|
RELACJA
Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
|
|

Foto na moto ale
większym, tzn. 20-osobowym,
zrobione zaraz przed rejsem po jeziorze Dadaj.
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy/
|
|
Tytuł
wyprawy :
Zakończenie Sezonu GWCPL 2004
Ramsowo / Barczewo
Miejsce i data imprezy
:
Ramsowo
- hotel Star Dadaj
9 - 12 września 2004
Uczestnik wyprawy :
Marek z Krakowa - vel. Rozwad
Moto - Turysta nr 046
Krążownik Szos :
Honda Gold Wing - Krążownik nr 047
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 :
1462 pt.
Krążownik Szos 2004 : 1162
km
(11210 mil -
10488 mil = 722 mil)
(722 mil x 1,6093 = 1162 km)
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy :
08.09.04
Data zakończenia wyprawy :
12.09.04
Data nadesłania relacji :
25.09.2004
|
|
|

START
: 10 488 mil ( 1mil = 1,6093 km )
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy/
|
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
> Radom > Warszawa (nocleg u przyjaciół) >
> Pułtusk > Szczytno >
Ramsowo / Barczewo - ZLOT
(punkt
docelowy wyprawy)
> Szczytno > Pułtusk > Warszawa > Radom >
KRAKÓW
(miejsce zamieszkania)
|
|
|

META
11210 mil ( 1mil = 1,6093 km )
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy/
|
|
|
|
|
Znowu
niestety samotnie ruszyłem - tym razem w środę i z noclegiem u
przyjaciół w Warszawie. Droga jak na środek tygodnia była całkiem
znośna i
ruch na niej nie dokuczał. Wyśmienicie ugoszczony i wyspany na
drugi dzień
tj. we czwartkowe popołudnie już we trzy Goldaski pomknęliśmy
prosto do
Ramsowa pozdrawiając po drodze w Nieporęcie Tomcia (MT 016).
|
|
Na
miejsce
dotarliśmy już po ciemku nieco zmarznięci, gdzie z miejsca
przywitali nas
biesiadujący już zlotowicze. Po szybkiej ale jakże pożywnej
kolacji w
restauracji zmieniliśmy lokal na bardziej nocny tzw. "Piekiełko"...

Czas
płynął miło i racząc się nie tylko pięknymi widokami
oraz sprawdzając umiejętności wędkarskie, "kapitan" na
koniec dnia zacumował
ponownie w "Piekiełku".
|

Jak
to po wieczorno-nocnych trudach w piątek należało dobrze wypocząć
m.in.
witając kolejno przybywających gości, podziwiając z lądu oraz
wody uroki
jeziora Dadaj.
|
|
Jako
że grupa "pensjonariuszy" była zdecydowanie
większa i żywsza niż wieczoru poprzedniego to i więcej spożywanych
kalorii
można było też szybciej spalić np. w tańcu, siłowaniu się na
ręce, grze w
bilard tudzież w szachy ...
|
|

|
A
że gra w szachy czasami bywa bardzo męcząca to i w sobotę niektórzy
zmuszeni byli do biernego wypoczynku i np. nie mogli wziąć udziału
w
obchodach 640-lecia Barczewa (podczas których wybrano najładniejszego
GoldWing'a w dzień oraz w nocy) czy meczu piłki nożnej pomiędzy
GoldWing'erami a strażakami z lokalnej OSP.
|
|
Wieczorem
zaś podczas znakomitej
uczty licytowane były m.in. rękodzieła artystyczne przedstawiające
GoldWing'i w formie malowanej bądź rzeźbionej a wykonane przez
"podopiecznych" z barczewskiego ZK. Środki uzyskane z
licytacji przeinaczono
na pomoce naukowe dla najbiedniejszych dzieci w gminie. Na uwagę
zasługuje
również fakt zorganizowania podczas zlotu zbiórki pieniędzy dla
dzieci z
Biesłanu.

Pogoda
podczas całego zlotu dopisała w 99%, tylko podczas
wieczornej parady świateł, a raczej podczas jej postoju na rynku w
Barczewie
przez 15 minut popadało.
|
|
Jak
to bywa w te ostatnie wieczory zlotowe, ze względu na czekającą
drogę
dnia następnego nie można było już się "rozerwać". A
droga wymagała
koncentracji, gdyż nie precyzując jej właściwie nie udało mi się
dogonić
grupy kilka minut wcześniej ruszającej na południe i tym samym mój
powrót
był samotny przez całe ~570km. Niemniej jednak nie ma tego złego
co by na
dobre nie wyszło, gdyż samemu udało mi się sucho dojechać
podczas gdy
kolegów z południa troszkę zmoczyło.
|
|
|
>>
Zapraszam do obejrzenia fotek z zakończenia sezonu w foto - galerii
<<
Pozdrawiam,
ROZWAD
(Moto-Turysta nr 046)
|