|
Jadąc mijałem po kolei
Honefoss, ( 35) Roa, ( 4 ) Lillehammer ( z obowiązkowym tankowaniem
i kubkiem gorącej czekolady ). Następnie w Otta, po około 112 km,
zatankowałem moto na fulla. Nie docierając do Lom skręciłem
wcześniej w kierunku Fagernes ( 51 ), przy okazji robiąc sobie
przerwę na kolację - gdzieś po drodze. Siedząc tak i zajadając się,
najpierw usłyszałem a potem zobaczyłem motocyklistów, których
mijałem jakiś czas temu.

Po około 20-u minutach, znowu
kręciłem asfalt na koła mijając lasy, pola, jeziora
i znowu ten śnieg -a przecież mamy dziewiątego czerwca.

Jadąc tak i zatrzymując się
tylko na kilka fotek, docieram najpierw do Beitostolen ( nie są to
Alpy ), gdzie ostatniej zimy w składzie : Lucyna, Gregor ( MT ),
Małgorzata, ja + dzieciaki, mieliśmy okazję przez tydzień pośmigać
na nartach i skuterach śnieżnych.


Docieram w końcu do Fagernes.
Około północy jestem w Honefoss i o godzinie 1.00, kiedy słońce
schowało się na dobre, dotarłem do Oslo. Tego wieczoru wykręciłem w
9 h / 668 km
|