RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY 

nr 002/2004 / TURYSTYCZNE WOJAŻE


595 m n.p.m. - czyli wzniesienie zwane Łyścem,  Łysą Górą lub Świętym Krzyżem 
(niestety motorkiem nie można było tu wjechać ...)
 / zdjęcie dokumentujące nr 1 /

Tytuł wyprawy :
WYPRAWA  NA  ŚWIĘTY  KRZYŻ

Uczestnik wyprawy : 
didi - Turysta nr 007

Krążownik Szos : 
Honda Gold Wing INT 1.1  (nr 007)

Ilość przejechanych kilometrów : 
414 km
Data nadesłania relacji :  
13.04.2004

DATA WYPRAWY
12.04.2004
::: wyprawa jednodniowa :::

PRZYZNANE PUNKTY 
Moto - Turysta 2004 : 714 pkt  (300 + 414)
Krążownik Szos 2004 :
414 km

OPIS TRASY WYPRAWY
Warszawa
(miejsce zamieszkania) 
Radom - Gózd - Bodzentyn
Św. Katarzyna  i  Św. Krzyż (punkt docelowy wyprawy)
Nowa Słupia - Starachowice - Radom - Warszawa 
Warszawa  (miejsce zamieszkania)


Wjeżdżamy do miejscowości Św. Katarzyna.
 / zdjęcie dokumentujące nr 2 /

Po niedzielnym wielkanocnym obżarstwie należało się przewietrzyć.  Godzina 9.00 zbiórka na stacji benzynowej i dalej w drogę - kierunek Góry Świętokrzyskie - jak się okazało razem 414 km.
Ale po kolei ...
Ruszyliśmy o 9.20, przejazd do Radomia i dalej do miejscowości Gózd. Piękna słoneczna pogoda, przy drodze w kilku miejscowościach grupki chłopaków z wiadrami pełnymi wody (w końcu lany Poniedziałek). 
Na szczęście nie przyszło im do głowy polewać nas wodą, mimo że świeciło słońce temperatura w granicach 7 stopni nie zachęcała do "kąpieli", byliśmy za to bardzo serdecznie pozdrawiani.

W miejscowości Gózd czekamy na kolegę MT - 037 "Ciułała" ale jakoś nie dojeżdża więc ruszamy do Św. Katarzyny, gdzie postanawiamy zatrzymać się na popas. Idziemy zobaczyć źródełko Św. Franciszka, niektórzy próbują nawet dojechać jak najbliżej - oczywiście pod zakaz ruchu i tylko motorki nie te do jazdy po błocie. Wracając od źródła odnajduje się Ciułała i miła niespodzianka gdyż "zaprzęgiem" przyjechał jeszcze Jarek z małym Wackiem. Czas więc na obiad, gdyż musimy nabrać sił, ponieważ czeka nas jeszcze 595 m n.p.m. - czyli wzniesienie zwane Łyścem,  Łysą Górą lub Świętym Krzyżem.

 Dojazd zajmuje nam kilka minut ustawiamy motorki na parkingu i... co robić ?  2.5 km pod górę piechotą czy może bryczką ? Po krótkich negocjacjach (nieudanych) wybieramy własne nogi wstęp niestety płatny ( 4,50zł.) od osoby. Po wejściu na górę idziemy zobaczyć charakterystyczny element Gór Świętokrzyskich czyli Gołoborza – rumowiska skalne z piaskowców kwarcytowych. Zwiedzamy klasztor Opactwa Benedyktynów. W latach międzywojennych mieściło się tutaj jedno z najcięższych więzień a w latach wojny obóz jeniecki dla Rosjan gdzie na ścianach można było przeczytać, że "ludożerstwo będzie karane rozstrzelaniem".
W klasztorze znajduje się Muzeum Misyjne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (godziny zwiedzania - dni robocze: 9.00-12.30, 13.00-16.00 ;  niedziele: 12.00-16.00). Na wystawie prześledzić można dzieje klasztoru oraz zobaczyć pamiątki przywiezione z wypraw misyjnych. W krypcie spoczywają szczątki Jeremiego Michała Korybuta Wiśniowieckiego – zwanego Jaremą, Księcia na Łubniach i Wiśniowcu - dlaczego tutaj ? Otóż Kozacy zapowiedzieli, że nawet zwłoki Księcia zostaną zbezczeszczone. Podczas powstania Chmielnickiego zdobył on olbrzymią popularność wśród polskiej szlachty, ściągając na siebie jednocześnie nienawiść ze strony ukraińskiego chłopstwa i Kozaków, wobec których stosował okrutne represje - dlatego jego żona wywiozła szczątki męża na Święty Krzyż. Jest również Muzeum Przyrodniczo - Leśne Świętokrzyskiego Parku Narodowego  - niestety zamknięte.
Ze Świętego Krzyża przenosimy się do Nowej Słupi gdzie robimy sobie pamiątkowe zdjęcia przy Kamiennej rzeźbie Pielgrzyma Świętokrzyskiego. Z Nowej Słupi również jest droga na Święty Krzyż zwana drogą królewska, jest to dawna ścieżka pielgrzymów zmierzających do relikwii Krzyża Świętego. Wśród pielgrzymów byli także królowie (stąd nazwa ścieżki) m.in. Władysław Jagiełło, który zawsze przybywał do sanktuarium na Świętym Krzyżu pieszo. Droga ta jest stosunkowo trudna, gdyż na długości ok. 2 km należy pokonać różnicę wzniesień dochodzącą do 300 m. - a, że  trasa jest przeznaczona wyłącznie do wędrówki pieszej, więc chętnych nie było.



Pamiątkowe zdjęcie przy Kamiennej rzeźbie Pielgrzyma Świętokrzyskiego




 
Niestety nie starcza czasu na zwiedzanie Muzeum Starożytnego Hutnictwa (robi się coraz chłodniej). Wracamy przez Starachowice gdzie żegnamy się z Jarkiem z małym Wackiem 
- a Wacek z roku na rok coraz większy...

Około 20.15 meldujemy się w domu.


Było bardzo przyjemnie a przede wszystkim obyło się bez świątecznego obżarstwa.


Polecam

 zwiedzanie opisanych okolic ...
didi
 

>> ZAPRASZAM DO GALERII Z WYPRAWY <<