga organizował międzynarodowy zlot.
 


Zlot Hondy Gold Wing - NORWEGIA 2006
27 - 30 lipca 2006
Norway - Ulvik - Hardanger

GWCN - Gold Wing Club Norway
http://www.gwcn.org

 


Jedziemy drogą nr 40 do miejscowości Geilo, gdzie dostajemy się na siódemkę (Oslo-Bergen). Przepiękną, malowniczą trasą wspinamy się na przełęcz o wysokości 1100 m n.p.m. Następnie jedziemy szczytami gór, mając ciągle po prawej stronie widok na wspaniały lodowiec Hardanger (obok lodowca jest fiord, który także nosi nazwę Hardanger). Dojeżdżamy do Eidfjord, skąd tunelami, wiaduktami, bardzo krętą i stromą drogą, zjeżdżamy na poziom morza nad sam fiord. Później podróżujemy drogą nr 13, która prowadzi wzdłuż fiordu. Następnie należało tylko przeprawić się promem na drugą stronę i już prawie było się w Ulvik.

  

Po zarejestrowaniu się i rozbiciu namiotu przyszli do nas Szwedzi, znajomi z wcześniejszego campingu, którzy przybyli tu dzień wcześniej specjalnie po to, by opowiedzieć nam o ciekawych miejscach tego regionu Norwegii.
       Następnego dnia organizatorzy zaproponowali wspólny wyjazd do miejscowości Osa, gdzie japoński artysta na cześć zimowej olimpiady w Lillehammer, wybudował dzieło składające się z 3000 lag drewnianych i 23000 cegieł. Dzieło to można było podziwiać przy akompaniamencie muzyki wykonywanej na trąpetach.

   

Z tego miejsca można było wyjechać na szczyt bardzo wąską o licznych ostrych zakrętach i stromym podjeździe, ale w 90 % asfaltową drogą. Na szczycie przedsiębiorczy Norwegowie w 1977 roku wybudowali ogromny sztuczny zbiornik, oraz elektrownię. Na tę drogę z całej ekipy zdecydowały się tylko 4 motocykle, ale było warto… Znów ukazał się widok na wspomniany wcześniej lodowiec.
 

     W sobotę na paradzie narodów stawił się tylko jeden Goldas z husarskimi skrzydłami na antenach, ale za to był najgłośniejszy, ku uciesze tubylców.
Codziennie kąpaliśmy się w morzu, gdyż temperatura oscylowała w granicach 22 stopni. Do kąpieli dodatkowo zachęcała nietypowa dla nas sceneria –śnieg w tle.

 



fotografia dokumentująca odbycie wyprawy
 

Wieczorem uroczysta kolacja, rozdanie nagród i na koniec fajerwerki, które w tej wysokogórskiej krainie było zupełnie inaczej słychać niż gdzie indziej. Na zlocie zajęliśmy V miejsce, oraz w/g nowej kategorii (procentowa ilość motorków z danego klubu), zajęliśmy I miejsce, z pięcioma moto z Polski.


      W niedziele rano ruszyliśmy w drogę powrotną w dwa motocykle - z Arkiem z Westfalii. Przeprawiliśmy się promem na drogę nr 13, którą jechaliśmy 65 km wzdłuż fiordu, by następnie wjechać na drogę nr 134, wspiąć się na wysokość 1010m n.p.m. W tym miejscu temperatura mocno spadła, zaczął wiać silny wiatr i trzeba było się zatrzymać, aby ubrać kurtki. Mogliśmy jednak w tym miejscu podziwiać zupełnie „inne góry”. Następnie słynną drogą nr 9, bardzo widowiskową, ale płatną (lecz nie dla jednośladów!), dojechaliśmy do Kristiansandu, gdzie zaokrętowaliśmy się na szybki prom o dźwięcznej nazwie Silvia Ana, który z prędkością 41 węzłów (65km/h), w ciągu dwóch i pół godziny przewiózł nas do Hirtshals w Danii. Tutaj musieliśmy się spieszyć, jako że była już 20-ta godzina, a chcieliśmy wynająć bungalow jak najbliżej Polski. Udało nam się to uczynić 270 km na południe i o godzinie 22.20, rozpoczęliśmy opowiadać własne spostrzeżenia i wrażenia z tak pięknych widoków i tak pięknie spędzonego dnia w siodełkach naszych kochanych maszyn.

        W poniedziałek o 7-ej pożegnanie z Arkiem (on miał bliżej, nie musiał się spieszyć) i wyjazd do domu poprzez wspaniałe duńskie i niemieckie autostrady. Horror od Olszyny do Legnicy, a potem to już z górki, by o 19-tej zameldować się w Pszowie.


Czas spędzony w ten sposób wspominamy bardzo mile.
Norweskich widoków nie zapomnimy nigdy w życiu i pewnie tam jeszcze wrócimy.
 

> zapraszam do obejrzenia kilku fotek ze zlotu <

 

Pozdrawiamy serdecznie,
Lucyna & Bogdan

Moto - Turysta nr 096