|
Tytuł wyprawy / nazwa zlotu,
imprezy :
Ostatnia podróż Półtorówką
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Marek z Chorzowa
M-T 121
Krążownik Szos : Honda Gold Wing 1500
Ilość przejechanych kilometrów :
511 km
tym razem tylko w jedna stronę
|
Data wyprawy :
data rozpoczęcia:
28.09.2006
wyprawa jednodniowa
data nadesłania relacji: 04.10.2006
Opis trasy wyprawy :
Chorzów
(miejsce zamieszkania)
Strzelce Krajeńskie k. Gorzowa
(punkt
docelowy wyprawy)
Chorzów (miejsce zamieszkania)
Przyznane punkty :
Moto-Turysta 2006:
811 pkt
(511+ 300)
Krążownik Szos 2006:
511
km
|
|
Stało
się. Ten cudowny motocykl poszedł w obce ręce. Pożegnalną trasą
okazało się odwiezienie Goldasia do Strzelec Krajeńskich k. Gorzowa
Wielkopolskiego, nowemu właścicielowi. Trasa liczyła nieco ponad 500
km. Poprosiłem przyjaciela o towarzyszenie mi w tej podróży w roli
kierowcy mojego samochodu i w ten sposób dotarliśmy do Strzelec
Krajeńskich po 6 godzinach drogi na 11:30. Na miejscu formalności,
szybkie szkolenie z zakresu obsługi GL’a, herbatka z nowymi
właścicielami i powrót do domu karawanem.

Tutaj nasuwa się dygresja.
Niesamowite, jak wiele człowieka łączy z motocyklem, którym
przejechało się tysiące kilometrów. W momencie sprzedaży pojawia się
swoista retrospekcja wszystkich cudownych chwil, wszystkich
przeżytych imprez, zlotów, poznanych ludzi, cudownych miejsc, które
były, można powiedzieć, naszym wspólnym udziałem. Żony i dzieci
płaczą i nie ma w tym nic dziwnego. Niejednokrotnie spotkałem się z
opinią, zwłaszcza tej bardziej zamożnej rodziny Bikerów, którzy
kupują nowy motocykl pozostawiając stary, że żal im się robi patrząc
na „dziadka”, który stoi obok nowego sprzętu. Mówią, że sprzedaż
tego starego to jak pozbycie się psa, który był lata w rodzinie.
Stoi taki bidulek i pojawiają się dylematy, sprzedać czy zostawić.
Są przypadki, kiedy sprzedany „dziadek” jest z powrotem kupowany
przez starego właściciela i wiecie co? W ogóle mnie to nie dziwi.
Nawet się nie spodziewałem jak wiele mnie z tym krążownikiem łączy.
Chociaż jest też inna opinia, że motocyklista cieszy się dwa razy,
jak kupuje i jak sprzedaje. Ja chyba jednak bliższy jestem tej
pierwszej grupie. Żal łagodzi świadomość, że już 6 października w
Gdyni zacumuje kontenerowiec na pokładzie którego jest mój nowy,
czarny GL 1,8.

Na zdjęciach nowi
właściciele: Rafał, Ola i ich Latorośl. |