|
III Edycja
Rankingów : |
Moto-Turysta Roku 2006 * Krążownik Szos 2006
* 01.04.2006 - 01.10.2006 |
|

|
RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 002 / 2006 / TURYSTYCZNE WOJAŻE |
|
|
|
|
|
DATA
WYPRAWY
data
rozpoczęcia : 01.04.2006
data
zakończenia : 02.04.2006
data nadesłania relacji : 06.04.2006 |
|
PRZYZNANE
PUNKTY
Moto - Turysta 2006 : 688 pt. (300 + 388)
Krążownik Szos 2006 : 388 km
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY
Józefów k/Warszawy
(miejsce zamieszkania)

Maków Maz.
(punkt docelowy wyprawy)
Józefów
k/Warszawy
(miejsce zamieszkania)
|
|
Tytuł
wyprawy :
Kwiecień
plecień ...
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Piotr M.
Moto - Turysta nr 050
Uczestnik wyprawy / Pasażer :
Ela
Krążownik Szos :
Yamaha Wild Star
Przejechany dystans :
388 km
|
|
|
|
Na szczęście podczas
pierwszych kwietniowych jazd udało nam się uniknąć zawirowań
pogodowych i choć zarówno w sobotę jak i w niedzielę deszcz spadł,
to jednak był na tyle słaby, że nawet nie ubieraliśmy deszczówek.
Rozpoczęliśmy, więc sezon podobnie jak i rok temu, odbywając
pierwsze jazdy w tym samym terminie. Na wcześniejsze jazdy pogoda
zbytnio nie pozwalała.
|
|

fotografia dokumentująca odbycie wyprawy
|
|
|
|
|
W
sobotę odpalamy motocykl około 11-tej i kierujemy się z Józefowa w
stronę Warszawy. Po drodze widać sporo motocyklistów udających się
na Motobazar odbywający się w ten weekend na Służewcu. My kierujemy
się w stronę Jabłonny a później odbijamy na Pułtusk, bo zmierzamy w
stronę Makowa a dokładnie jedziemy do „Pazibrody”, aby kupić pyszny
chleb, który jest tam wypiekany. W porównaniu z rokiem ubiegłym,
nawierzchnia drogi uległa zdecydowanej poprawie, bo na całej jej
długości został położony nowy asfalt! Tak, więc podróżujemy w
całkiem komfortowych warunkach. Z za chmur, co chwilę przebijają się
promienie słoneczne a temperatura oscyluje około 12ºC, tyle
pokazywał w momencie wyjazdu termometr domowy. Podczas przekraczania
mostu w Serocku odczytujemy z tablicy informacyjnej aktualną
temperaturę, która jest tu nieco niższa i wynosi 7,5ºC. Przezornie,
jesteśmy dosyć ciepło ubrani a pod kaskami mamy jeszcze kominiarki. |
|

|
Na zalewie zegrzyńskim jest
jeszcze sporo lodu, a jego grubość jest na tyle duża, że sporo
wędkarzy łapie ryby spod lodu. Bez wielkich przeszkód docieramy do
Pułtuska, aby po jego minięciu odbić w lewo na drogę do Szczytna.
Przed pierwszą parkujemy moto przed „Pazibrodą”, wchodzimy do środka
i jesteśmy witani przez pracującą tam panią, która stwierdza, że
skoro zawitaliśmy do gospody na moto to znaczy, że to już naprawdę
wiosna. Ordynujemy jako przekąskę naleśniki z lodami (mniam mniam),
kupujemy chlebek i po około 45 minutach wyruszamy w drogę powrotną.
|
|
Cały czas towarzyszy nam bardzo silny
wiatr, na, którego podmuchy musimy zwracać uwagę. Droga powrotna też
przebiega bez wielkich przeszkód i około 15-tej meldujemy się w
domu. Po drodze nie natykamy się na zbyt wielu motocyklistów, a tak
po prawdzie to w trasie poza miastem nie spotykamy żadnego. |
|
W
niedzielę improwizujemy i obieramy zupełnie inny kierunek, bo
zmierzamy, tak jak rok temu, w stronę Puław. Pogoda jest nieco
lepsza niż wczoraj, bo temperatura wynosi około 15ºC. Wiatr nadal
jest dosyć silny a na niebie widać liczne chmury. Wyruszamy około
12-tej, kierujemy się w stronę Wilgi i mijając to miasto droga
prowadzi praktyczne brzegiem Wisły a to pozwala nam obserwować
liczne rozlewiska a często woda podchodzi pod samą jezdnię. Rzeka
jest szeroko rozlana a jej nurt rwący. Wiele domów położonych po
prawej stronie jezdni znajduje się już blisko wody i część z nich,
szczególnie te niżej położone, może być narażonych na zalanie.
|
|
|
W gniazdach położonych na słupach
udaje nam się zaobserwować pierwsze bociany, które już przyleciały
na letni pobyt, a to znak, że to już wiosna na pewno.
Nie docierając do Dęblina, w Stężycy, odbijamy w lewo w stronę Ryk a
po dojechaniu do tego miasta wyskakujemy na drogę lubelską i
kierujemy się w drogę powrotną. Bez wielkich przeszkód mijamy
Garwolin, aby po dojechaniu do Kołbieli odbić na Celestynów. Lokalna
droga prowadzi przez las, a podczas mijania Celestynowa zostajemy
zmoczeni przez wiosenny deszcz, który na szczęście szybko ustaje.
Mijamy Otwock, i o godzinie 14-tej meldujemy się w domu.
O ile w sobotę motocyklistów było jak na lekarstwo, to w niedzielę
udaję nam się spotkać kilku w trasie. Było też zdecydowanie cieplej
i chyba bardziej słonecznie. W sobotę nakręciliśmy około 204 km a w
niedzielę nieco mniej, bo tylko 184 km, a więc łącznie około 388 km. |
|
Piotr
M.
( Moto-Turysta nr 050 )

|
|