III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 023 / 2006 / TURYSTYCZNE  WOJAŻE

   

 

Tytuł wyprawy / nazwa zlotu, imprezy :
UKRAINA,
- czyli może być jeszcze gorzej...
 

Uczestnik wyprawy / Kierowca : 
Heniek vel. OKP
M-T 107
Krążownik Szos : 
BMW K1200 GT
Ilość przejechanych kilometrów : 
1042 km

Data wyprawy :
data rozpoczęcia: 03.06.2006
data zakończenia: 04.06.2006
data nadesłania relacji: 05.06.2006

Opis trasy wyprawy :
Chorzów
(miejsce zamieszkania)
Bieszczady ukraińskie (punkt docelowy wyprawy)
Chorzów (miejsce zamieszkania)

Przyznane punkty :
Moto-Turysta 2006:
1342 pkt (1042 + 300)
Krążownik Szos 2006:
1042 km

 




fotografia dokumentująca odbycie wyprawy

 

   

    Od pewnego czasu planowałem wycieczkę w Bieszczady ukraińskie. Motocyklem podróżowałem po tym kraju kilkukrotnie, przemieszczając się głównymi, przeważnie kiepskiej jakości drogami.
Nie przejmując się zbytnio fatalną prognozą pogody, wyruszyłem w sobotę około godziny ósmej, w kierunku przejścia granicznego Medyka-Szegini.
 


 

Dotarłem tam po pięciogodzinnym zmaganiem się z ulewą i z kiepską jakością naszych dróg. Na miejscu trzeba było wypisać kilka "kwitancji" i uzbroić się w cierpliwość, gdyż ukraińskie służby graniczne pracują bardzo opieszale. Po odprawie celnej ruszyłem w kierunku na Mościska, tam też skręciłem i przemieszczałem się na Staryj Sambor. Język polski jest zbyt ubogi, aby opisać jakość tego, po czym jechałem a raczej wlokłem się z prędkością ok. 30 km/h.
 


Całości dopełniały: fatalna pogoda, wędrujące krowy po tej "autobahnie",
oraz pijane gęby tubylców.


 

Nocowałem w sercu ukraińskich Bieszczad w miejscowości Rozłucz. No i tutaj pojawiła się świetlana postać tej eskapady, niejaki Igor -recepcjonista. U niego w garażu wypełnionym ogromną ilością wódy i fajek, przechowałem za symboliczne 5 euro motocykl.
Igor zapytał jeszcze, czy nie mam ochoty skorzystać z sauny w towarzystwie jego "padrugi". Ponieważ mam STALOWE zasady moralne, odmówiłem...
Motel polecam młodszym i spragnionym hardcorowych przeżyć motocyklistom.
Chłopaki, naprawdę nie pożałujecie - Igor załatwi WSIO.
 


 

Wracając do podróży -wstałem w niedziele około 6 i po czterech godzinach jazdy dotelepałem się do słowackiej granicy.
Do domu dotarłem około 18, zmarznięty i przemoczony.
 

> zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z moich podróży w sezonie 2006 <



Heniek
M-T 107
 

PS.
Dodatkowe informacje:
-litr paliwa ok. 2,5 pln,
-obiad ok. 8 pln,
-piwo (ohydne) ok. 1,2 pln,
-nocleg u Igora (bez zadrugi) 30 pln.
W razie czego bezpłatnie służę nr telefonu od tego zacnego człowieka.