|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
> Rzeszów > Dynów > Nozdrzec >
> Gwoźnica Górna (nocleg 19/20.08) >
> Strzyżów > Dynów >
NOZDRZEC (spotkanie
20-22.08)
> Dynów > Rzeszów >
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
|
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 :
1 056 pt.
Krążownik Szos 2004 :
756 km
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy :
19.08.04
Data zakończenia wyprawy :
22.08.04
Data nadesłania relacji :
04.09.2004
|
|
|
W
czwartkową upalną pogodę ruszyłem tym razem samotnie, gdyż mój
podróżny druh Tadzio (MT 006) dopiero wracał z niemałej eskapady
po Skandynawii (niestety miał po drodze pecha i doznał
"potyczki" z zajeżdżającą mu drogę ciężarówką -
na szczęście skończyło się tylko obiciem stopy pasażerki,
urwaniem jej podnóżka oraz lusterka i otarciem bocznych świateł
na kufrze).
|
|

|
|
|
Po
drodze odwiedziłem przyjaciół z dawnych lat - z mojego rodzinnego
miasta Przemyśla, a mieszkających obecnie w przepięknej okolicy (Gwoźnica
Górna), gdzie już kilkaset metrów od domu często polują na
przeróżne dary natury, bądź te rosnące np. o tej porze roku są
to grzyby, bądź też te biegające - tudzież "łowne".
|
|
|
Następny
tj. piątkowy dzień przyniósł niezgorsza aurę i do południa
zapuściłem się do Strzyżowa, poczym później już w grupie
mieliśmy okazję sprawdzić GoldWing'i jako motocykle
crossowe na "skrótowej drodze" do Brzozowa (aż zawieszały
się zmieniarki CD). Wracając na miejsce zlotowe do Nozdrzca
odwiedziliśmy "Wikinga" serwującego smaczne pstrągi i
nie tylko - ręce mogły trochę odpocząć...
|
|
Na
zlocie kwaterunek był znakomity, we wspaniałym dworku i tu należą
się ogromne gratulacje dla organizatorów i sponsorów ! Impreza
wieczorna była rzecz jasna wyborna, dla niektórych przeciągnęła
się do białego rana, a nawet do następnego wieczora. Sobota
niestety troszkę z nieba pochlapała ale nie zepsuło to ani humorów,
ani podziwiania okolic m.in. słynnych skał tzw. Prządek, ani
zwiedzania KHS (Krośnieńskich Hut Szkła).
|
|
|
Biesiada
popołudniowa urozmaicona została ślubną paradą GoldWing'ów w
pobliskim Dynowie przy dźwiękach amatorsko-folkowej muzyki z paki
pickup'a, natomiast wykonania profesjonalnego można było posłuchać
wieczorem, podczas którego zlotowcy mogli zintegrować się z
lokalną społecznością na wspólnej zabawie ochranianej m.in.
przez OSP. Niestety ze względu na niechybną drogę powrotną w
dniu następnym nie można było za długo zaszaleć, ale kto mógł,
to wytrwał ...
|
|
Droga
powrotna w ilości 4 moto (1 x K1200LT, 1 x GL1500, 2 x GL1800), nie
była już tak upalna i w (pierwszej) połowie niestety w deszczu.
Jednak przed Tarnowem przestało padać i nawet uśmiechnęło się
do nas słońce. Po odprowadzeniu i poczęstunku u kolegi Grzegorza
(BMW), rozstałem się na początku obwodnicy Krakowa z dwoma śląskimi
Goldaskami – do garażu zajechałem już po ciemku.
|
|
>>>
ZAPRASZAM DO GALERII <<<
Pozdrawiam,
Rozwad
(Moto-Turysta nr 046)
|