|
Tytuł
wyprawy :
Wypoczynek w deszczu,
-wypad na północ
Uczestnik wyprawy / Kierowca :
Kodi (Moto - Turysta nr 061)
Uczestnik wyprawy / Pasażer :
Małgorzata
Krążownik Szos :
BMW K1200 RS
Przejechany dystans :
1630 km
|
DATA WYPRAWY
data
rozpoczęcia : 19.05.2006
data zakończenia : 22.05.2006
data nadesłania relacji : 26.05.2006
|
|
PRZYZNANE PUNKTY
Moto - Turysta 2006 : 1930 pt. (300 + 1630)
Krążownik Szos 2006 : 1630 km
|
|
|
OPIS TRASY WYPRAWY
PUŁAWY (miejsce zamieszkania)

OSLO "N"
(punkt
docelowy wyprawy)
OSLO (miejsce czasowego zamieszkania)
|
|
|
Jest piątek. Z samego rana
spakowani jedziemy w stronę Poznania. Po paru godzinach docieramy na
miejsce . Małgorzatę z bagażami zostawiam w hotelu a ja śmigam na
Obornicką , Motocykl będę mógł odebrać dopiero następnego dnia. Nie
spieszy nam się. Tego dnia nakręciliśmy na koła marne 400km.
Pogoda nie wróży nic dobrego. Motocykl odbieram po godzinie 16-stej.
Maras miał sporo pracy jak zawsze, a podobno beemki są bezawaryjne
...

Ruszamy przed siebie... W
Gorzowie Wielkopolskim zakładamy kondony i tak już do samej granicy.
Deszcz też nie ustępował przez cały odcinek w Niemczech. Zmęczeni
wchodzimy na prom, bierzemy kajutę (bilet 40eur + kajuta 30eur ) i o
70euraków jesteśmy lżejsi.

Ledwo co poszliśmy w
kimę a już trzeba wstawać . Szwecja - znowu pada i pada ! Magorzata
bardzo dzielnie znosi tą "wspaniałą pogodę.". Nad ranem oprócz
deszczu pojawiła się mgła i temperatura spadła do +12C* . Jedziemy
dalej zatrzymując się tylko na tankowanie .
|

fotografia dokumentująca odbycie wyprawy
|
|
|
Docieramy do Oslo w strugach
deszczu około godziny 9.00. Może jutro będzie lepiej...
Niestety , myliłem się !
Poniedziałek, ciekawe co nam przyniesie?
Wsiadamy na motocykl i jedziemy pokręcić się po okolicy
- oczywiście znowu zaczyna padać...
Zatrzymujemy się na śniadanio / obiad. Wracamy na parking patrzymy i
oczom nie wierzymy . Nie to nie możliwe !!!!
Q@#$%6aaa
motocykl przewrócony ...


Podbiegam i jedna myśl krąży
mi po głowie - jakie straty? Niestety niemałe !
Oglądam : kufer i owiewki porysowane . Czekam chwilę, odpalam -ok,
wszystko gra. Zanim Małgorzata się przygotowała do odjazdu (kondon
bo pada), próbuję ruszyć .
Co jest ?
Nie chce jechać !
Pierwsza myśl, coś z abs-em, może szczęki się zacisnęły ?
Zsiadam z motocykla - no pięknie - złapałem gumę !
Piękny mamy dzień, nie ma co ! Awaria a
na dodatek cały czas deszcz leje !
Przemoczeni szukamy zadaszenia by naprawić koło. Jak dobrze, że BMW
daje na wyposażeniu ten sprytny zestaw naprawczy . Po paru dłuższych
chwilach wyciągam wkręt o długości 2,5 cm i łatam dziurę. Czas
poszukać nowej opony. Znowu nieplanowane koszty, podobnie jak przed
rokiem.
Dla Małgorzaty na dziś wystarczy, a ja w poszukiwaniu serwisu . Tak
wiem - podjadę tam gdzie ostatnio. Zajeżdżam, a jegomość informuje
mnie , że ma full book i dopiero 6 czerwca może mnie wpisać ( 6 - go
to on mnie może... ).
Wychodzę...
Idzie koleś, reklamówki z jadłem, jakieś picie niesie, to ten sam
facet, który zmieniał mi gumę w tamtym roku.

Po krótkiej rozmowie tłumaczy
mi jak mam dojechać do przedstawiciela Pirelli . Docieram na miejsce
wchodzę i pytam . Tak nie ma problemu musisz tylko zdjąć koło, bo my
tego nie robimy. Oczywiście nie ma sprawy. I po krzyku 1500 NOK
poszło bezpowrotnie . Ale mam nowego laczka i to mnie pociesza !

Dzień zleciał, jadę odpocząć bo zmęczyłem się kręceniem śrubek. I
tak fotek by nie było z powodu deszczu. Trzeba przeczekać - nie ma
innego wyjścia.
Aktualna prognoza pogody : Pada, temp.14C*, a w górach opady śniegu
.
Przejechaliśmy w deszczu jakieś 1100 km - cały dystans to 1630
km .
|