III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 025 / 2006 / TURYSTYCZNE WOJAŻE


Tytuł wyprawy / nazwa zlotu :

Goście z Belgii

Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Paweł z Wronek
(Moto - Turysta nr 054)

Uczestnik wyprawy / Pasażer :
Kasia

Krążownik Szos :
BMW K1200 LT


Tytułowi Goście na zdjęciu...
/fotografia dokumentująca odbycie wyprawy/

 

 

         Po kaliskim zlocie Blue Knights Poland II, mieliśmy z Kasią okazję gościć znajomych z belgijskiego oddziału Blue Knights Belgium II. Już wcześniej ustaliliśmy program pobytu oraz miejsce zamieszkania.
Nasza bazą wypadową był przyjemny domek nad jeziorem Radziszewskim w miejscowości Chojno. Przyjechaliśmy tam w niedzielę 4 czerwca.


DATA  WYPRAWY :

data rozpoczęcia : 05.06.2006
data zakończenia : 09.06.2006
data nadesłania relacji : 13.06.2006
 


OPIS TRASY WYPRAWY :
Wronki
/miejsce zamieszkania/
Toruń
/punkt docelowy wyprawy/
Wronki /miejsce zamieszkania/
 

PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006: 1214 pkt (914 + 300)
Krążownik Szos 2006: 914 km

Po rozgoszczeniu się i zjedzeniu bigosu poszliśmy razem z Issy, Lindą, Dirkiem i Paulem nad jezioro. Wieczorem oczywiście było ognisko oraz pieczone kiełbaski. Chyba nie muszę wspominać o naszym „eksportowym” produkcie jakim jest żubrówka !

  

          W poniedziałek rano mieliśmy dla Belgów niespodziankę – przepłynęliśmy Wartę promem z Chojna do Dąbrowy. Muszę przyznać, że byli pod wrażeniem 30-letniego sprzętu pływającego.

  

Tego dnia pojechaliśmy do Poznania, gdzie o 12:00 widzieliśmy na ratuszowej wieży poznańskie koziołki trykające się rogami. Po obiedzie pojechaliśmy na Cytadelę, gdzie można podziwiać czołgi, armaty i inne uzbrojenie z ubiegłego wieku. Następnie zaliczyliśmy lody w Starym Browarze i zbieraliśmy się do domu.

We Wronkach złapał nas potworny deszcz, więc przez ostatnie 13 kilometrów nieźle zmokliśmy. Na szczęście w naszym domku był kominek i dość szybko doszliśmy do siebie. Nakręciliśmy 173 kilometry.

           Wtorek to zwiedzanie pałacu w Rogalinie i zamku w Kórniku. Pogoda zapowiadała się lepsza niż dnia poprzedniego.

Późnobarokowy pałać w Rogalinie i rosnące w jego pobliżu dęby to naprawdę wielka atrakcja. Obejrzeliśmy cenne zbiory malarstwa i rzeźby rodziny Raczyńskich. W ostatnim momencie udało nam się schronić przed deszczem w kórnickim zamku.

   

Zwiedziliśmy tylko, a może aż, jego wnętrze. Pogoda skutecznie zniechęciła nas do wizyty w arboteum, w którym rośnie 3,5 tysiąca drzew i krzewów z 3 kontynentów. Poznań mijaliśmy w deszczu, ale za miastem się wypogodziło. Wieczorem oczywiście ognisko – po 214 kilometrach zasłużyliśmy na nie.

           Na środę Belgowie mieli wybór – albo Toruń, albo Gniezno i Biskupin. Wybrali piękne miasto nad Wisłą. Po drodze przygotowaliśmy dla nich kolejną niespodziankę – otóż w miejscowości Stobnica mieści się Stacja Doświadczalna Katedry Zoologii Akademii Rolniczej w Poznaniu i mają tam najprawdziwsze wilki! Byliśmy pod dużym wrażeniem zwierząt i całej okolicy - gorąco polecamy :

http://stobnica.wolf.wild.art.pl


 

  
        W Toruniu zjedliśmy obiad i poszliśmy na Stary Rynek. Oczywiście wgramoliliśmy się na ratuszową wieżę, aby podziwiać okolicę. Byłem w Toruniu już kilkanaście razy, ale zawsze mi się tam podoba. Kasia i Belgowie również byli zadowoleni. Do domu wróciliśmy zaliczając łącznie 447 kilometrów – niestety nie było już czasu na ognisko.


 

         Ostatniego dnia pobytu naszych gości postanowiliśmy zrobić im kolejna niespodziankę – tym razem była to wizyta we wronieckim Zakładzie Karnym, który jest największym tego typu obiektem w Polsce. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale wizyta była wysoce pouczająca.

Po obiedzie pojechaliśmy na punkt widokowy do miejscowości Łężeczki w Sierakowskim Parku Krajobrazowym. Nie chcieliśmy Belgów za mocno męczyć, gdyż następnego dnia wyjeżdżali do domu – machnęliśmy 80 kilometrów. Wieczorem urządziliśmy takie małe pożegnalne party.

 

Oni pojechali w kierunku Niemiec a my do domu, tak na chwilę, bo jechaliśmy jeszcze tego dnia do Wójtowic.

W piątek rano, po ostatnim w tym roku dla nich kursie promem, pożegnaliśmy się.

 

> zapraszam do galerii <

 

Pozdrawiamy
Kasia & Paweł