|

/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy/
|
|
Tytuł
wyprawy :
Zakończenie
Sezonu 2004
Leżajskiego Klubu Motocyklowego
w Ożannie
Miejsce i data zlotu :
18
- 19 IX 2004, Ożanna
Uczestnik wyprawy :
Turysta nr 046 - Rozwad z Krakowa
Krążownik Szos :
Krążownik nr 047 - Honda GL 1800
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
>
Niepołomice > Tarnów > Rzeszów >
> Sokołów Młp. > Leżajsk >
Ożanna (punkt
docelowy wyprawy)
> Leżajsk
> Łańcut > Rzeszów >
> Tarnów > Wieliczka >
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
|
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 :
802 pt.
Krążownik Szos 2004 :
502 km
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy :
18.09.04
Data zakończenia wyprawy :
19.09.04
Data nadesłania relacji :
02.10.2004
|
|
|
Tym
razem nie samotnie, lecz jak "za dobrych czasów" z
Tadziem (MT 006), wyruszyliśmy w piękny wrześniowy sobotni
poranek drogą przez Niepołomice aby ominąć dokuczliwe roboty
drogowe na "czwórce" w okolicach Wieliczki. Po drodze w
Tarnowie miał do nas dołączyć kolega z Nowego Sącza, jednak
zatrzymały go inne obowiązki i tylko we dwa Goldaski dotarliśmy
na miejsce zlotu tuż po południu. A miejsce to jest bardzo ładnie
położonym ośrodkiem wypoczynkowym Energomontażu w Ożannie k/Leżajska
nad jeziorem o tej samej nazwie.
|
|
|
Po
szybkim zakwaterowaniu się w domku stanęliśmy na bramie w podwójnym
celu: towarzyszenia organizatorom zlotu oraz w oczekiwaniu na ślubną
parę, która jak się okazało miała po sąsiedzku zaplanowane
weselne uroczystości. Po dotrzymaniu tradycji "oddźwiernych",
odprowadzeniu Młodej Pary pod dom weselny i odstawieniu Goldasków
do parku maszyn, można było rozpocząć jakże wyśmienitą
biesiadę przy ognisku z kiełbaskami, kaszanką i piwem...
|
|
Zlot
był zorganizowany jako regionalne zakończenie motocyklowego sezonu
2004 przez Leżajski Klub Motocyklowy (LKM) "Wehikuł"
zrzeszający przeróżne motocykle i motocyklistów. A niemało śmiechu
i radości wzbudził fakt, że za wyjątkiem dwóch Goldwing'erów
należących do LKM, to koleżanki i koledzy jeżdżący "świniakami"
zamieszkujący okolicę zlotu (np. Tarnobrzeg, Nisko) musieli się
dowiedzieć o tymże zlocie drogą okrężną przez Kraków, inaczej
by tam nie trafili ...
|
|
|
Impreza
zlotowa urozmaicona była nie tylko przez sąsiadujących weselników,
ale i znakomicie grającą "kapelę" rockową z
Przeworska. To właśnie chyba muzyka odciągała od weselnego stołu
w/w gości weselnych do tego stopnia, że oni tańcowali wespół z
motocyklistami na "klepisku" bez względu na różnice np.
ubioru (sukienki vs. skóry, szpilki vs. glany) i rolę (np. drużki
i drużbowie). Ojojojojojoj, a drużki były bardzo sympatyczne...
|
|
Jednak
wszystko co dobre szybko się kończy i czas było się udać na
odpoczynek aby bezpiecznie trafić dnia następnego do garażu. Z
rana przysługiwał zlotowiczom jeszcze żurek z kiełbasą i kawa bądź
herbata. I tak po śniadaniu na ciepło ruszyliśmy w drogę powrotną
we cztery Goldaski, z czego z dwoma rozstaliśmy się w Leżajsku i
dalej we dwa pomknęliśmy w stronę Krakowa. Po drodze był jeszcze
bardzo smaczny rosół oraz golonka i w ten sposób z pełnym
brzuszkiem wjechałem do garażu o bardzo przyzwoitej porze.
|
|
|
Należy
tu zaznaczyć, że za cały zlot tj. nocleg w domkach, duuuuużo kiełbasy
i kaszanki z pieczywem, poranny żurek i "coś gorącego"
wymagały ogromnych wyrzeczeń finansowych. Niektórzy musieli nawet
likwidować lokaty bankowe, gdyż całość (oprócz rzecz jasna
zimnych napojów) kosztowała aż 30 PLN (słownie: trzydzieści) od
osoby !!! Abstrahując jednak od portfela to atmosfera zlotu i
jego okolica mówią mi, że jak tylko Opatrzność będzie dla mnie
łaskawa i pozwoli mi w przyszłym sezonie nadal spędzać każdą dłuższą
chwilę na dwóch kołach to uczynię wszystko, aby zjawić się na
kolejnym zlocie LKM.
|
|
Zapraszam
do obejrzenia fotek z zakończenia sezonu LKM w foto-galerii
Pozdrawiam,
Rozwad
(Moto-Turysta nr 046)
|