III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 057 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE


Tytuł wyprawy :
POWRÓT WIKINGA
czyli Dalsniba, Geiranger i Trollstigen

   
Uczestnik wyprawy / Kierowca: 
Kodi 
Moto - Turysta nr 061
Krążownik Szos: 
BMW K1200 RS
Przejechany dystans: 
3 054 km 

Data wyprawy:
data rozpoczęcia: 03.09.2006
data zakończenia: 10.09.2006
data nadesłania relacji: 19.09.2006

Opis trasy wyprawy:
Puławy (miejsce zamieszkania)
Dalsnibba (punkt docelowy wyprawy)
Oslo (miejsce czasowego pobytu)

Przyznane punkty:
Moto - Turysta 2006: 3354 pkt (300 + 3054)
Krążownik Szos 2006: 3054 km


 
 


Dalsnibba
/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/

 

 


Część I
Puławy - Oslo / 1725 km

       Zacznę od słów utworu M . Maleńczuka "... już całą Polskę przeleciałem a ciągle lecieć mi się chce ..." dalej mijałem Niemcy, Danię, Szwecję, aż w końcu po 22h40m dotarłem do Norwegii wykręcając jak by nie było 1725 km.

     A teraz kilka szczegółów : w okolicy Poznania odkryłem , że leci mi sprzęgło w cegle. Przy gwałtownym odkręcaniu gazu na wyższych biegach sprzęgło się ślizga. Na ostatniej stacji benzynowej przed granicą, okolice Kołbaskowa, odpada mi jeden z dodatków firmy Wunderlich.
Przecież to dopiero początek.... Jadę dalej i o godzinie 13 melduję się w ROSTOKU - trochę za wcześnie, w dodatku zaczyna padać - to dobrze, bo deszcz zmyje mi robale z motocykla.
Promem odpływam o 15 do GEDSER. Koszt to 55 euraków (czas 1h 40m).

      Po 18-stej przejeżdżam przez most łączący Danię ze Szwecją, (koszt: 130 DKK, ewentualnie 165 SEK). Jadę dalej i po północy jestem w stolicy Norwegii.
Po odespaniu wszystkich kilometrów wykonuję kilka telefonów do kraju, umawiając się przy okazji na wymianę sprzęgła i kolejny już przegląd w tym roku .
 

 

Część I I
Oslo - Dalsnibba - Oslo / 1329 km
 

     Kierunek Drammen , Kongsberg i Rjukan (37) i w miejscowości Roldal wieczorem w wynajętym domku - goszczę się. Jest praktycznie po sezonie, więc ceny za nocleg  powoli zaczynają spadać. Szkoda, że nie ma posezonowych zniżek na paliwo. Za 3 pokoje, salon + kuchnia, łazienkę z prysznicem i do tego dodając jeszcze 7 dosłownie siedem łóżek, a ja sam, płacę całe 500 NOK. A co jak szaleć to szaleć.  Noc szybko zleciała, czas się zwijać.

         
        Z samego rańca Odda i droga nr. 550, wzdłuż której po prawej stronie miałem Sorfjord , który łączył się z Hardanger Fiordem, a po lewo niezliczona ilość sadów z jabłkami i śliwkami ... i tak aż do UTNE, gdzie oczekuję na prom do KVANNDAL - cena 42 NOK.

Droga, którą sobie dzisiaj wybrałem to według mnie jeden z kilku bardzo atrakcyjnych szlaków w krainie troli.
        W Granvin skręcam w kierunku malowniczo położonych gospodarstw w okolicy Voss (samo Voss to największy ośrodek sportów zimowych w zachodniej Norwegii), następnie w Vinje drogą nr 13 jadę przez cudowną miejscowość Vik, zresztą sami zobaczcie:

Zatrzymuje się więc na chwilę, bo nie sposób ominąć 2 świątyń tu stojących  -słupowy  kościół z Hopperstad (1130), oraz romański zbudowany z kamienia.



Słupowy kościół z Hopperstad (1130)
 



Romański kościół zbudowany z kamienia
 


     Następnie jadę aż do VANGSNES, by po przeprawie promowej do HELLA (cena 39 NOK), nawijać asfalt drogą nr 5.

UWAGA !!!
Droga nr 5 jest płatna w okolicy Fjaerland i dotyczy również motocykli - 70 NOK za sztukę.
      Przystanąłem na chwilę by zrobić fotkę lodowcowi Jostedalsbreen, następnie przy krańcu Nordfjordu był Stryn otoczony górami i lodowcami. Między Strynem a Ospeli robię sobie przerwę na obiad.

 

     Po dobrej godzinie jestem na Dalsnibba (dokładnie 1476 m.n.p.m). Wjazd na szczyt jest odpłatny, ale jak wcześniej wspominałem, jest po sezonie i chyba dlatego nikogo na bramce nie spotkałem, więc kilkukilometrową szutrówką pnę się na górę.

Widok z Dalsnibby robi wrażenie. Byłem tu kilka razy, ale zawsze chcę wrócić - raz jeszcze. W ciszy i spokoju podziwiam okolice.

Gdzieś daleko w dole Geirangerfjorden, serpentyny zamieniające się w agrafki, wioski porozrzucane na górskich zboczach. Na dziś została mi jeszcze droga troli, warto dodać, że drogą nr 63 Grotli - Geiranger - Andalsnes nazwana jest Złotą Drogą.

  

        Zjeżdżam w dół  na stację benzynową przy potężnym trolu tankuję po raz ostatni tego dnia, wspinam się zakręt po zakręcie coraz wyżej i docieram do słynnej Trollstigen. Jadąc serpentynami, docieram  w okolice  Andalsnes na Camping. Jest już całkiem ciemno i dobrze, że znalazł się dla mnie wolny domek w cenie 250 NOK (2 łóżka + stolik i jakaś kuchenka), ale kto by się tym przejmował, byłem tak zmęczony, że od razu poszedłem spać.

  

Zanim jednak dostałem się do domku okazało się, że klucz który otrzymałem może i pasował, ale już w nim mieszkał pewien cudzo-niemiec. Nie była to moja wtopa, tylko niemiaszka, pomyliło się biedakowi, za co bardzo przepraszał. Wymieniliśmy się kluczami i dopiero wtedy uderzyłem w kimę.
         W niedzielny poranek robię kilka fotek, bo okolica jest naprawdę piękna.

Niemiaszek mnie po raz kolejny przeprasza, a ja ruszam w drogę powrotną do Oslo , już bez zbędnego zatrzymywania się. Najpierw na odcinku około 100 km w kierunku Dombas jestem ala Valentino Rossi. Norwegia budzi się w niedzielę około godziny 9.30,  ja w tym czasie mam już za sobą ponad setkę z dobrym hakiem kilometrów nawinięte. Mijam kolejno Otta, Lillehammer, Gjovik, Honefoss, by koło południa na 2 zbiornikach dotrzeć do Oslo.
Słońce świeci a ja jestem padnięty, ale banan mi nie schodzi...
jeszcze tylko obejrzę fotki...
i już spałem.

 Pozdrawiam :

KODI
( Moto-Turysta nr 061)

 

> zapraszam do obejrzenia pozostałych zdjęć z wyprawy <