III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 026 / 2006 / TURYSTYCZNE WOJAŻE

   

Tytuł wyprawy  :
Trasa objazdowa ...
(nowym Krążownikiem Szos)

Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Piotr M. z Józefowa k/Warszawy
(M-T 050)
Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Ela
Krążownik Szos : 
Suzuki GSX 1400
Ilość przejechanych kilometrów : 
354 km

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 15.06.2006
/wyprawa jednodniowa/
data nadesłania relacji : 15.06.2006


OPIS TRASY WYPRAWY :

Józefów  k/Warszawy
/miejsce zamieszkania/
> Siedlce > Łuków > Kock >

Puławy -Pałac Czartoryskich
Kozienice -Pałac

 
/punkty docelowe wyprawy/

Józefów  k/Warszawy
/miejsce zamieszkania/
 
PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006 : 654 pkt (300 + 354)
Krążownik Szos 2006 : 354 km

 

 



foto dowód # 1
Pałac w Puławach
>więcej informacji<

 



foto dowód # 2
Pałac w Kozienicach
>więcej informacji<

 


        W wolny czwartek (15.06.2006) razem z Elą, postanowiliśmy udać się nowo nabytym Krążownikiem Szos, w trasę objazdową  prowadzącą w mniej lub bardziej nieznane miejsca. Dzień wcześniej usiłowałem wymyślić jakiś konkretny cel podróży, jednak nic ciekawego nie przykuło mojej uwagi. W związku z powyższym postanawiamy pokręcić się tu i tam.

  

       Wyruszamy około 10:00 w czwartek. Świeci słoneczko a temperatura wynosi około 20ºC, co wróży gorący dzień.  Z Józefowa kierujemy się w stronę Celestynowa, aby po chwili skręcić w lewo na drogę prowadzącą do Mińska Maz. , choć to miasto nie jest celem naszej podróży.

Nie dojeżdżając do niego skręcamy, zgodnie z drogowskazem w stronę Siennicy i boczną drogą zmierzamy w stronę Siedlec. Za Siennicą natykamy się na drogę w przebudowie, a wygląda to tak, że nagle znika asfalt a pojawia się droga żwirowa!! która ciągnie się na przestrzeni około 10÷15 km. Skutecznie ogranicza to naszą prędkość, bo poruszamy się przeważnie na pierwszym biegu. Co jakiś czas pojawia się też tamtejszy Schumacher pędzący ile fabryka dała i wzniecający tumany kurzu – po prostu super!



W końcu nawierzchnia drogi wraca do normy a my mijamy wieś o wdzięcznej nazwie „Żebraczka”. I tak docieramy do Siedlec, robimy krótki postój na stacji benzynowej gdzie gasimy nasze pragnienie i obieramy drogę na Łuków, Kock, Przytoczono, a później znowu bocznymi drogami kierujemy się w stronę Lublina. Po drodze mijamy liczne stawy i jeziora, w które obfituje ta okolica. Tym razem nie zaglądamy do Kozłówki i położonego tam pałacu Zamojskich, gdyż nie starczy nam na tą wizytę czasu, a ponadto byliśmy w tym miejscu w sumie nie tak dawno, bo około trzy lata temu.

      W miejscowości Michów skręcamy i zmierzamy w stronę Baranowa i Żyrzyna, aby w końcu przeciąć drogę Warszawa - Lublin i skierować się w stronę Puław. Do Puław docieramy bez wielkich przeszkód, i urządzamy sobie króciutki postój przed Pałacem Czartoryskich.
Dalsza droga poprowadzi nas w stronę Dęblina, a po drodze „ odwiedzamy” sportretowanego w kwietniu bociana, który w międzyczasie zdążył powiększyć swoją ptasią rodzinę o dwa maluchy, z czego na zdjęciu udało nam się uwidocznić tylko jednego – gratulujemy przychówku.

  

         Po tym krótkim przerywniku, stajemy na stacji CPN w Dęblinie gdzie tankujemy moto i ucinamy sobie króciutką pogawędkę z dwoma motocyklistami zmierzającymi właśnie w stronę Kazimierza. Ponieważ droga po tej stronie Wisły jest w opłakanym stanie, decydujemy się przekroczyć Wisłę i jedziemy w stronę Kozienic. W miasteczku tym urządzimy sobie kolejny krótki postój i obejrzymy położony tam zespół pałacowo-parkowy.
 

     Pałac w Kozienicach powstał w latach 1778÷1791 i został zbudowany dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego a jego projektantem był Franciszek Placidi. Oglądamy fronton pałacu i położoną przed nim fontannę a w parku obserwujemy wdrapującą się na drzewo wiewiórkę.
Po mniej więcej trzydziestominutowej przerwie, czas na ostatni już etap podróży, który poprzez Górę Kalwarię, zaprowadzi nas do domu. Przekraczając most na Wiśle odczytujemy z zamontowanej tam tablicy świetlnej, że temperatura powietrza wynosi 27ºC a temperatura asfaltu 44ºC.

W końcu około 17-tej meldujemy się w domu, gdzie witają nas stęsknione pieski.
Na liczniku naszej Suzuki przybyło 354 km.

 


Pozdrawiamy,
Piotr & Ela
(
Moto-Turysta nr 050)