III Edycja Rankingów :

Moto-Turysta Roku 2006  *   Krążownik Szos 2006  * 01.04.2006 - 01.10.2006

 
   
 

RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr 001 / 2006 / TURYSTYCZNE WOJAŻE

   


Tytuł wyprawy  :
Sukiennice wiosną ...

Uczestnik wyprawy / Kierowca  : 
Bogdan z Pszowa (M-T 096)

Uczestnik wyprawy / Pasażer  : 
Lucyna
Krążownik Szos : 
Honda GL 1500
Ilość przejechanych kilometrów : 
197
mil (1 mila = 1,6093 km) 317 km

 

DATA  WYPRAWY :
data rozpoczęcia : 08.04.2006
/wyprawa jednodniowa/
data nadesłania relacji : 11.04.2006


OPIS TRASY WYPRAWY :

Pszów /miejsce zamieszkania/

Kraków /punkt docelowy wyprawy/

Pszów
/miejsce zamieszkania/
 

PRZYZNANE  PUNKTY :
Moto-Turysta 2006 : 617 pt. (300 + 317)
Krążownik Szos 2006 : 317 km

 



fotografia dokumentująca odbycie wyprawy

 

   Ósmego kwietnia, korzystając z przepięknej wiosennej pogody, umówiłem się z przyjaciółmi na wyprawę do grodu Kraka. Spotkaliśmy się w Rudzie Śląskiej w domu Adama i Aldony, a stamtąd już czterema maszynami (Czesiek, Marek, Adam i ja, oraz dwie dziewczyny), ruszyliśmy ostro w stronę historycznej stolicy Polski.
 


 

Po przybyciu na miejsce, za namową Adama wjechaliśmy uroczyście na kosmopolityczny rynek Krakowa - ku radości gawiedzi i niezadowoleniu strażników miejskich. Owi panowie już po trzech minutach dali nam do zrozumienia, że nasza obecność nie jest tu pożądana. Jednak po krótkich negocjacjach Adama i zwróceniu kamer monitoringu w inną stronę, mogliśmy tam pozostać by delektować się niepowtarzalnym smakiem kawy (oczywiście ze względu na miejsce, nie na kawę).

 

Pobudzeni kofeiną, przemierzając zatłoczone ulice Krakowa, ruszyliśmy w stronę Oświęcimia i Chełmka, gdzie Marek z żoną Kaśką mieli do odebrania szyte na miarę, przepięknie
Wykonane, "mundury" motocyklowe. Nie wiem, czy mogę w tym miejscu, ale polecam fabrykę odzieży skórzanej i motocyklowej w Chełmku
- www.kmdrp.pl

 

Z Chełmka mały odcinek drogi pokonaliśmy wspólnie, po czym w okolicach Katowic rozdzieliliśmy się, by powrócić do domów. Niestety jeszcze jedną nieprzyjemną przygodę wziął na swe barki Marek. Zobaczył on w lusterkach jakiegoś szalonego automobilistę, który "siedział mu na ogonie"- dosłownie!


Po pewnym czasie wyprzedził go i pokazał Markowi biały lizak z czerwoną obwódką. Spotkanie to nie było przyjemne, więc patrzcie uważnie w lusterka i jeśli znajdzie się prowokator na czterech kółkach, to nie dajcie się zwieść!

 

Po całym dniu słuchania cudownej muzyki dla naszych uszu, jaką niewątpliwie jest praca silnika w naszych wspaniałych maszynach i po nałykaniu się świeżego, wiosennego powietrza, przybyliśmy do domu by rozkoszować się smakiem piwa
- nigdy jeszcze w tym roku piwko nie smakowało tak prawdziwie.


 


Pozdrawiam ciepło,

Bogdan (M-T 096)