RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY 

nr 014/2004 / ZLOTY


W drodze na zlot  ...
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy - Krążownik/

Tytuł wyprawy :
Międzynarodowy Zlot Hondy Gold Wing
BERGUM - HOLANDIA 
27-30 Maj  
Uczestnik wyprawy : 
Grześ - Turysta nr 017

Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing  - Krążownik nr 017

Ilość przejechanych kilometrów : 
3 893 km

W środę 26 maja, w południe wyjechałem 
do Holandii do Bergum na zlot Gold Winga. 
We Wrocławiu spotkałem się z Tadziem i Magdą, oraz Włodkiem i Hanią na GL1500, by razem pomknąć w kierunku granicy. Przed Olszyną mieliśmy zarezerwowany nocleg i rano 
po śniadanku ruszyliśmy do granicy ...

PRZYZNANE PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 4 193 pkt  (300 + 3 893)
Krążownik Szos 2004 : 3 893 km

Data rozpoczęcia wyprawy : 26.05.2004
Data zakończenia wyprawy : 31.05.2004
Data nadesłania relacji : 01.06.2004

OPIS TRASY WYPRAWY : 
Radom (miejsce zamieszkania)
Bergum w Holandii -zlot
(punkt docelowy wyprawy)
Radom
(miejsce zamieszkania)
/szczegóły w opisie/


Pogoda sprzyjała temu, by paradować 
w mniej  oficjalnym stroju  ...

/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy - Turysta/

Podjeżdżam do polskiego celnika, daję mu paszport a on raz patrzy na mnie raz na paszport, znowu 
na mnie i na paszport - po czym pokazuje 
mi zdjęcie w paszporcie ...  
Ręce mi opadły ! ! ! 
Pomyliłem paszporty i wziąłem dokument 3-letniej córki. Gdybym miał dowód to bym przejechał 
ale po co miałem brać dowód osobisty 
skoro wziąłem paszport ?

Towarzysze podróży pojechali dalej a ja zadzwoniłem do domu żeby ktoś z moim "paskiem" 
wyjechał w moją stronę. Zostawiłem przyczepkę na stacji benzynowej i poleciałem w kierunku Radomia. 
Za Wieluniem od strony Wrocławia odebrałem paszport i z powrotem. Teraz nie miałem już
kłopotów z przekroczeniem granicy. Późna pora i zmęczenie zmusiło mnie do poszukania noclegu, 
dlatego 80 km przed Magdeburgiem zjechałem z autostrady i w najbliższym miasteczku wynająłem 
pokoik w hotelu za 30 EUR ze śniadaniem - czyli całkiem przyzwoicie.

        
Nasz narodowy obóz na terenie zlotu był dobrze zorganizowany ...

Na miejsce zlotu dotarłem około 17, oczywiście przywitanie z dosyć liczną polską grupą jak na taką odległość i dalej już zabawa do rana przy dobrej muzyce. 



Część artystyczną zorganizowano w normalnej 
stajni - tyle tylko, że nie było zwierząt i na podłodze położone były deski. Zapach jednak pozostał, chociaż nie był zbytnio uciążliwy ...

Rano pojechaliśmy na wycieczkę do Amsterdamu. Jechaliśmy przez zatokę drogą, która była 
sztucznie usypana, za to widoki były wspaniałe - z obu stron rozciągało się morze. 
Pospacerowaliśmy parę godzin po Amsterdamie i wróciliśmy na miejsce zlotu.

   
Wokół wiele życzliwości i przyjaciół ... 

Zlot trwał do poniedziałku ale my musieliśmy wracać niestety do domciu.
Został tylko Arek z Dorotą, którzy na stałe mieszkają w Niemczech i oni odebrali nagrodę 
za zajęcie przez naszą grupę siódmego miejsca (ilość motocykli pomnożona przez kilometry).


Co by tu jeszcze udoskonalić ?


Również i nasze piękności wzbudzały zachwyt !

Granicę przekroczyliśmy w Świecku pod wieczór i już w Polsce zanocowaliśmy w motelu, 
aby rano pomknąć w dalszą drogę prowadzącą do domu.
Pogoda była jak najbardziej przyzwoita. 
Mając na uwadze wszystkie przejechane kilometry - w moim przypadku było ich 3893, 
 trochę było drobnego deszczu, 
jednak przez większą cześć drogi towarzyszyło nam słońce.

Pozdrawiam,
GRZEŚ (Moto - Turysta nr 017)