III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 060 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE


Tytuł wyprawy :
Na kawę do Sztokholmu...

   
Uczestnik wyprawy / Kierowca: 
Kodi 
Moto - Turysta nr 061
Uczestnik wyprawy / Pasażer: 
Małgorzata
Krążownik Szos: 
BMW K1200 RS
Przejechany dystans: 
1 183 km 

Data wyprawy:
data rozpoczęcia: 15.09.2006
data zakończenia: 16.09.2006
data nadesłania relacji: 23.09.2006

Opis trasy wyprawy:
Oslo (miejsce czasowego pobytu)
Sztokholm (punkt docelowy wyprawy)
Oslo (miejsce czasowego pobytu)

Przyznane punkty:
Moto - Turysta 2006: 1483 pkt (300 + 1183)
Krążownik Szos 2006: 1183 km


Największą przyjemnością w życiu jest robić to co lubisz
i robić to dla ludzi których kochasz.

 


/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/
 

     W czwartek rzucam propozycję, zobacz Małgorzata tam świeci słońce, a już w piątek byliśmy w Sztokholmie. Kierujemy się z Oslo w stronę Askim - Karlstad - Arboga - Vasteras - Enkoping - aby dotrzeć do stolicy. Niestety było za późno by pić kawę, więc znaleźliśmy hotel, przy okazji robiąc małą rundkę po centrum. Zaraz po tym wróciliśmy do hotelu (cena 950 SEK) i poszliśmy się przekimać.

     Po śniadaniu następnego dnia ruszamy do centrum. Jako, że wjechaliśmy do miasta od strony północnej, tak też zaczynamy zwiedzanie po kolei jak leci. Naprawdę jest co oglądać - zabytki, kościoły, muzeum jedno, drugie, przejazdy mostami w jedną stronę, w drugą. I tak do momentu otwarcia sklepów, gdzie moja Małgorzata postanowiła spędzić trochę więcej czasu. To dobrze, bo przy okazji zrobię sobie przerwę. Jeśli mowa o sklepach, to nie zabrakło też motocyklowych.   

Na jednej z bocznych ulic podjeżdżamy pod sklep w poszukiwaniu ciuchów, przydało by się jakieś nowe wdzianko. Pomimo wyprzedaży ceny były zawyżone, usilne poszukiwania nie przyniosły rezultatu, ponieważ nie znaleźliśmy odpowiednich rozmiarów na siebie. Bez zakupów wyszliśmy z ogromnego sklepidła, już po jego zamknięciu. Warto wspomnieć, że nikt do nas nie podszedł i nie zwrócił nam uwagi, że czas się wynosić, tylko światło przygasło, a na koniec jeszcze sprzedawca nas pożegnał z uśmiechem na ustach.

     Wracamy do zwiedzania. Z pod sklepu motocyklowego kierujemy się po raz kolejny do centrum. Tym razem (oczywiście po kilku zatrzymaniach na fotkę to tu, to tam), na obiecaną małą czarną + dużą szklankę soku ze świeżo wyciskanych owoców. Zapłaciliśmy za to całe 58 SEK. Słońce zachęca do wyjścia na zewnątrz kafeterii, zresztą kto by się kisił w środku.

Czas płynie bardzo szybko nawet gdy się siedzi. Oboje byliśmy jednomyślni, aby zwiedzić na spokojnie całe miasto należy poświęcić co najmniej 3-4 dni.

  

Nam na wstępne rozeznanie wystarczył jeden pełny dzień, bo nie był to wyjazd typowo turystyczny, by skupiać się na wszystkim i być wszędzie. Wybraliśmy się przecież na KAWĘ. Ale wrócimy tu jeszcze...

    Szwecja, ogólnie, jako że mam okazję często tu bywać, jest bardzo przyjazna dla motocyklistów. Kierowcy samochodów szanują nas, może inaczej - często zerkają w lusterka wsteczne i natychmiast ustępują miejsca nadjeżdżającemu motocykliście. Panuje tu wysoka kultura na drodze.
Tak szybko jak przyjechaliśmy, tak też wyjechaliśmy, tyle tylko, że stroną południową kierując się najpierw na Sodertalje, Orebro, Karlstad, Askim (już w Norwegii) i po wypaleniu 2,5 zbiornika paliwa docieramy do Oslo.

     Już powoli zaczyna być odczuwalna jesień, która nadchodzi dużymi krokami. Jazda po godzinie 20 już do przyjemności nie należy, zwłaszcza dla pasażera i mowa tu nie o lansowaniu się po ulicach, lecz o kilku godzinach spędzonych w siodle.
Patrząc wstecz , myślałem jak szybko minął weekend tego tygodnia . Jak dokręcone , kolejne 1183 km.
 

KODI
 Moto-Turysta 061

 

PS.
Tym razem nie zanotowałem żadnych strat, śmigałem lajtowo z uwagi na sprzęgło.

 

 

> zapraszam do obejrzenia pozostałych zdjęć z wyprawy <