III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 044 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE


 

Tytuł wyprawy :
Norwegia Lofoty 2006

Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Didi  
(Moto - Turysta nr 007)
Uczestnik wyprawy / Pasażer : 
Gosia
Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing 1500
(Krążownik Szos nr 007b)
Przejechany dystans : 
6 330 km


Miejscowość o nazwie A (punkt docelowy wyprawy)
/
fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/

 

   

Data wyprawy
data rozpoczęcia : 19 lipca 2006
data zakończenia : 01 sierpnia 2006
data nadesłania relacji : 03 sierpnia 2006

 

Przyznane punkty
Moto-Turysta 2006 : 6633 pkt (300 + 6330)
Krążownik Szos 2006 : 6330 km

Opis trasy
Warszawa > Gdynia > Karlskrona > Ostersund > Mo i Rana > Narvik > miejscowość A na Lofotach  > Bodo > Trondheim > Andalsnes > Sogndal > Voss > Bergen > Geilo > Kongsberg > Drammen > Goteborg >Kristianstad > Karlskrona > Gdynia > Warszawa
 

 

Dzień pierwszy - 19 lipca 2006


       Wyjazd o 10.30 z Warszawy. Prom odpływa o godzinie 21.00, więc mając trochę czasu toczymy się przez Brodnicę, Grudziądz, Tczew. O godzinie 18.20 jesteśmy w Gdyni, a około 19.00 zaczynają wpuszczać na terminal. Najpierw odprawa biletowa i dostajemy od razu klucze do kabiny, wielkie ułatwienie gdyż właściwie zaraz po zaparkowaniu motorka można udać się na odpoczynek. Uwaga na promie "Nordica" pracują Szwedzi i mocowanie sprzętu nie jest ich mocną stroną. Koszt promu to 499 zł w obie strony ale my musieliśmy dopłacić do kabiny z oknem w stronę Szwecji, gdyż tej w promocji standardowej już nie było (raptem 120 zł. więcej). Piwo na promie w cenie 10 zł za mały żywiec, wypijamy po jednym i idziemy spać. Przebieg dzienny 386 km, miejsce w pamięci aparatu pozostawiamy na wspaniałe norweskie krajobrazy.

 

Dzień drugi - 20 lipca 2006


      Dopływamy do Szwecji i po krótkiej odprawie ruszamy na północ -jest godz.7.30. Miejscem docelowym jest miejscowość A na Lofotach, a my wybieramy drogę przez środkową Szwecję, gdyż brzegiem morza już kiedyś jechaliśmy. I tak pierwszego dnia docieramy do Rattvik (721 km od Karlskrony), droga prosta, lasy, jeziora, można nawet powiedzieć, że nudna - tym bardziej, że strasznie gorąco 30 – 33 stopnie. Około godziny 19.30 parkujemy na nocleg - niestety lądujemy na wielkim campingu (nie polecam), to jakiś kołchoz cena 140 SEK (1 sek = 0,43 zł) namiot moto i 2 osoby, prysznice w cenie.
Cena paliwa w Szwecji 12,15 SEK za litr.
Przebieg dzienny 721 km.
Foto brak... Piwa brak...

 

Dzień trzeci - 21 lipca 2006


      Ruszamy około 9.00 cały czas na północ. Znowu upalny dzień i spać się chce w czasie jazdy. Wieczorem -to tak tylko z nazwy, gdyż jesteśmy już dosyć daleko na północy i ciągle jest widno - rozbijamy się na campingu w Storuman. Warunki takie same jak poprzedniej nocy, tylko camping przyjemniejszy.
Cola 1,5 l - 22 SEK
Przebieg dzienny 651 km.

 

Dzień czwarty - 22 lipca 2006


       Piękne słońce od samego rana, dzisiaj planujemy przekroczyć koło podbiegunowe, więc może zrobi się trochę chłodniej. Wcześniej śniadanko nad brzegiem jeziorka
.

 

Ruszamy dalej na Mo i Rana... Jakieś 100 km przed tym miastem, raptem skończyła się droga - tzn. droga dla Goldwinga. Roboty drogowe, szuter i tak przez około 10 km - koszmar ale jakoś się udało. Około 15 mijamy koło podbiegunowe i faktycznie jest więcej
chmur i nieco chłodniej (jakieś 24 stopnie). Krótki postój kilka fotek i dalej na Narvik...

 

Około 50 km przed przeprawą promową w Bognes, zjeżdżamy na camping. Ponieważ zanosi się na deszcz, postanowiliśmy wynająć domek -decyzja bardzo trafna, bo za chwilę lunęło z nieba i padało sobie aż do rana.
Domek kosztuje 250 NOK (1 NOK = 0,51 zł).
Piwa brak, przebieg dzienny 542 km.

 

Dzień piąty - 23 lipca 2006


       Zmienia się krajobraz i pogoda: ciepło, nie pada, ale jest pochmurno (24 stopnie). Jak już wspomniałem do promu Bognes – Skarberget (76 NOK), jest już bardzo blisko. Czekamy by wejść na pokład a następnie przeprawa, która trwa kilka minut.

 

Po drodze szybki lunch, a że nie zabraliśmy wędki, to pozostało nam raczyć się
rybą w puszcze.

 

Dalej mijamy Narvik i zawracamy na zachód, do przejechania jeszcze 400 km. Następny prom po kilkudziesięciu km (70 NOK).

Wreszcie wjeżdżamy na Lofoty, które składają się z 4 wysp:
- pierwsza to Austvagoy,
- druga z kolei to płaska Vestvagoy,
- następna to Flakstadoy,
- ostatnia z wysp Moskenesoy (skalista i górzysta).

Właśnie na wyspie Moskenesoy leży wioska o najkrótszej nazwie świata – A.

 

Trudno opisywać to co zobaczyliśmy, na pewno jest to zachwycające miejsce w Norwegii: cisza, spokój, wspaniała natura, dużo domków rybackich -tzw. rorbuer, które tworzą naturalny krajobraz, no i te cudne widoki!
Ponieważ jest niedziela i godz. 21.00, nie pozostaje nam nic innego jak tylko zrezygnować z noclegu na wyspach i wracać na ląd (obiecujemy sobie, że wrócimy tutaj następnym razem)
W ostatniej chwili wsiadamy na prom Moskenes – Bodo (podróż 3h, za 375 NOK).
Dwie cole + kanapka z jajkiem i łososiem = 62 NOK
Przebieg dzienny 544 km.

 

Dzień szósty - 24 lipca 2006


       Poniedziałek godzina 00.40, po drzemce na promie około godziny zjeżdżamy z promu w Bodo i jedziemy w stronę Trondhaim.
Po drodze niestety kilka przymusowych drzemek...

 

Około godziny 17 postanawiamy zatrzymać się na campingu - 100 km przed Trondhaim, niedaleko miejscowości Verdalsora.
Tak wyglądał nasz widok z okna sypialni...

 

Cena campingu 90 NOK, prysznic teoretycznie płatny w recepcji (ale to chyba dotyczy tylko dla gości z zewnątrz). Wcześniej w sklepie robimy małe zakupy np.:
6x tuborg 0,33 = 75 NOK
mleko - 11 NOK
chleb - 11 NOK
kefir 1 l - 13,50 NOK
Przebieg dzienny 622 km.

 

Dzień siódmy - 25 lipca 2006


      Pog
oda zachęcająca do podróży. Ruszamy w te rejony Norwegii, które wg nas są najbardziej urokliwe, gdyż niekiedy na odcinku kilkunastu km można zobaczyć tak różne krajobrazy, że....
- trzeba tutaj przyjechać żeby to zobaczyć !
Jedziemy coraz bardziej na południe, południowy zachód więc robi się coraz cieplej - znowu temperatura dochodzi do 34 stopni. Nawet droga ma fajny numer - 66.

 

Około godziny 18.00, dojeżdżamy do początku wspinaczki na Trollstigen, czyli Drabinę Trolli. Wspinaczkę znacie już z relacji z zeszłego roku (11 ostrych zakrętów 12 %). Nie mieliśmy wówczas fotki przy wodospadzie Trollstigfossen, więc w tym roku już ją mamy. Jeszcze tylko rzut okiem obiektywu na drogę i dalej...

 

Około 20.00 jesteśmy na campingu w Valldal (100 NOK, prysznic 10 NOK). Ponieważ tutejsze tereny to tzw. zagłębie truskawkowe, nie omieszkaliśmy spożyć tych wspaniałych owoców (cena pojemnika około ½ kg - 20 NOK).

 

Czas odpocząć, bowiem jutro zaplanowana wycieczka promem przez fjord Geiranger.
Przebieg dzienny 471 km.

 

Dzień ósmy - 26 lipca 2006


      Rano budzi mnie deszcz a tu taka wycieczka zaplanowana, że jak pada to z wypadu nici. Całe szczęście to tylko mała chmurka a tam gdzie jedziemy piękne słońce. Jedziemy na prom 5 km, Liabygda - Stranda (57 NOK) i kilka kilometrów do Hellesylt gdzie niestety nie łapiemy się na prom - trochę z naszej winy a trochę obsługi, więc czekamy 1,5 h na następny Hellesylt - Geiranger (248 NOK).
Wycieczka trwa około 1 h i niestety fotki nie oddają tego co widać na żywo...

 

Zjeżdżamy z promu i kierujemy się na górę Dalsnibba - 1500 metrów n.p.m. Niestety nawet motorki płacą 40 NOK.  Droga kręta i w dodatku po 200-u metrach kończy się asfalt. Pięć kilometrów jazdy pod górę po zakrętach, na nawierzchni delikatnie mówiąc odbiegającej od dobrej, wymaga koncentracji i uwagi. Tym bardziej trzeba obserwować trasę, ponieważ większość zakrętów nie jest zabezpieczona. Wkrótce jednak jesteśmy na górze...

 

Czy warto było wjeżdżać na tą górę - oceńcie sami :

 
 

Zjeżdżamy z Dalsnibby jeszcze raz do wioski Geiranger. Widoki niesamowite, zmierzamy w kierunku campingu, ale pozostaje nam do przejechania Ornevegen - czyli Droga Orłów 11 ostrych zakrętów i wjazd na 620 m. W zeszłym roku zjeżdżaliśmy z tej górki, a w tym tak planowałem trasę, żeby tędy podjeżdżać i jeszcze mogłem zrobić fotkę od strony wody.

 

Jeszcze tylko jeden krótki prom Eisdal – Linge 57 NOK i jesteśmy w Valldal.
Zakupy w sklepie np.:
6 jajek - 14.40 NOK
piwo 1,25 l - 51 NOK
Kupno truskawek na polu i kolacyjka po dniu pełnym wrażeń.
Przebieg dzienny 134 km.

 

Dzień dziewiąty - 27 lipca 2006


       W planach na dzień dzisiejszy dojazd na zlot Gold winga do Ulvik, więc znowu przeprawa promem do Strandy (57 NOK), przez Hellesylt do Byrkjelo i płatną drogą (70 NOK) przez lodowiec Jostedalsbreen do Sogndal. Zwiedzanie lodowca zostawiamy na inny czas, ale nie zabrakło innych atrakcji jak:

krowy na parkingu

korek na drodze przy tunelu

kozy w tunelu
chowające się przed upałem

Dojeżdżamy do Leardal i co?
Tunel 24,5 km - O nie!!!
Szukamy wąskiej dróżki,
która wije się ponad tunelem...


I to jest to co lubią najbardziej Moto-Turyści: cudowne widoki, wąska ale bardzo dobra droga - naprawdę to jest to! Jest śnieg, jak również pierwszy raz w czasie tej podróży popadało przez 30 sekund.

 

W końcu dojeżdżamy na miejsce, ale rezygnujemy ze zlotu. Na placu campingu właściwie już nie ma miejsc, więc szukamy czegoś innego i w końcu lądujemy na fajnym campingu w Kvenndal (110 NOK, prysznic 10 NOK 6 min)

 

Po łyku czegoś mocniejszego i spać - jutro Bergen, a tam podobno przez 300 dni w roku pada. Przebieg dzienny 486 km.

 

Dzień dziesiąty - 28 lipca 2006


     W nocy pada, rano niebo zasnute chmurami, ale zanim na dobre się rozbudziliśmy po chmurach ani śladu. Z Kvanndal do Bergen niby tylko115 km, ale droga kręta i trzeba też coś pooglądać więc zajmuje nam 2.5 h. Wjeżdżamy do miasta od południa a wyjeżdżamy od północy.

 

Kanapki 35 NOK sztuka
Bergen zdobyte i to ze słońcem
Przebieg dzienny 267 km.

 

Dzień jedenasty - 29 lipca 2006


     Zaczyna się powrót do domu, dzisiaj dojeżdżamy do Vestby. Droga przez Brurawik – Brimnes (prom70 NOK), Geilo, Kongsberg, Drammen, spirale zostawiamy na później...

 

 

 

Camping 100 NOK, prysznic 20 NOK za 6 min.

Benzyna kosztuje średnio 12,65 NOK za litr.

Przebieg dzienny 396 km.

 

 

Dzień dwunasty - 30 lipca 2006


   Dojeżdżamy do Falkenbergu w Szwecji. Wieczorem rozpieszcza nas cudowna pogoda.

 

Drogi camping, bo 4 gwiazdkowy (miejsce - 235 SEK, prysznic - 1 SEK za min).
Przebieg dzienny 368 km.


 

Dzień trzynasty - 31 lipca 2006


     A rano leje, niestety skończyła się pogoda -czyżby pechowy 13 ?  Mokniemy lub chowamy się przed deszczem, a potem suszymy.

 

Prom Stena Baltica, na którym jest więcej atrakcji - więc później idziemy spać.
Przebieg dzienny 370 km.

 

 

Dzień czternasty - 1 sierpnia 2006


      07.30 wyjazd z Gdyni ; 13.30 wjeżdżamy do Warszawy ; nie jedziemy siódemką tylko przez Grudziądz i Brodnicę ; ciepło bez deszczu.

Przebieg dzienny 373  km.


 

> PS <

 

Bardzo udany wyjazd, pogoda wymarzona do jazdy -czasami nawet za gorąco.
Spalanie: 5.61 na całej trasie.


 

 > zapraszam do obejrzenia pozostałych zdjęć z wyprawy < kliknij tutaj

 

 

 

Pozdrawiamy :

Gosia & didi
( Moto-Turysta nr 007)