|
III Edycja
Rankingów : |
Moto-Turysta Roku 2006 * Krążownik Szos 2006
* 01.04.2006 - 01.10.2006 |
|

|
RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 027 / 2006 / ZLOTY |
|
|
|
|
|
Tytuł
wyprawy / nazwa zlotu :
VI ZLOT WŁAŚCICIELI
MOTOCYKLI BMW
Data zlotu :
23 -25 czerwca 2006
Uczestnik wyprawy / Kierowca : Wacław
(Moto-Turysta nr 085)
Uczestnik wyprawy / Pasażer :
Ada (córka)
Krążownik Szos : BMW R1200 RT
Przejechany dystans : 1235 km
(1065 trasa + 170 sobotnia wycieczka)
|
|
DATA
WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 23.06.2006
data zakończenia : 25.06.2006
data nadesłania relacji : 17.07.2006 |
PRZYZNANE PUNKTY :
Moto-Turysta 2006 : 1535 pkt (300 + 1235)
Krążownik Szos 2006 : 1235 km |
OPIS TRASY
WYPRAWY :
Sulejówek (miejsce zamieszkania)
Warszawa > Piotrków Trybunalski >
Bełchatów > Wrocław > Złotoryja
Zamek Czocha w miejscowości Czoch
(punkt
docelowy wyprawy)
Sulejówek /miejsce
zamieszkania/
|
|
|

/mapa i fotografia dokumentująca odbycie
wyprawy/
Wyjechałem
z Sulejówka ok. 14 00 z córką Adą /lat 15/ jako plecaczek. Plany
były trochę inne, ale czekałem na Adę aż odbierze świadectwo
szkolne. Był to nasz pierwszy wspólny wyjazd, dlatego trochę się
obawiałem czy ja poradzę sobie z pasażerką i czy ona wytrzyma tak
długa trasę.
|
|
Okazało
się, że ja częściej potrzebowałem przystanków na odpoczynek a R-tek
na tankowanie, niż Ada.
Droga przebiegała bez zakłóceń, dołączył do nas w Jankach Marcin z
Warszawy/BMW GS 1200/. Na miejsce dotarliśmy ok. 23.30. O tej porze
już wszyscy byli na miejscu i raczej po sutym grilu szykowali się do
noclegu, co też i my uczyniliśmy otrzymawszy klucz do pokoju
dwuosobowego w tzw. służbówce. Pokój tuż przy wejściu do zamku
zaadoptowanego na hotel dla turystów.
|
 |
|

Szczegółowy opis, bardzo ciekawą historię zamku wybudowanego przez
króla czeskiego Wacława II w 13 wieku, znajdziecie na stronie :
www.zamekczocha.pl |
Dla
zachęty zainteresowanych zwiedzeniem tego miejsca dodam tylko, że
zamek ten wpisuje się w polską historię okresami walki, miłości,
zdrady małżeńskiej i okrutnej zemsty właściciela zamku, który swą
wiarołomną małżonkę i dziecko żywcem zamurował w studni. Do dzisiaj
jeden szkielet leży w studni pokazywanej zwiedzającym.
Jak
widać życie średniowieczne pisało niezłe scenariusze... |
|
Bardzo
interesujące też było łóżko w jednej z gościnnych sypialni a
mianowicie jedna strona łóżka posiadała zapadnię, dzięki której po
hucznej zabawie dziewka służebna zawodziła niedoszłego kochanka na
łóżkowy szafot a niczego się nie spodziewający rycerz lądował w
śmiertelnej otchłani /chyba prosto do rzeki Kwisy, która otaczała
zamek.
No,
ale wracajmy do naszego zlotu. Sobota 11 00 wyjazd na wycieczkę.
Trasa wiodła drogą nr 30 do Jeleniej Góry, później Szklarska Poręba,
Świeradów Zdrój, Mirsk i dalej boczną drogą do drogi nr 360 na
Giebułów, Leśną, aż na Zamek Czocha. W Świeradowie przystanek w alei
spacerowej gdzie kuracjusze mogli podziwiać wspaniałe maszyny i
porozmawiać z ich właścicielami.
Po powrocie obiad i o 16 30 konkurs na najwolniejszą jazdę oraz
podnoszenie GS-a z ziemi na czas. Wolną jazdę wygrała ekipa z
Bielska Białej, na co dzień zajmująca się zawodowo motocyklami.
|
|
 |
 |
|
O
17 00 odbył się pokaz walk i tańców rycerskich - walki na broń
stalową, aranżowanie scenek rodzajowych. Następnie uczestnicy zlotu
pobierali nauki tańców z epoki średniowiecza całość oprawiona w
odpowiednią muzykę. Spotkanie z rozrywkami naszych przodków
zwieńczyły gry i zabawy plebejskie, w których głównymi aktorami byli
zlotowicze /walki na kłodzie drągami, strzelanie z łuku bojowego i
inne atrakcje.
Po kolacji odbyło się wręczenie nagród i wspólna zabawa razem z
zespołem DRINK TEAM. Organizatorzy zaskoczyli mnie wręczając nagrodę
dla najmłodszego uczestnika zlotu dla mojej 15-letniej córki.
Wspominając II Zlot Moto-Turystów w 2005r pamiętam, że w Ostrowie
Wlkp. było więcej młodzieży i nawet dzieci.
|
|
 |
 |
|
Pozostał
nam nocleg i w niedzielę 10.30 po śniadaniu wyjazd do Sulejówka.
Z zamku wyjechaliśmy sami z Adą, ale po drodze wyprzedziło nas kilka
maszyn z naszego zlotu ja jechałem ostrożnie, ponieważ córka
wierciła mi się na tylnym siedzeniu w najbardziej nieodpowiednich
momentach, ale po moich uwagach na postoju i jej chęci trzymania się
grupy, która jechała sporo szybciej od nas nauczyła się obserwować
drogę i współpracować w siodle z kierowcą. Wracaliśmy przez Oborniki
i Trzebnicę omijając Wrocław nadrobiliśmy 50 km, ale droga gładka
zero ruchu wśród pól i łąk. Nawet temperatura + 35 stopni nam
niespecjalnie przeszkadzała dopiero na katowickiej było ją czuć
poniżej 90 km/godz. Do domu wróciliśmy ok. 18.
|
|
Podsumowując cały wypad - WARTO BYŁO.
Córka okazała się świetnym kandydatem na przyszłą AMAZONKĘ.
Już ją widzę na IV Zlocie Moto-Turystów w 2007r.
Zapraszam do
obejrzenia zdjęć ze zlotu :
> galeria zdjęć <

Pozdrowionko dla wszystkich,
Ada z Wacławem
(M-T 0085)
|