|
RELACJA
Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY
nr
011 /2004 / TURYSTYCZNE WOJAŻE
|
|

Na zamku w Chęcinach
/zdjęcie dokumentujące fakt odbycia wyprawy/
|
|
Tytuł
wyprawy :
Droga
do Raju ...
Uczestnik wyprawy :
Piotr M.
Moto-Turysta nr 050
Krążownik Szos :
Yamaha Wild Star
Krążownik Szos nr 051
Ilość przejechanych kilometrów :
519 km
|
|
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 818 pt. (300 + 519)
Krążownik Szos 2004 : 519 km
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
Józefów k/Warszawy (miejsce zamieszkania)
Jaskinia Raj i Zamek w Chęcinach
(punkt docelowy wyprawy)
Józefów k/Warszawy (miejsce zamieszkania)
|
|
Data
rozpoczęcia wyprawy : 24.07.2004
(wyprawa jednodniowa)
Data nadesłania relacji : 24.07.2004
|
|
|
*
* * * * * * * * *
Ponieważ sezon
motocyklowy w pełni zdecydowaliśmy się na kolejny jednodniowy
wypad. Zaczynamy jak zwykle od dokładnego studiowania mapy i
zbieraniu informacji na temat interesujących miejsc. Na wyjazd mamy
czas tylko w sobotę i ten fakt zdecydowanie ogranicza nam możliwości
wyboru. Przede wszystkim odległość, jaką możemy pokonać musi
być taka, aby starczyło nam jeszcze trochę czasu na zobaczenie
czegokolwiek i chociaż na chwilę odpoczynku. Po długich
poszukiwaniach mamy dwie propozycje: jaskinia Raj i Chęciny lub
Sandomierz. W obu przypadkach odległość, jaką będziemy mieli do
przejechania jest podobna, bo wynosi ok. 200 km jedną stronę.
W
końcu zapada decyzja : jedziemy do Raju ...
*
|
|
Przed wyjazdem do jaskini
warto zarezerwować telefonicznie bilety (tel: 041-346-55-18), gdyż
może się okazać, że jechaliśmy na darmo. Ilość osób, jaka może
odwiedzić jaskinię ciągu dnia ograniczono do 620 - większa ilość
zwiedzających mogłaby zakłócić mikroklimat jaskini.
Do
wyprawy kaptujemy załogę jeszcze jednego motocykla, ustalamy
godzinę wyjazdu i czekamy na sobotę 24-07-2004. Ponieważ znajomi
będą jechać z Kampinosu a my z Józefowa poprzez Służewiec
ustalamy na miejsce spotkania stację Staatoil mieszczącą się za
centrum Chińskim na drodze z W-wy do Krakowa. Przed wyjazdem
kontrolujemy prognozy meteo i wygląda na to, że będzie nam
towarzyszyć dobra słoneczna pogoda. Sobotni ranek wita nas słońcem
i temperaturą ok. 20 stopni, co wróży gorący dzień. Na stację
benzynową docieramy ok. 9:30, tankujemy motocykl i przez chwilę
oczekujemy na znajomych. W końcu są i o 9:50 rozpoczynamy jazdę
...
|
|
Ponieważ
bilety mamy na godzinę 12:45, to musimy je odebrać 15 minut wcześniej.
Ten fakt powoduje, że jedziemy jednym ciągiem a szybkość podróżna
oscyluje w okolicach 110-130 km/h. Szybko mijamy kolejne miasta: Grójec,
Białobrzegi, Radom, Szydłowiec, Skarżysko-Kamienną a w końcu
wjeżdżamy na obwodnicę kielecką. Dojeżdżamy mniej więcej na
wysokość Chęcin i zawracamy z powrotem na starą drogę prowadzącą
do Kielc, aby po ok. dwóch kilometrach zobaczyć tablicę wskazującą
dojazd do jaskini. Skręcamy w lewo i po chwili zatrzymujemy się
przed wjazdem na parking znajdujący się ok. 400 m od wejścia do
jaskini. Pobierają od nas opłatę w wysokości 1,50 od motocykla.
Jest 11:45 a więc jesteśmy przed czasem. Parkujemy sprzęty i
powoli wędrujemy przez las w stronę wejścia. Kupujemy
zarezerwowane bilety, w cenie 12,50 zł za sztukę i oczekujemy na
naszą kolej wejścia.
|

Plan wnętrza jaskini Raj
|
|
Kilka
słów o samej jaskini, która mieści się pod wzgórzem „Malik”.
Została ona odkryta w 1963 roku przez gospodarzy z pobliskiej
wioski w trakcie eksploatacji kamienia wapiennego, kiedy to do jej
wnętrza poprzez wąską szczelinę dostało się kilku
kilkunastoletnich chłopców. Jednak to odkrycie nie zostało zgłoszone
i za prawdziwych odkrywców uważa się czterech uczniów technikum
geologicznego z Krakowa, którzy wraz z nauczycielką weszli do środka
i zgłosili ten fakt do odpowiednich instytucji. Jako odkrywcom
przysługiwał im przywilej nadania nazwy i w przeciwieństwie do
jaskini „Piekło” nadali jej nazwę ”Raj”.
Po przeprowadzonych badaniach archeologicznych od roku 1972 jaskinia
została udostępniona zwiedzającym. Przed wejściem do jej wnętrza
powstał pawilon, w którym mieszczą się pomieszczenia obsługi,
kasa itp.
|
|

Sala Stalaktytowa
(foto z przewodnika)
|

Komora Złomisk
(foto z przewodnika)
|
|
W
końcu jest 12:45 i nadchodzi nasza kolej. Do jaskini prowadzą
drzwi i korytarz umieszczony w pawilonie gdzie wystawione są
wykopaliska archeologiczne oraz dowiadujemy się od przewodnika różnych
informacji o samej jaskini. Wkraczamy do środka i wita nas
przyjemny chłód 9ºC (temperatura stała panująca przez cały
rok), podczas gdy na zewnątrz jest ok. 27ºC. Niestety, ale w
środku nie można robić zdjęć, więc nie mogę pokazać piękna
wnętrza. Przepiękna szata naciekowa tworząca stalaktyty,
stalagmity, kolumny, „pola ryżowe” i inne ciekawe
twory. Wszystko oświetlone różnymi światłami sterowanymi, co
jakiś czas przez przewodnika. W niektórych miejscach poprzez sufit
zwieszają się korzenie drzew rosnących na wzgórzu, w innych
widzimy zwały głazów, które znalazły się tam na skutek obsunięcia
spowodowanego zamarzającą wodą. Od późnej jesieni do wiosny w
jaskini zimują liczne nietoperze, które hibernują zwieszając się
z sufitu. Łączna długość korytarzy, jaka została udostępniona
zwiedzającym wynosi ok. 180m i potrzebujemy ok. 30-45 minut, aby ją
pokonać. W końcu opuszczamy wnętrze góry i wychodzimy na zewnątrz
komentując to, co obejrzeliśmy przed chwilą. Wędrujemy w stronę
parkingu podziwiając okolicę i robimy sobie chwilę odpoczynku w
tam zlokalizowanym zajeździe.
Pijemy
kawę i herbatę a po ok. 30 minutach zbieramy się do dalszej
drogi. Czeka nas krótka jazda, bo do Chęcin jest ok.5-6 kilometrów.
Znowu pobierana jest opłata za parking a dzięki uprzejmości obsługi
(podobnie było w jaskini) zostawiamy pod opieką nasze kaski.
Okolice zamku i droga, którą do niego się wędruje przypomina
trochę jarmark z licznymi straganami a na łące pod zamkiem
odbywają się też jakieś pokazy. Idąc przez las stromym podejściem
zmierzamy do wejścia. W najbardziej stromym miejscu musimy pokonać
kamienne schody. W samym już wejściu na dziedziniec zamkowy należy
uiścić opłatę w wysokości 3zł od osoby.
|
|
|
Kilka słów o historii zamku.
Jego budowę prawdopodobnie rozpoczęto na przełomie XIII i XIV
wieku i po jego wybudowaniu pełnił on rolę ważnego ośrodka
militarno-administracyjnego. Twierdza rozbudowana za czasów
Kazimierza Wielkiego stała się jedną z najpotężniejszych w
kraju i pozostała niezdobyta przez kolejne dwa i pół wieku. Oprócz
funkcji militarnych czy rezydencjalnych pełniła ona też rolę więzienia
dla szlachty i co znakomitszych jeńców. Około połowy XVI
stulecia rozpoczął się powolny upadek twierdzy a w roku 1607
została ona nawet po raz pierwszy zdobyta przez oddziały Mikołaja
Zebrzydowskiego i przy okazji nie tylko ograbiona, ale i spalona.
Kolejni zdobywcy to Szwedzi, wojska Rakoczego i ostatecznie ponownie
Szwedzi, po których najeździe w roku 1707 twierdza została
opuszczona. Dzieła zniszczenia dokończyli Austriacy, który
podczas zaborów traktowali zamek jako źródło materiałów
budowlanych.
Ale
powróćmy do czasów obecnych ...
|
|
Po
wejściu na zamkowy dziedziniec możemy przez chwilę poprzyglądać
się walkom rycerskim na miecze ( i nie tylko-byliśmy świadkami
walki, w której zwycięzca posługiwał się łopatą!!), są
stragany z pamiątkami a pod ścianą stoją dyby. Jeżeli więc
nasz plecaczek zbytnio nam przeszkadza możemy go zakuć na jakiś
czas. Przede wszystkim jednak podziwiamy piękną panoramę okolicy,
szczyt wzgórza, na którym zbudowano zamek jest na wysokości 355 m
n.p.m.

Jak
komuś mało może pokonać kręcone schody i wdrapać się na
wschodnią wieżę, która została udostępniona dla zwiedzających.
Widać naprawdę daleko a w dniu, w którym my spoglądaliśmy na
okolicę powietrze było przejrzyste.
Po
około godzinnym pobycie na zamku pora wracać do motocykli i ruszać
w drogę powrotną, niestety nie zostajemy na pokazach i zawodach,
jakie właśnie odbywają się u stóp zamku. Podczas gdy my powoli
schodzimy z zamku nad wzgórzem krąży jastrząb. Dosiadamy maszyn,
żegnamy się z przeszłością i opuszczamy Chęciny.
|
|
Początkowo
wracamy tą samą trasą, aby w Szydłowcu odbić w prawo i
kierujemy się bocznymi drogami na Wierzbicę, Skaryszew a końcu
docieramy do Zwolenia. Ten odcinek drogi jest niestety nie
najlepszej jakości i powoduje, że tempo jazdy mocno spada, ale
daje nam to możliwość podziwiania okolicy. W Zwoleniu skręcamy w
lewo na drogę Sandomierz –Warszawa i kierujemy się poprzez
Policzno (warto, chociaż daleka obejrzeć fronton pałacu Przeździeckich)
zmierzając w kierunku Garbatki-Letniska gdzie nareszcie zjemy późny
obiad.
|
|
|
Kiszki
grają już nam nieźle marsza, kiedy parkujemy motocykle przed
zajazdem przy Gościńcu. Tu się naprawdę dobrze je a i ceny nie są
zbyt wygórowane. Polecam wszystkim, tym bardziej, że większość
ciast, pierogów i potraw jest własnej roboty. Do stołu zasiadamy
ok. 18:00 a więc jest późne popołudnie. Zamawiamy po desce
rozmaitości a więc zestawie różnych grillowanych mięs, sałatek
i warzyw. Ucztę kończymy ok. 19:30 i wyruszamy w ostatni już etap
drogi.
Docieramy
do Kozienic gdzie obieramy drogę na Białobrzegi, aby w Głowaczowie
odbić na Warkę. Jest to bardzo malowniczy odcinek drogi, której
większość prowadzi przez lasy.
|
|
W
Warce króciutki postój. Żegnamy się ze współtowarzyszami podróży,
którzy skrótami podążą w stronę puszczy Kampinoskiej a my
odbijamy na Górę Kalwarię, w której przekroczymy Wisłę i około
21:00 dotrzemy do domu w Józefowie.
|
|
Jesteśmy
zmęczeni, ale pełni wrażeń po właśnie zakończonej wyprawie.
Pogoda nareszcie dopisała, nie spadła ani kropla deszczu a i
temperatura nie była nadmiernie wysoka. Warto było przejechać
ponad pięćset kilometrów, aby zobaczyć zarówno jaskinię jak i
zamek a także przepiękne krajobrazy. Polecam wszystkim, bo są to
miejsca warte obejrzenia.
A my powoli przygotowujemy się do kolejnej wyprawy.
Pozdrawiam
i do spotkania gdzieś w trasie,
Piotr M.
>>>
ZAPRASZAM DO GALERII Z OPISANEJ WYPRAWY<<<
|
|