III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 067 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE

   

 

Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :
Ostatnia podróż Półtorówką
 

Uczestnik wyprawy / Kierowca : 
Marek z Chorzowa
M-T 121
Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1500
Ilość przejechanych kilometrów : 
511 km
tym razem tylko w jedna stronę

Data wyprawy :
data rozpoczęcia: 28.09.2006
wyprawa jednodniowa
data nadesłania relacji: 04.10.2006

Opis trasy wyprawy :
Chorzów
(miejsce zamieszkania)
Strzelce Krajeńskie k. Gorzowa
(punkt docelowy wyprawy)

Chorzów (miejsce zamieszkania)

Przyznane punkty :
Moto-Turysta 2006:
811 pkt (511+ 300)
Krążownik Szos 2006:
511 km

 




fotografia dokumentująca odbycie wyprawy

 

   

    Stało się. Ten cudowny motocykl poszedł w obce ręce. Pożegnalną trasą okazało się odwiezienie Goldasia do Strzelec Krajeńskich k. Gorzowa Wielkopolskiego, nowemu właścicielowi. Trasa liczyła nieco ponad 500 km. Poprosiłem przyjaciela o towarzyszenie mi w tej podróży w roli kierowcy mojego samochodu i w ten sposób dotarliśmy do Strzelec Krajeńskich po 6 godzinach drogi na 11:30. Na miejscu formalności, szybkie szkolenie z zakresu obsługi GL’a, herbatka z nowymi właścicielami i powrót do domu karawanem.

Tutaj nasuwa się dygresja. Niesamowite, jak wiele człowieka łączy z motocyklem, którym przejechało się tysiące kilometrów. W momencie sprzedaży pojawia się swoista retrospekcja wszystkich cudownych chwil, wszystkich przeżytych imprez, zlotów, poznanych ludzi, cudownych miejsc, które były, można powiedzieć, naszym wspólnym udziałem. Żony i dzieci płaczą i nie ma w tym nic dziwnego. Niejednokrotnie spotkałem się z opinią, zwłaszcza tej bardziej zamożnej rodziny Bikerów, którzy kupują nowy motocykl pozostawiając stary, że żal im się robi patrząc na „dziadka”, który stoi obok nowego sprzętu. Mówią, że sprzedaż tego starego to jak pozbycie się psa, który był lata w rodzinie. Stoi taki bidulek i pojawiają się dylematy, sprzedać czy zostawić. Są przypadki, kiedy sprzedany „dziadek” jest z powrotem kupowany przez starego właściciela i wiecie co? W ogóle mnie to nie dziwi. Nawet się nie spodziewałem jak wiele mnie z tym krążownikiem łączy. Chociaż jest też inna opinia, że motocyklista cieszy się dwa razy, jak kupuje i jak sprzedaje. Ja chyba jednak bliższy jestem tej pierwszej grupie. Żal łagodzi świadomość, że już 6 października w Gdyni zacumuje kontenerowiec na pokładzie którego jest mój nowy, czarny GL 1,8.

Na zdjęciach nowi właściciele: Rafał, Ola i ich Latorośl.




Z bikerowskim pozdrowieniem

Marek vel. Miszung
M-T 121
(na razie bez motocykla)