|
III Edycja
Rankingów : |
Moto-Turysta Roku 2006 * Krążownik Szos 2006
* 01.04.2006 - 01.10.2006 |
|

|
RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 030 / 2006 / TURYSTYCZNE WOJAŻE |
|
|
|
|
Tytuł wyprawy :
"Zamki Słowacji"
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Pablo ze
Starachowic
Moto - Turysta nr
079
Uczestnik wyprawy / Pasażer :
Kinga vel
Nera
Córka
Krążownik Szos :
Honda ST 1100 Pan European
Przejechany dystans :
718
km
|
|

/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/
|
|
|
|
|
|
|
|
|
DATA WYPRAWY
data rozpoczęcia :
16 czerwca 2006
data zakończenia : 18 czerwca 2006
data nadesłania relacji : 29 czerwca 2006 |
|
PRZYZNANE
PUNKTY
Moto - Turysta 2006 : 1018 pkt (718 + 300)
Krążownik Szos 2006 : 718 km |
|
OPIS TRASY WYPRAWY
Starachowice
(miejsce zamieszkania)
Kezmarok / Słowacja
(punkt docelowy wyprawy)
Starachowice
(miejsce zamieszkania)
|
|
 |
|
W trakcie trwania
długiego czerwcowego weekendu czyli od 16 do 18 czerwca, korzystając
z pięknej pogody postanowiłem wybrać się na Słowacje. O godzinie 8
rano 16 czerwca rozpoczynamy nasza podróż ze Starachowic do
Piwnicznej, gdzie już wcześniej zamówiliśmy kwatery. Co do
noclegu... kwatery raczej przyjazne, czyste i ogólnie oceniam je
pozytywnie. Na pewno dodatkowym plusem kwater jest twardy parking na
którym maszyna nie ma prawa się wywrócić. Ceny pokoi przystępne,
czyli 26 zł od osoby za noc. Gospodarz udostępnia pokoje 2, 3 i 4
osobowe, plus oczywiście łazienka, kuchnia oraz kącik telewizyjny.
|
|
|
|
Poniżej podaję namiary na owe
noclegi:
Pokoje gościnne - Janina Filipiak
ul. Zdrojowa 43, 33-350 Piwniczna
tel. 018 44 64 450
e-mail: filipiak@piwniczna.com
www.piwniczna.agrowakacje.pl
|
 |
|
Po dotarciu na miejsce
oraz następnym rozpakowaniu się ruszyliśmy w dalszą drogę naszej
podróży, a mianowicie na podbój pierwszego zamku -
Zamku Lubownia w Starej Lubownii. |
 |
Zamek leży 16 km od granicy, a
dokładniej od przejścia granicznego Mnisek nad Popradem. Okazała
budowla wzniesiona jest na skale, ale oczywiście nie ma problemu z
podjazdem, ani też z parkingiem. Pomimo tego, iż jest to zamek
znajdujący się na Słowacji, został on zbudowany przez polaków, a
dokładnie przez jednego z rodu Lubomirskich. Następnie w zamku
przebywało bardzo dużo władców zarówno polskich, jak i słowackich
oraz węgierskich. |
|
Wchodząc do zamku zwiedzamy go w następującej kolejności:
1. Wysoki barokowy bastion z bramą
wejściową.
2. Renesansowa wieża z bramą czyli lapidarium.
3. Wschodni barokowy bastion.
4. Baszta renesansowa.
5. Ekspozycja historyczna.
6. Barokowy pałac.
7. Zachodni bastion renesansowy.
8. Kazamaty czyli na prosty język korytarze podziemne.
9. Późnogotycka brama.
10. Sala wystawowa.
11. Pałac gotycki.
12. Wieża gotycka- Berfried.
13. Barokowy pałac z wystawą mebli historycznych.
14. Barokowa kaplica.
15. Studnia zamkowa.
16. Pałac renesansowy.
17. Ekspozycja Zamoyskich.
|
 |
|
Zamek
jest naprawdę obszerny i sporo czasu trzeba mu poświęcić, alby
zobaczyć go od początku do końca. Wchodząc na dziedziniec w oczy
rzucają się ogromne szachy stojące pod jedną z wież. Kolejną
zaskakującą rzeczą jest muzyka, którą możemy usłyszeć w trakcie
zwiedzania, muzyka celtycka, gotycka, folkowa, do końca nie wiem
jaka , ale na pewno wiąże się ona z okresem panowania tam rycerzy i
średniowieczem. Bardzo polecam wejść na wieże Berfrieda, na której
znajduje się taras widokowy na najwyższe szczyty otaczające zamek.
Piękne widoki przy dobrej pogodzie, zresztą możecie je podziwiać w
dołączonych zdjęciach.

Zwiedzanie
zamku dobiega końca, lecz na dole czeka nas niespodzianka a
mianowicie Skansen Lubowniański. Centrum skansenu stanowi drewniana
Cerkiew greckokatolicka przeniesiona z miejscowości Matysowa.
Perełką owej cerkwi jest na pewno ołtarz oraz liczne ikony. Wnętrze
wykonane jest z ciemnego drewna. Główną ideą skansenu jest ukazanie
życia słowackiej ludności chłopskiej w okresie średniowiecza. Do
skansenu sprowadzone zostały budynki z obszaru Spisu, czyli jednego
regionu Słowacji. Możemy tu zobaczyć domy poszczególnych
rzemieślników chłopskich, jak i to w jaki sposób żyli tamtejsi
ludzie na co dzień.
 |
|
> kliknij tutaj > ZAPRASZAM DO OBEJRZENIA ZDJĘĆ W GALERII < kliknij
tutaj <
Po
zwiedzeniu skansenu znajdującego się tuż pod zamkiem, pora na obiad
oraz powrót do Piwnicznej ok. godz. 18:00 . Tak wiec minął nam dzień
pierwszy. Nam ponieważ byłem z córką. Z samego rana dnia następnego
wyruszyliśmy w celu obejrzenia
Cervenego Klastoru.

Klasztor ten znajduje się Skale
Schronienia i został założony przez św. Bruna. Był to zakon
kartuzów. Kartuzi należeli do najsurowszych zakonów i prowadzili
ascetyczny tryb życia, tak samo jak i późniejszy klasztor, czyli
kamedułowie. Mnisi zamieszkiwali osobne domki z osobnymi ogródkami.
Nosili długie białe habity oraz odżywiali się skromnie. Swą nazwę
zawdzięcza on pokryciu dachu wykonanym z czerwonej cegły. Możemy tu
zobaczyć ekspozycję sakralną, historyczną oraz archeologiczną.
Klasztor jest otoczony pięknym parkiem oraz skalistymi górami.
Kolejnym
punktem tego dnia była
Jaskinia Bielańska,
znajdująca się we wschodniej części Tatr Bielińskich w Narodowym
Rezerwacie Przyrody na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. W
jaskini uwagę przykuwają wodospady naciekowe, pagodowe stalagmity i
inne formy naciekowe. W jaskini owej stwierdzono występowanie
przedstawicieli 7 gatunków nietoperzy. Trasa jaskini liczy ponad
1000m, a czas zwiedzania to ok. 70 minut. Wszystko było by pięknie,
naprawdę polecam ta jaskinię jak i również inne słowackie jaskinie -
TYLKO - pan parkingowy okazał się, delikatnie mówiąc niemiły.
Najwyraźniej nie lubił motocyklistów i robił straszną łaskę że
popilnuje nam motoru, co w ogóle było bezczelne ponieważ za 2
godziny parkingu zapłaciliśmy 200 koron, co wynosi ok. 22 zł ! To
się co najmniej w głowie nie mieści. Nigdzie indziej nie spotkaliśmy
się z takimi cenami za parking jak tu. Szkoda w ogóle rozpisywać się
na tema tego parkingu i Pana parkingowego, ważne że warto odwiedzić
ta jaskinię, choć zanim oczy się nacieszą jej pięknem trzeba pokonać
niezły kawałek drogi pod górę.
Ostatnim punktem na dzień drugi był
zamek w Keżmaroku.
Tam postanowiliśmy dojechać poprzez trasę widokową, która ciągnie
się pod samymi Wysokimi Tatrami oraz największym ich szczytem, a
mianowicie Gerlachem. I wszystko było by pięknie i zdjęcia były by
wspaniałe, gdyby nie pogoda, a raczej burza która dopadła nas
dokładnie na trasie widokowej. Po tych ciężkich przeżyciach,
dotarliśmy w końcu do Keżmaroku, gdzie pozwolono nam wjechać na
dziedziniec zamku, ponieważ parkingu strzeżonego brak. |
|
Zameczek może mały, lecz z
bardzo ciekawą historią, oraz bardzo interesująco mówiącą
przewodniczką. Pomimo jego niewielkich rozmiarów i tak ma w sobie to
coś...
Po Keżmaroku pozostał nam tylko powrót do Piwnicznej, oczywiście z
małymi zakupami na granicy. Tak skończył się dzień drugi, natomiast
następnego dnia niestety musieliśmy wracać do domu ze względu na
koniec urlopu. |
 |
|
|
|
|
Podsumowując, zachęcam i polecam
tereny Słowacji, jeśli tylko ktoś lubi zamki, kościoły, jaskinie i
góry. Oby tylko pogoda dopisała i do dzieła. Nam się udało mamy
nadzieje, że również i wam się uda.
Pozdrawiamy:
Kinga & Pablo
( Moto-Turysta nr 079 )
|
|