RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY 

nr 006/2004 / ZLOTY


/zdjęcie dokumentujące fakt odbycia wyprawy/

Tytuł wyprawy :
Rozpoczęcie Sezonu 2004 GWCPL

ARŁAMÓW 2004

Organizator imprezy :
Gold Wing Club of Poland 

Uczestnik wyprawy : 
"didi" - Turysta nr 007

Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing  (nr 007)

Ilość przejechanych kilometrów : 
1169 km


WYJAZD :  20 820 km
/zdjęcie dokumentujące fakt odbycia wyprawy/


POWRÓT :  21 989 km
/zdjęcie dokumentujące fakt odbycia wyprawy/

OPIS TRASY WYPRAWY : 

WARSZAWA 
(miejsce zamieszkania)
Lublin > Kraśnik > Nisko > Przemyśl
> Nianadowa > Bircza > Kuźmina 
ARŁAMÓW (punkt docelowy wyprawy)
> sobotni wyjazd na pętle bieszczadzką <
> Przemyśl > Łańcut > Rzeszów > Radom
WARSZAWA  (miejsce zamieszkania)

PRZYZNANE PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 1469 pkt.
Krążownik Szos 2004 : 1169 km

Data rozpoczęcia wyprawy : 23.04.04
Data zakończenia wyprawy : 25.04.04
Data nadesłania relacji : 26.04.2004

Cały nasz wyjazd trwał 62 godziny... i co się w tym czasie wydarzyło ?
Ruszyliśmy o 5.10 w piątek 23.04.2004.
Droga do Arłamowa super  - chodzi mi o pogodę, bowiem słoneczko cały czas dogrzewało.
Nie wiem ile przyjechało motorków może 70, w każdym bądź razie powitania trwały bardzo długo. Wieczorem zaczęły się rozmowy i tańce. ... Kiełbaska pieczona na ognisku, napoje różne były ... 
I tak to trwało do późnych godzin nocnych, lub rannych jak kto woli.
Następnego dnia zwarci i gotowi wyruszamy
na pętlę bieszczadzką około 200 km.
Skupiamy się przede wszystkim na jeździe, nie ma zwiedzania, jedziemy zatrzymujemy się,  jedziemy... Po drodze zjadamy bigosik i około 18 zjeżdżamy do hotelu w kropelkach deszczu. Zaczyna coraz mocniej padać ale nasza "biesiada" jest pod dachem, więc nie ma problemu.
Tylko motorki mokną !
Ja jak zwykle zapomniałem zabrać pokrowca.
Jest pieczeń z dzika, kaszanka, golonka, napoje muzyka na żywo - zabawa trwa i trwa ...
Rano mgła ale nie pada, śniadanko i czas na pożegnania - "do zobaczenia na trasie".
Około 11.00 ruszyliśmy w drogę powrotną. Po drodze mżawka i koło Radomia
trochę deszczu (w sumie tak 30 km) więc nie jest źle, prognozy były gorsze. Gdy wjechaliśmy
do Warszawy około 19.00, powitało nas zachodzące słoneczko i wszystko było już OK.

P.S. Niestety w sobotę jeden z kolegów miał wypadek pod Ustrzykami Dolnymi - jakiś
baran w mercedesie nie zauważył Goldasa i zajeżdżając pod sklep poszedł na "czołowe".
Złamana ręka, prawdopodobnie obojczyk i ogólne mocne potłuczenia. Gdyby nie to
zdarzenie, to byłoby 100% satysfakcji.

> Zapraszam do obejrzenia moich zdjęć <

 

Pozdrawiam wszystkich,

"didi"