III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
 

 


RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 026 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE


 


 

DATA WYPRAWY
data rozpoczęcia : 01.07.2006
-
wyprawa jednodniowa
data nadesłania relacji : 02.07.2006

PRZYZNANE PUNKTY 
Moto - Turysta 2006 : 874 pkt (300 + 574)
Krążownik Szos 2006 : 574 km

OPIS TRASY WYPRAWY 
Józefów k/Warszawy (miejsce zamieszkania)

> Szczytno > Kętrzyn > Gierłoż > Giżycko >

Józefów k/Warszawy (miejsce zamieszkania)

 

Tytuł wyprawy :
Mazury, mazury, mazury....

Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Piotr M.
Moto - Turysta nr 050
Uczestnik wyprawy / Pasażer : 
Ela
Krążownik Szos : 
Suzuki GSX 1400
Krążownik Szos nr 050 b
Przejechany dystans : 
574 km
 
 


    Na sobotę 01.07.2006 zaplanowaliśmy wyjazd na południe kraju, jednakże po zapoznaniu się z prognozami pogody dla tego regionu (z przewidywanymi obfitymi opadami), musieliśmy radykalnie zmienić plany i obrać kierunek na północ od centrum. Początkowo chcieliśmy zawitać do Stańczyków, ale po namyśle wybraliśmy trasę objazdową z kilkoma punktami programu: Szczytno, Kętrzyn, Gierłoż i Giżycko.
Pogoda, w jaką przyszło nam podróżować okazała się jak w sam raz, bo temperatura oscylowała w okolicach 25ºC a przy okazji wiał wiaterek. Z tego powodu kurtki skórzane lądują w kufrze a my jedziemy w dżinsach.


Twierdza Boyen
/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/

            Z domu wyruszamy około 08:40 i kierujemy się w stronę Zegrza, gdzie mamy spotkać się z załogą kolejnego motocykla. Po krótkim oczekiwaniu na współtowarzyszy podróży, ostatecznie wyruszamy na trasę około 10:00 i od razu natykamy się na korek przed Serockiem, który pokonujemy w miarę sprawnie i szybko przemieszczamy się do Pułtuska, gdzie wita nas kolejny zator przed światłami. I tą przeszkodę pokonujemy a później odbijamy w lewo i kontynuujemy jazdę drogą nr 58, którą podróżuje się obecnie całkiem nieźle a to dlatego, że jej nawierzchnia została ostatnio zmieniona na nową. Mijamy kolejne miejscowości: Maków, Przasnysz, Chorzele, aby w końcu około południa zawitać do pierwszego punktu naszej podróży tj. Szczytna.

      Ponieważ pora była odpowiednia, pobyt w tym mieście rozpoczęliśmy (rozpoczęliśmy i w zasadzie zakończyliśmy), od zjedzenia lunchu (w przyjemnej knajpce koło rynku) i po ok. 45 minutach wyruszyliśmy dalej. Tym razem zmierzaliśmy w stronę Kętrzyna a po drodze, z pokładów motocykli oglądaliśmy mijane miasteczka i przepiękne mazurskie krajobrazy. W Kętrzynie droga doprowadziła nas na zamek krzyżacki, którego historia sięga XIVw. Spalony w 1945r, został odbudowany w latach 1962-1967, obecnie mieści muzeum i bibliotekę. Na zamku spędzimy około 45 minut i wyruszymy dalej do nieodległej Gierłoży, gdzie mieszczą się ruiny wojennej kwatery Hitlera i jego sztabu tzw. Wilczy Szaniec. (po drodze zawitamy i z daleka obejrzymy pałacyk Ewy Braun).

Obiekty te (około 200) były budowane w latach 1940-1944, a w styczniu 1945 zostały wysadzone przez wycofujące się wojska niemieckie.

   

       Ponieważ robi się coraz później skracamy nasz pobyt do minimum i w tempie expresowym obchodzimy teren, aby po około godzinie wyruszyć w kolejny etap naszej trasy tj. do Giżycka. Na miejsce przybywamy około 17-tej, oglądamy otwarty dla żeglugi most obrotowy na kanale Łuczańskim i udajemy się do twierdzy Boyen.

  

          Twierdza Boyen, budowana w latach 1844-1856 mieści się w pobliżu a więc dotarcie do niej zajmie nam około 5 minut czasu. Aby wejść na jej teren należy wykupić bilety (po 6zł od głowy) i już można do woli spacerować po rozległym terenie. Twierdza może zrobić wrażenie swoją wielkością i budowlami obronnymi, jednakże brakuje tu nieco eksponatów, szczególnie wszelkich militariów: broni i innych gadżetów z epoki, a obecne na terenie muzeum raczej nie może wzbudzić zainteresowania zwiedzających a to ze względu na niewielką ilość wystawionych przedmiotów. Również teren twierdzy, mocno już zdziczały, aż prosi się o wykonanie prac konserwatorskich i porządkowych. Myślę, że dla zwiedzających można by było udostępnić więcej pomieszczeń a na rozległym terenie wewnętrznym ulokować różne rodzaje broni np.: armaty, czołgi itp. Ale nie mnie się wypowiadać na ten temat.

  

       Po zwiedzeniu twierdzy, po otwartym już dla ruchu kołowego moście zaglądamy do portu, i ponownie wracamy nad kanał Łuczański, aby w przyjemnej knajpce (położonej naprzeciwko mostu) zjeść całkiem smaczny spóźniony obiad, a przy okazji być naocznymi świadkami otwierania mostu obrotowego. Dokonuje tego jeden człowiek obsługi, który poprzez ręczne urządzenia uruchamia 21-metrowej długości i 8-metrowej szerokości przęsło, ważące około 100 ton !

  

   

Most został zbudowany w roku 1848 i obecnie jest to jedyny czynny most obrotowy w europie. Całość operacji zajmuje operatorowi mostu około 10 minut. Są ustalone godziny jego otwarcie, bądź dla żeglugi, bądź dla ruchu kołowego. Jest to obiekt wart obejrzenia, szczególnie podczas zwodzenia.

        Po 19-tej wyruszamy w dalszą drogę i zmierzamy w kierunku Orzysza i Pisza, gdzie urządzimy sobie kolejną przerwę na herbatę, kawę i lody, a także ubierzemy się nieco cieplej, bo jest już prawie 22:00 i zrobiło się chłodniej. Ostatni już etap poprowadzi nas przez Łomżę, Ostrów Maz., Brok i Łochów w kierunku Mińska Mazowieckiego, w którym skręcimy w prawo w stronę stolicy. Po drodze króciutki postój, podczas którego pożegnamy się z towarzyszami podróży i odbijemy w stronę Wiązownej i Józefowa, aby około 24:00 zameldować się w domu i przywitać ze stęsknionymi pieskami.

 

 Warto było, choć przez chwile ponapawać się mazurskimi krajobrazami
i zobaczyć ciekawe zabytki.
Na liczniku naszej Suzi przybyły kolejne 574 km.
 

> zapraszam do obejrzenia zdjęć z opisanej wyprawy <

 

Piotr M.
( Moto-Turysta nr 050 )