|
RELACJA
Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
|
|

Na
zlot do Szwecji przyjechało bardzo dużo motocykli z
naszego kraju.
Na
pierwszym planie to ja i mój motocykl.
/zdjęcie
dok. fakt odbycia wyprawy/
|
|
|
Tytuł
wyprawy :
Zlot
GWEF - Szwecja 2004,
Lundeglrds Camping
5 - 8 sierpnia 2004
Uczestnik wyprawy :
"Rozwad" - Turysta nr 046
Krążownik Szos :
Honda GL - Krążownik nr 047
Ilość przejechanych kilometrów :
2 425 km
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 2 725 pt. (300 + 2425)
Krążownik Szos 2004 : 2 425 km
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy : 30.07.2004
Data
zakończenia wyprawy : 09.08.2004
Data nadesłania relacji : 18.08.2004
|
|
ILOŚĆ
PRZEJECHANYCH KILOMETRÓW :
2
425 km
(9618-8111
mi = 1507 mi * 1,609)
|
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
Kraków
(30.VII.04) -miejsce zamieszkania
Łodź
> Włocławek > Kościerzyna (nocleg i krótki
rekonesans
30-31.07)
>
Kościerzyna
> Gdańsk > [prom] > Nynäshamn > Sztokholm
(nocleg i zwiedzanie
31.07-05.08)
> Sztokholm > Norrköping > Kalmar > Köpingsvik
Lundeglrds
Camping (zlot i
okolice
05-08.VIII.04) -punkt docelowy wyprawy
Lundeglrds
Camping > Köpingsvik > Kalmar (zwiedzanie) >
Karlskrona > [prom] > Gdynia > Mława > Płońsk
> Sochaczek > Grójec > Radom > Kielce
Kraków
(08-09.VIII.04)
-miejsce zamieszkania
|
|
|
Jak
zwykle wyruszyliśmy we dwa Goldaski z Tadziem (MT 006) - niestety
ze względu na aurę z 1-dniowym opóźnieniem - do Kościerzyny,
gdzie ugościli nas przyjaciele i na dzień drugi obwieźli po
przepięknych kaszubskich okolicach. A ze świat jest mały, to
spotkaliśmy "na lodach" kolegę Robina (MT 015) z małżonka,
którzy nas odprowadzili na przystań promową w Gdańsku. Tam czekał
na nas już Tadziu z Jaga z Nowego Sącza (którzy niestety nie
mogli dołączyć wcześniej), a na promie naszą grupę zasilili Bożenka
i Tomek vel. Misiek Polarny - polscy Golwingerzy mieszkający w
Szwecji.
|
|
Rejs - rzecz jasna - upłynął "zabawowo" mimo, że nie
zdobyliśmy żadnej nagrody (Polferries niestety nie organizuje
konkursów tanecznych). Wody terytorialne Szwecji
przywitały nas pogodnie, ale ląd "zacinająco"...
|
W strugach deszczu pomknęliśmy za Bożenką i Tomkiem do
Sztokholmu, gdzie bardzo milo spędziliśmy czas w gościnie
(podziwiając m.in. wycie "prawie wilka" gospodarzy) i na
upalnym zwiedzaniu (m.in. dziedziniec zamku królewskiego i zmianę
warty, posiadłość ś.p. Królowej seniorki - Drottnigholm, liczne
wyspy, jachty, itp.).
|
|
Droga na zlot była równie gorąca, dosłownie i w przenośni. Otóż
na "startowym" tankowaniu okazało się, że akumulator Miśka
Polarnego "obraził się" na niego i trzeba było odwiedzić
Olle'go - przyjaciela Goldwigera, prowadzącego serwis. Mimo
podejrzeń na niesprawny akumulator oraz alternator (oba wymienione)
okazało się, że Goldasek jest po prostu "za ładnie
ubrany". Zatem ze "zredukowanym sztucznym oświetleniem"
pomknęliśmy w piec moto (w
ym jedna trajka) na południe na zlot na wyspę Öland
podziwiając różne widoki i ciesząc się znakomitą nawierzchnią
jezdni.
|
|
|
Pogodę mieliśmy upalną - jak się później okazało takie lato
było ostatnio w Szwecji w 1928 roku ! Zlotowy kemping
okazał się bajkowy, położony nad morzem, ze znakomitym zapleczem
sanitarnym, jednak kwaterunek nie odbył się bez zgrzytu, gdyż z
nie do końca obiektywnych przyczyn nie pozwolono rozbić się
namiotami przy domkach. Niemniej jednak w sile prawie czterdziestu
polskich motocykli zabawa była wyśmienita, czego chyba pozazdrościła
nam niejedna grupa. Dowodem tego niech będzie fakt, że
najprawdopodobniej szeregi GWCPL zasilą ...
...
członkowie klubu szwedzkiego.
|

Z
liczbą 32 Goldwingów GWCPL, zajęliśmy na
zlocie 4 miejsce ...
|
|
Rozjazd ze zlotu odbywał się na raty - jedni wracali na południe
niedzielnym promem "skoro świt", inni wieczornym (w tym i
ja), a jeszcze inni wyruszyli na północ w kierunku Finlandii. Po
drodze do Karlskrony zwiedziliśmy jeszcze szybko kawałek Kalmaru i
na promie byliśmy parę kwadransów przed odejściem o 21:00. Ze
względu na wczesano ranną i nie krótką drogę tym razem rejs był
"grzeczny".

Z Trójmiasta w korkach ruszyliśmy w kierunku Krakowa i Nowego Sącza
we dwa moto zostawiając za sobą resztę grupy, która miała do
swoich domów dużo mniej kilometrów niż my. Pogoda nam sprzyjała
aż do Białobrzegów, odkąd na przemian było sucho, albo nieźle
lalo. Nie zważając jednak na aurę chcieliśmy jak najszybciej
uciec spod chmur i tak dotarliśmy do Krakowa. Na wylocie do Niepołomic
rozstaliśmy się i do garażu zdążyłem jeszcze przed goniącym
nas deszczem.
|
|
>>
Zapraszam do obejrzenia fotek z trasy i zlotu - kliknij tutaj
<<
POZDRAWIAM,
Rozwad (Moto-Turysta nr 046)
|