|
RELACJA
Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
|
|

W
drodze na zlot ...
/zdjęcie
dok. fakt odbycia wyprawy - Krążownik/
|
|
Tytuł
wyprawy :
Międzynarodowy Zlot Hondy Gold Wing
BERGUM - HOLANDIA
27-30 Maj
Uczestnik wyprawy :
Grześ - Turysta nr 017
Krążownik Szos :
Honda Gold Wing - Krążownik nr 017
Ilość przejechanych kilometrów :
3 893 km
|
|
W
środę 26 maja, w południe wyjechałem
do Holandii do Bergum na zlot Gold Winga.
We Wrocławiu spotkałem się z Tadziem i Magdą, oraz Włodkiem i
Hanią na GL1500, by razem pomknąć w kierunku granicy. Przed
Olszyną mieliśmy zarezerwowany nocleg i rano
po śniadanku ruszyliśmy do granicy ...
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 4 193 pkt (300 + 3 893)
Krążownik Szos 2004 : 3 893 km
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy : 26.05.2004
Data
zakończenia wyprawy : 31.05.2004
Data nadesłania relacji : 01.06.2004
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
Radom
(miejsce zamieszkania)
Bergum w Holandii -zlot (punkt docelowy wyprawy)
Radom (miejsce zamieszkania)
/szczegóły w opisie/
|
|
|

Pogoda
sprzyjała temu, by paradować
w mniej oficjalnym stroju ...
/zdjęcie
dok. fakt odbycia wyprawy - Turysta/
|
|
Podjeżdżam
do polskiego celnika, daję mu paszport a on raz patrzy na mnie raz
na paszport, znowu
na mnie i na paszport - po czym pokazuje
mi zdjęcie w paszporcie ...
Ręce mi opadły ! ! !
Pomyliłem paszporty i wziąłem dokument 3-letniej córki. Gdybym
miał dowód to bym przejechał
ale po co miałem brać dowód osobisty
skoro wziąłem paszport ?
|
|
Towarzysze
podróży pojechali dalej a ja zadzwoniłem do domu żeby ktoś z
moim "paskiem"
wyjechał w moją stronę. Zostawiłem przyczepkę na stacji
benzynowej i poleciałem w kierunku Radomia.
Za Wieluniem od strony Wrocławia odebrałem paszport i z powrotem.
Teraz nie miałem już
kłopotów z przekroczeniem granicy. Późna pora i zmęczenie zmusiło
mnie do poszukania noclegu,
dlatego 80 km przed Magdeburgiem zjechałem z autostrady i w najbliższym
miasteczku wynająłem
pokoik w hotelu za 30 EUR ze śniadaniem - czyli całkiem
przyzwoicie.
|
Nasz
narodowy obóz na terenie zlotu był dobrze zorganizowany ...
|
|
Na
miejsce zlotu dotarłem około 17, oczywiście przywitanie z dosyć
liczną polską grupą jak na taką odległość i dalej już
zabawa do rana przy dobrej muzyce.

|
Część
artystyczną zorganizowano w normalnej
stajni - tyle tylko, że nie było zwierząt i na podłodze położone
były deski. Zapach jednak pozostał, chociaż nie był zbytnio uciążliwy
...
|
|
Rano
pojechaliśmy na wycieczkę do Amsterdamu. Jechaliśmy przez
zatokę drogą, która była
sztucznie usypana, za to widoki były wspaniałe - z obu stron rozciągało
się morze.
Pospacerowaliśmy parę godzin po Amsterdamie i wróciliśmy na
miejsce zlotu.
|

Wokół
wiele życzliwości i przyjaciół ...
|
|
Zlot
trwał do poniedziałku ale my musieliśmy wracać niestety do
domciu.
Został tylko Arek z Dorotą, którzy na stałe mieszkają w Niemczech
i oni odebrali nagrodę
za zajęcie przez naszą grupę siódmego miejsca (ilość motocykli
pomnożona przez kilometry).
|
|

Co
by tu jeszcze udoskonalić ?
|

Również
i nasze piękności wzbudzały zachwyt !
|
|
Granicę
przekroczyliśmy w Świecku pod wieczór i już w Polsce zanocowaliśmy
w motelu,
aby rano pomknąć w dalszą drogę prowadzącą do domu.
Pogoda
była jak najbardziej przyzwoita.
Mając na uwadze wszystkie przejechane kilometry - w moim przypadku
było ich 3893,
trochę było drobnego deszczu,
jednak przez większą cześć drogi towarzyszyło nam słońce.
Pozdrawiam,
GRZEŚ (Moto - Turysta nr 017)
|