RELACJA  Z  MOTOCYKLOWEJ  WYPRAWY 

nr  010 / 2004 / ZLOTY



Tytuł wyprawy :
Otwarcie sezonu GWCPL - ARŁAMÓW 2004

Organizator zlotu :
Gold Wing Club of Poland  
Gospodarze imprezy : Henyo, Romek, Zdzisiek

Uczestnik wyprawy : 
Marek "Rozwad" - Turysta nr 046

Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1800 A - Krążownik nr 047

Ilość przejechanych kilometrów : 
975 km


Arłamów, mój motocykl  i  ja ... 
/zdjęcie dokumentujące fakt odbycia wyprawy/

PRZYZNANE PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 1275 pkt  (300 + 975)
Krążownik Szos 2004 : 975 km

OPIS TRASY WYPRAWY
KRAKÓW
(miejsce zamieszkania)
ARŁAMÓW
(punkt docelowy wyprawy)
KRAKÓW (miejsce zamieszkania)
> szczegółowy opis poniżej <

Data rozpoczęcia wyprawy : 22.04.2004
Data zakończenia wyprawy : 25.04.2004
Data nadesłania relacji : 04.05.2004

>< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< 

DZIEŃ  PIERWSZY - 22 kwietnia


Kraków - Pilzno - Jasło - Sanok - Lesko - Ustrzyki Dln. - Arłamów

 

Pogoda dopisała, spotkaliśmy się ok. 12:30 na stacji BP
przed Wieliczką. Czekał już Tadziu (Turysta nr 006) z Madzią i Włodziu z Anią. Po kilku minutach zjawił się Tomek vel. Inżynier ze Śląska i ruszyliśmy dalej. Po drodze zatrzymaliśmy się w Rymanowie aby rozprostować nogi. Były prostowane też wcześniej, ale tutaj przy okazji wciągnęliśmy pyszną pizzę u Roberta vel. Mulata i Ewy, którzy odprowadzili nas (też jednośladem) do Arłamowa.  Tam ok. 18:30 przywitał już nas Henyo (współorganizator zlotu) 
oraz pozostali - równie szacowni - wcześniej przybyli nieliczni Turyści. Po zameldowaniu się przyszedł czas na uzupełnienie spalonych w czasie jazdy kalorii - początek był przy barku "kierownika". Gdy miejsca zaczęło brakować (mimo, że przybyliśmy z 1-dniowym
wyprzedzeniem) impreza przeniosła się do tzw. Stodoły. Na drugi dzień nawet
nie bolała mnie głowa...

Zgrupowanie na stacji BP przed Wieliczką
>< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< ><


Arłamów - Ropienka - Olszanica (krótki wjazd na tzw. MałąPętlę Bieszczadzką - MPB) - Uherce Mineralne (zjazd z MPB) - Jaworzec - Solina - (znowu wjazd na MPB) - Polańczyk - Wołkowyja - Chrewt - Czarna Grn. (wjazd na WPB) - Ustrzyki Dln. (zjazd z MPB i WPB) - Krościenko - Arłamów

W Czarnej Górnej wskoczyliśmy na Wielką Pętlę Bieszczadzką, którą szybciutko dotarliśmy do Ustrzyk Dolnych m.in. na zakupy. A sprzedających było więcej, niż kupujących, i kusili przeróżnymi
artykułami, i w różnych językach (no, może w jednym innym...) Nie nadwerężając i tak nadszarpniętej naszej narodowej dziury budżetowej zakupem towarów bez akcyzy, popędziliśmy już tylko do Arłamowa (zjeżdżając z MPB/WPB), gdzie czekał na nas w Stodole imprezy ciąg dalszy, wśród nowo
przybyłych Turystów, przy ognisku, muzyce, piwku, tudzież czymś mocniejszym, 
itp., ...

DZIEŃ  DRUGI - 23 kwietnia

Jako, że pochodzę z Podkarpacia na mnie padł wybór
prowadzącego kilkumotocyklową grupę (błąd! - jak się okazało, szczególnie następnego dnia). Ruszyliśmy z celem pt. "Solina" skrótem przez Ropienkę. Tą drogę tj. pomiędzy Wojtkową a Olszanicą radzę omijać ze względu na amortyzatory. Trochę odbiliśmy z trasy i skoczyliśmy do Ośrodka Wczasowego MON Jaworzec na Zalewem Solińskim. Jedyna droga prowadzi tam przez górę Jawor (skąd jest całkiem ładny widok w całej okrasie na sam zalew). Zimą, jak śniegiem posypie, to zaopatrzenie do/z ośrodka jeździ...
... po lodzie - do Polańczyka (sam widziałem, z drugiej strony). Dalej był postój w Solinie przy zaporze i Polańczyku na "zastrzyk kaloryczny". Słońce pięknie przygrzewało i dziewczyny łapały każdy jego promyk, ale czas było zmierzać z powrotem - zahaczając o tzw. Małą Pętlę Bieszczadzką (MPB). 

Przesłyszawszy się od Tadzia (Turysta 006) zamykającego grupę, że "coś tak wolno..." 
przekręciłem nieco manetkę, a że MPB jest dość kręta, to była niezła jazda - całą grupą! 

>< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< 
DZIEŃ  TRZECI - 24 kwietnia

Arłamów - SKRÓT /mapka poniżej/ - Kuźmina - Załuż - Lesko (wjazd na MPB/WPB) - Hoczew (MPB w lewo, my prosto na WPB) 
- Dołżyca (dołączenie do grupy i powrót) - Cisna - Lesko 
- Ustrzyki Dln. (zjazd z WPB) - Krościenko - Arłamów

oj, oj, oj, ... muzyka grała za głośno i nie mogąc się
wyspać zmuszony byłem gonić grupę wraz z Madzią (szanowną małżonką Tadzia), oraz Włodziem i Anią, którym to chwała za wyrozumiałość. 
A chodzi o skrót ! ! !
NIE WIERZCIE NIGDY MAPOM CYFROWYM 
ANI GPS'om, zwłaszcza jeśli się tych drugich 
zapomni !!!  Ten skrót z dnia poprzedniego był "niemiecką autostradą" w porównaniu z tym 
co nas (na szczęście tylko cztery koła) spotkało. Zamiast jechać przez Jureczkową i Wojtkową 
(droga oznaczona na czerwono) zapuściłem się 
gdzieś przez Grąziową w drogę bez drogi...


 


Czerwona linia oznacza  drogę właściwą, natomiast skrót przez Graziową - "to droga bez drogi"


Tak wyglądał nasz skrót ...

Później było już OK - wjechaliśmy na WPB w Lesku i dogoniliśmy grupę (jadącą pętlą przez Ustrzyki Dolne i Górne) na bigosie w Dołżycy. No i zawrotka, kawa i herbata u Siekierezady w Cisnej i z powrotem przez Lesko dalej do Ustrzyk Dolnych. Cały dzień się chmurzyło i dopiero na tym odcinku trochę pokropiło.

 Jako, że zbyt wcześnie zrobiło się ciemno od cumulusów niskich, Parada Świateł w Ustrzykach Dolnych została odwołana i należało zacząć kolejny dzień biesadowania w Arłamowie, gdzie czym prędzej w kilku grupach pomknęliśmy. Tym razem w ruch poszły przysmaki dziczyzny z kaszą w różnej postaci, karki fauny na ruszcie i Turystów w tańcu, kaszanka, popitki do wyboru i koloru. 

Nie obyło się oczywiście bez wyróżnień dla : 
- organizatorów zlotu : Henyo, Romek, Zdzisiek. 
- zdobywców nagród GoldWingowej Federacji
Europejskiej za rok 2003 : Andrzej vel. Wokalista, Didi (Turysta 007), Tadziu (Turysta 006) z Madzią.

 Biesiadę wzbogaciły również występy Ziggi Jazz Band wspomaganego przez nowego wokalistę, oraz Grzesia (Turysty 017) zbierającego na GL1800 ...

>< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< ><
DZIEŃ  CZWARTY - 25 kwietnia

Arłamów - (bez skrótów!!!) Kuźmina - Sanok  (dalej jak dzień 1 w drugą stronę) - Jasło - Pilzno - Kraków
 
Oj, ... w nocy padał deszcz za głośno... a że akurat
rano przestał to ruszyliśmy ok. 11:00 tj. wcześniej 
niż planowaliśmy, we trzy ślady : Tadziu z Madzią, Włodziu z Anią i ja za nimi. 
Nie zważając na to co mówią mapy, pojechaliśmy z Arłamowa na około przez Jureczkową, dalej przez Kuźminę i w Sanoku  na stacji paliw złapaliśmy Mulata z Ewą i kolegę z Tarnowa na GL1800 
(niestety nie pamiętam imienia). 
W Rymanowie odbił Mulat z Ewą, w Tarnowie kolega 
i znów jadąc "trójeczką" w okolicach Brzeska 
zaczęły się przygody...
 Najpierw nowa przyczepka Tadzia zeżarła nieco więcej prądu, niż na to pozwalają bezpieczniki, 
i zgasły wszystkie postojówki (na przyczepce i moto) 
-krótka piłka- szybka wymiana na większy amperarz.


HENYO - jeden z głównych organizatorów

Gorzej za kilka km - Włodzia maszyna przestała gadać z braku prądu - padnięty alternator wypompował akumulator do zera. Próby na pych nic nie dały, więc zostałem wytypowany, aby skoczyć na najbliższą stację i zakupić kable. Powyciągawszy wszystkie bezpieczniki (oprócz tego od zapłonu), podaliśmy trochę prądu ode mnie i poszło... 
Niestety w Nowej Hucie znów zdechło - kable, drugi akumulator, trochę podładowano, poszło... 
Jednak zbyt mało nakarmiliśmy wygłodniały akumulator Włodzia i kilkaset metrów przed jego domem 
znów padło. Zatem po raz trzeci kable w ruch... i zaczęło lekko padać. 
Jednak do domciu było nie daleko i prawie suchy zajechałem do garażu 
ok. 16:30.
>< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< >< ><
 

Zapraszam również do zerknięcia na kilka moich fotek w zlotowej galerii.
Autorami niektórych z nich są wspomniane w relacji Ania i Madzi
a.


>>>  ZAPRASZAM  DO  GALERII  <<<