RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY 

nr 015/2004 / TURYSTYCZNE WOJAŻE


/zdjęcie dokumentujące  fakt odbycia wyprawy/

Tytuł wyprawy :
Urlop na Mazurach ... 
Uczestnik wyprawy : 
WaFel  z  Lublina
Moto - Turysta nr 047

Krążownik Szos : 
Kawasaki GTR 1000 
Krążownik Szos nr 048

Ilość przejechanych kilometrów : 
1016 km
PRZYZNANE PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 1316 pt.  (300 + 1016)
Krążownik Szos 2004 : 1016  km
Data rozpoczęcia wyprawy : 14.08.2004
(wyprawa sześciodniowa)
Data nadesłania relacji : 22.08.2004
OPIS TRASY WYPRAWY : 
Lublin
(miejsce zamieszkania)
Olsztyn
(punkt docelowy wyprawy - "baza wypadowa")
Lublin (miejsce zamieszkania)

    

     Urlop w rodzinie WaFli mamy już za sobą. Miała być Szklarska Poręba, lecz z pewnych przyczyn wybór padł na Warmię i Mazury. Pogoda raczej nie dopisywała i często mokliśmy, co przy zabranych przez nas ubraniach motocyklowych tzw. półprzemakalnych odczuliśmy to na własnej mokrej skórze. No, ale co robić, takie życie turysty...

     W trakcie trasy zahaczyliśmy o Zamek w Nidzicy, bardzo obszerny i dostojny. Zbudowany został na wzgórzu w końcu XIV wieku. Stanowił ważny punkt strategiczny w obronnym systemie krzyżackim. Kilkukrotnie przebudowywany w XVIII i XIX wieku. Imponująca budowla z czerwonej cegły z wieżami, basztami obronnymi i wewnętrznym obszernym dziedzińcem poprzedzony przedzamczem z murami i bramą wjazdową.

     Naszą bazą wypadową był Olsztyn, do którego dotarliśmy po 5 godzinach jazdy ze zwiedzaniem. 

                    
Zadekowaliśmy się na jeziorem Radykajny. Z 6 dni wypoczynku tylko jeden pod względem pogody (warto zabrać do kufra krótkie spodenki) nadawał się na zwiedzanie terenu i wykorzystaliśmy go maksymalnie.

    

      Rano pobudka, tankowanie i po kilkudziesięciu kilometrach zatrzymaliśmy się w pod Klasztorem w Świętej Lipce. Akurat trafiliśmy na porę koncertu organowego i najbliższe minuty spędziliśmy wewnątrz ciesząc oczy i uszy tym, co potrafi poruszyć wyobraźnię. Następnie szybki obchód dookoła klasztoru i dalej w drogę tym razem trochę na północ do Kętrzyna.

     Sama miejscowość Kętrzyn, raczej taka sobie jedyną rzeczą do zwiedzania jest dosyć mały zamek Krzyżacki. Wybudowany został w II połowie XIV w południowo-wschodnim narożniku murów miejskich. W zamku istniały m.in. kaplica, piekarnia, kuchnia, młyn, słodownia i browar, skład mięsa, silos zbożowy, spiżarnia, zbrojownia i prochownia. W tej chwili mieści się w nim skromne muzeum. Z Kętrzyna mamy już tylko rzut manetką do Wilczego Szańca w Gierłoży.

     Wilczy Szaniec w Gierłoży, to jedna z wielu kwater wojennych Hitlera. W Europie istniało kilka kwater głównych Wodza Trzeciej Rzeszy. Większość z nich, tak jak Wilczy Szaniec, znajdowało się w oddaleniu od dużych miast, wewnątrz dużych kompleksów leśnych, otoczonych jeziorami i bagnami, co ułatwiało ukrycie przed oczami pilotów i prawie niemożliwy dostęp lądem. Niestety Niemcy wycofując się wysadzili wszystko w powietrze, choć nie wszystkie bunkry poległy. Te budowle robią naprawdę niesamowite wrażenie!!!

     Po zwiedzaniu kierujemy się na południe do malutkiej miejscowości nazwanej Iznota. Niby po co? Ano to przecież kraina Galindów - mazurski eden zaprasza znudzonych nieprzyjaznym, hotelowym standardem gości, na których czekają wyłożone drewnem i wikliną pokoje. Właściciel Cezary Kubacki łamie wszelkie zasady marketingowe: nie reklamuje się, przypadkowych turystów zniechęca słabo oznakowanym dojazdem do pensjonatu.

Renoma tego miejsca kolportowana jest pocztą pantoflową w środowisku biznesu i dyplomacji. Mit Galindów - pogan, którzy nie znali pieniędzy, paradoksalnie przyciąga nad jezioro Bełdany ludzi dysponujących dużą gotówką. Plemię, które wyginęło przed tysiącem lat, odżyło na 20 hektarach półwyspu wcinającego się w jezioro Bełdany. Niestety pomimo najszczerszych chęci nasz stan portfela nie pozwolił nam na zatrzymanie się w tym tajemniczym miejscu. Polecam się tam wybrać a jeśli nie to chociaż obejrzeć stronę :
 
www.galindia.com.pl

     Niedaleko Galindii leży Kadzidłowo. Miłośnikom przygód polecamy wizytę w Prywatnym Parku Dzikich Zwierząt. Park zajmuje obszar ok.100 ha w Puszczy Piskiej. Dr Andrzej Krzywiński założył park w celu zachowania wymierających gatunków zwierząt. Zobaczyć i nakarmić tam można m. in. tarpany, daniele, wilki skandynawskie, łosie, jelenie itd. Park czynny jest codziennie od 9 do 18. Cena biletu z przewodnikiem – 15 zł, dzieci 7,5 zł. Nam udało się dotrzeć około 17 i weszliśmy „ostatnim kursem”.

     Po obejrzeniu zwierzaków pozostało nam zbierać się do tymczasowego domu. Resztę dni spędziliśmy zwiedzając Olsztyn z zamkiem, katedrą i przepiękną starówką. Ponieważ w sierpniu trwa Olsztyńskie Lato Teatralne częstym obrazkiem były występy zespołów i teatrów ulicznych z całej Europy. I tak to nieciekawie minął nam krótki urlop, ale to jeszcze nie koniec wojaży

    >> ZAPRASZAM DO  OBEJRZENIA  FOTEK  W  GALERII <<

Pozdrawiam,

WaFel
(Moto-Turysta 047)