III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 028 / 2006 / ZLOTY

 

Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :
VI  INTERNATIONAL BMW MOTORRAD BIKER MEETING 2006 
W GARMISCH PARTENKIRCHEN


 

Organizator zlotu, imprezy :
BMW Motorrad

Data zlotu, imprezy : 
07 - 09 lipca 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Kodi (M-T 097)
Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Małgorzata
Krążownik Szos : 
BMW K1200RS
Ilość przejechanych kilometrów : 
3 253 km

 

 

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 06.07.2006
data zakończenia : 11.07.2006
data nadesłania relacji : 19.07.2006


OPIS TRASY WYPRAWY :

Oslo (miejsce czasowego zamieszkania)

GARMISCH PARTENKIRCHEN
(punkt docelowy wyprawy)

Poznań > Puławy (miejsce zamieszkania)
 

PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006: 3553 pkt (300 + 3253)
Krążownik Szos 2006: 3253 km


        W dniach 7 - 9 lipca 2006, do Garmisch-Partenkirchen w Niemczech, przyjechało aż 35 000 motocyklistów z  45-ciu państw, aby spotkać się na zlocie zorganizowanym przez BMW MOTORRAD. Liczba uczestników o czymś chyba świadczy, dlatego i nas nie mogło tam zabraknąć.
Na początek jednak parę słów o tym, jak przejechaliśmy prawie 2 tys. km, zanim tam dotarliśmy...

 



zdjęcie dokumentujące odbycie wyprawy

 

Na początek krótki bilans wyjazdu do Norwegii :

STRATY = 3 zmienione laczki + 1 gleba postojowa,

REKOMPENSATA = nieskończona ilość zakrętów + piękne widoki połączone z piękną pogodą 
+ kilka tysięcy kilometrów nakręconych na 2 koła,

WNIOSEK: "Twardym trzeba być a nie miętkim", patrząc na to z  perspektywy czasu, będzie co wspominać !!

      Z Oslo do GAP (Garmisch-Partenkirchen), jak się okazało, mieliśmy 1844 km do nawinięcia na koła. Nie zwlekając w CZWARTEK około godziny 4.30 żegnaliśmy Oslo ostatnią fotką o wschodzie słońca.


 

      Kierujemy się najpierw w stronę Goteborg, następnie kierunek Kopenhaga, a co się z tym wiąże każdy wie - przejazd przez most łączący Szwecję z Danią.
(przydatna informacja: cena przejazdu przez most = 165 SEK lub 130 DKK motocykl + 2 osoby)
Około godziny 11 przy pięknej pogodzie docieramy na kilku zbiornikach do Danii, kierując się dalej na południe i o 12.45 oczekujemy na prom z RODBY - PUTTGARDEN. Nie dokonywaliśmy żadnej rezerwacji, ponieważ prom pływa bardzo często i stwierdziliśmy, że nie ma takiej potrzeby.
(przydatna informacja: cena promu 260 DKK )
O godzinie 17.30 z przebiegiem 1103 km, parkujemy motocykl pod hotelem w Sarstedt (Niemcy). Udajemy się, zaglądając przy okazji tu i ówdzie, w poszukiwaniu miejsca, w którym można zjeść i zakończyć dzień kuflem niemieckiego piwa.

    

 
           Następnego dnia w piątek po śniadaniu około godziny 10 okazuje się, że Małgorzata poczuła się bardzo źle (powodem nie było śniadanie). Dzięki pomocy szefowej hotelu, Gosia jedzie do lekarza, a ja w tym czasie bez pośpiechu wyprowadzam moto z garażu i pakuję rzeczy. Małgorzata wróciła po jakiejś godzinie zaopatrzona w leki, które jak się okazało później pomogły! Żegnamy się z szefową i na drogę dostajemy jeszcze 1,5 L wody mineralnej. Przy temperaturze przekraczającej + 30*C, wiosłujemy po niemieckich autostradach w kierunku Monachium, gdzie po nawinięciu ponad 700-set km, około godziny 18.40 docieramy do GAP.


       Nawigacja obliczyła jakieś 6 godzin drogi -problem w tym, że zapomniała dodać czasu, jaki spędziliśmy przeciskając się w korkach między puszkami. Chmury, które pojawiły się nad wioską zlotową nie wróżyły nic dobrego, ale kto by się tym przejmował -tym bardziej, ze do dyspozycji zlotowiczów był namiot na imprezki, który pomieści nawet 5 tys. osób. My rozbijamy własny (mały) namiot na pustym jeszcze polu namiotowym. Problem pojawił się nad ranem, gdy wracaliśmy z imprezy. Gdyby nie latarka, mielibyśmy poważne problemy ze znalezieniem naszego namiotu, bo przez kilka godzin pojawiły się tu setki innych!  Jak tu spać ?  Po 3-4 godzinach znowu na nogach...

 


        Przez całą sobotę próbowaliśmy pozwiedzać, pooglądać, itd. itp. - dnia zabrakło! Ilość atrakcji przerosła moje oczekiwania. W planach mieliśmy pojeździć po Szwajcarii ale nie wypaliło, ponieważ pochłonięci byliśmy tym co działo się w miasteczku zlotowym. 
Na terenie zlotu działo się sporo -oj działo się! Aby nie być gołosłownym wymieniam niektóre z atrakcji:
- możliwość pojeżdżenia każdym seryjnie produkowanym motocyklem BMW,
- pokazy mody, koncerty, sklepy, firmy tuningujące motocykle,
- pokaz, oraz możliwość uczestnictwa w jazdach w terenie po specjalnie przygotowanym do tego torze,
- projekcja filmów " The Desert of Africa " , " Mexico ", " New Zealand " , " 10 Years on 2 Wheels " , " The Deserts of America and Australia " , " Long Way Round " i jeszcze kilka innych,
- pokazy jazdy off road przez Simo Kirssi i Chris Pfeiffer, freestyle Show.
Do tych wszystkich atrakcji zlotowych należy dodać paradę motocyklową i wiele konkursów, w których między innymi, nagrodą było nowe BMW R1200R, którym po sobotnim losowaniu odjechał
Ewald Maier z Ulm.

  


     Pisząc o tych wszystkich atrakcjach całkowicie zapomniałem o bardzo ważnej informacji :
POLE NAMIOTOWE - GRATIS !!!  WJAZD NA 3 DNIOWY ZLOT - GRATIS !!!
Jak widać można robić świetne imprezy z bardzo dobrą organizacją i 35 tysięczną frekwencją za FREE. Sobotnie popołudniowo/wieczorne biesiadowanie w towarzystwie Szwajcara i jego, a teraz i moich, znajomych upłynęło nam na nocnych rozmowach polaków. Dziękuje Ci Szwajcar za towarzystwo i do zobaczenia niebawem.

  


     ,Niedziela... Po śniadaniu przyszła pora na pakowanie i w drogę prosto do Poznania na przegląd po kolejnych 10 000 km. Parkujemy popołudniu pod hotelem Ilon w Poznaniu i tu pojawił się problem, co zrobić z moto? Przegląd mam umówiony na poniedziałek o ósmej. Podjechałem do salonu i bez problemu mogłem zostawić moto wieczorem w niedzielę. Po dotarciu do hotelu, padam zmęczony na pysk po nieprzespanych tak naprawdę kilku nocach. Budzę się w poniedziałek późnym popołudniem. Jak dobrze jest nie robić nic tylko leżeć, wspominać jak było i mieć z tego bekę. W poniedziałek podzieliłem się z Robertem i Marasem wrażeniami z imprezy.

 

      Po zmęczeniu 456 kilometrów we wtorkowe popołudnie docieramy z Małgorzatą do rodzinnego miasta Puławy. Od czwartku do wtorku nakręciliśmy na koła 3253 km. Warto było, tylko temp. +38*C nie bardzo mi odpowiadała !

kliknij tutaj > ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA POZOSTAŁYCH ZDJĘĆ ZE ZLOTU

 



Pozdrawiamy,

Małgorzata & Kodi
(Moto-Turysta nr 061)

Ps. Za rok bankowo jedziemy do GAP !