RELACJA Z MOTOCYKLOWEJ WYPRAWY 

nr 010/2004 / TURYSTYCZNE WOJAŻE


Piękny drewniany most na trasie z Małkini na Przewóz
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy -Krążownik/

Tytuł wyprawy :
Sobotni wypad nad Bug 
i nie tylko ... 
Uczestnik wyprawy : 
Piotr M. z Józefowa k/Warszawy
Moto - Turysta nr 050

Krążownik Szos : 
Yamaha Wild Star 1600  
Krążownik Szos nr 051

Ilość przejechanych kilometrów : 
348 km

     Ponieważ zapowiedzi pogodowe na weekend nareszcie były zadowalające podjęliśmy decyzję o krótkiej wyprawie nad Bug a dokładnie w okolice Broku i Małkini. Zapowiedzi, o dziwo sprawdzają się, jest około 22 stopnie a poprzez chmury przedziera się słońce a więc wymarzone warunki do jazdy na moto ...

PRZYZNANE PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 648 pt.  (300 + 348)
Krążownik Szos 2004 : 348 km

Data rozpoczęcia wyprawy : 17.07.2004
(wyprawa jednodniowa)
Data nadesłania relacji : 19.07.2004

OPIS TRASY WYPRAWY : 
Józefów k/Warszawy
(miejsce zamieszkania)
Treblinka
(punkt docelowy wyprawy)
Józefów k/Warszawy (miejsce zamieszkania)


Na terenie obozu koncentracyjnego w Treblince  
/zdjęcie dok. fakt odbycia wyprawy -Turysta/

     Wypad rozpoczynamy około 10:00 z, W-wy bo tam trzymam motocykl. Jedziemy przez Józefów do drogi nr 17 a więc na Lublin, po czym w Kołbieli odbijamy na Mińsk Maz i jest to najgorszy odcinek drogi, bo poorany głębokimi koleinami.

     W Mińsku skręt w lewo na Ostrów Maz. Ruch na tym odcinku drogi jest niewielki a asfalt zdecydowanie gładszy, no cóż taką ilość ciężarówek jak na obwodnicy biegnącej od trasy katowickiej do Mińska ciężko spotkać na innej drodze. Sprawnie przemieszczamy się mijając kolejne miasteczka: Stanisławów, Łochów i Sadowne, aby w końcu dotrzeć do Broku. Jest właśnie południe a więc całkiem szybko pokonaliśmy ten odcinek trasy.
     W Broku natykamy się na kilka motocykli, jak się okazuje rozpoczął się zlot (należałoby powiedzieć: mini zlot), na który przybyło ok. dziesięć maszyn !!! Spotykamy grupkę motocyklistów z W-wy kierujących się ku Białowieży. Robimy sobie krótką przerwę, jemy drugie śniadanie w przydrożnym zajeździe, po czym wyruszamy w dalszą drogę.
     Kierujemy się w stronę Małkini Górnej. Droga nienajlepsza, bo sporo wybojów i nieźle trzęsie, co skutecznie ogranicza naszą prędkość. Z drugiej strony nic nas nie pogania i nie musimy forsować szybkiego tempa.

     W Małkini skręcamy w prawo i kierujemy się na Przewóz gdzie jest drewniany most!! Dojazd do niego ograniczają bramki, dzięki czemu samochody ciężarowe nie mają szans na jego przekroczenie.

Przed mostem zatrzymują nas światła sterujące ruchem, bo szerokość jezdni jest taka, że mieści się na niej tylko jeden samochód.

Ponieważ kiedyś jeździł tu pociąg,
przez most prowadzą szyny i motocykliści muszą uważać, aby jazda nie zakończyła się to wywrotką.
Po przejechaniu przez Bug zjeżdżamy nad rzekę i robimy zdjęcia oraz oglądamy konstrukcję mostu, która całkiem nieźle pracuje podczas przejazdu samochodów.

..............................................................................................

     Po tych oględzinach powracamy na drogę i po paru minutach docieramy do Treblinki. Jedziemy drogą ułożoną z płyt betonowych, miejscami mocno już zużytych, wskutek czego tempo podróży jest niewielkie a to z kolei pozwala nam śledzić krajobraz.
Cztery kilometry dalej znajduje się muzeum na miejscu dawnego obozu koncentracyjnego, gdzie podczas wojny Niemcy wymordowali około 800 000 ludzi.

     Pozostawiamy motocykl na parkingu i zwiedzamy to miejsce położone wśród sosnowego lasu. Niewiele pozostało z obozu, po powstaniu więźniów, które wybuchło w sierpniu 1943 roku, Niemcy zlikwidowali obóz zacierając jego ślady i tylko liczne obeliski z nazwami miejscowości i krajów, z których ginęli tu ludzie tworzą swoisty klimat.

     Wyruszamy dalej i kierujemy się bocznymi drogami na Kosów Lacki. W mijanych wsiach stoją drewniane chałupy, dookoła liczne lasy a szczególnie w okolicach rzeki liczne zarośla tworzą niezapomniany krajobraz. Warto poszwędać się po tych terenach i myślę, że jeszcze tam powrócimy.

     Ale dzisiaj czas jechać dalej, i zmierzamy drogą na Sokołów Podlaski gdzie tankujemy, a później na Siedlce. Pogoda cały czas idealna, świeci słońce a temperatura w okolicach dwudziestu stopni.
Po drodze spotykamy motocyklistów również korzystających z tych świetnych warunków meteo. Od Siedlec robi się trochę tłoczno a to za sprawą ciężarówek na białoruskich i rosyjskich numerach rejestracyjnych. Jakoś sobie z tym radzimy i ponownie docieramy do Mińska, w którym odbijamy na drogę tranzytową do Góry Kalwarii. Mijamy trasę na Lublin i rezygnujemy z towarzystwa trucków skręcając w prawo na Celestynów. Robi się puściutko a my pomału kierujemy się w stronę Otwocka. Droga prowadzi przez lasy i choć początkowo tak dziurawa, że nasza prędkość spada do ok. 20 – 40 km/h to od Celestynowa jest już dobra i możemy zwiększyć tempo jazdy.

Do domu w Józefowie docieramy około 18:00 po przejechaniu 348 km. Wyjazd na pewno udany, choć przydałoby się nieco więcej czasu, aby móc zawitać jeszcze w inne miejsca leżące po drodze. No cóż nie można mieć wszystkiego na raz, a to, czego nie udało nam się zobaczyć teraz zostawiamy sobie na później ...

Piotr M.
(Moto-Turysta 050)

 

>> Zapraszam do obejrzenia fotek z sobotniego wyjazdu <<