|
RELACJA
Z WYPRAWY MOTOCYKLOWEJ
nr
001/2004 / TURYSTYCZNE WOJAŻE
|
|
|
Tytuł
wyprawy :
Zimowy najazd
na zamek w Janowcu
Uczestnik wyprawy : WaFel - Turysta nr 47
Krążownik Szos : Kawasaki GTR 100 (nr 048)
Ilość przejechanych kilometrów : 124 km
Data odbycia wyprawy : Luty 2004
Data nadesłania relacji : Kwiecień 2004
|
|
OPIS
TRASY WYPRAWY :
LUBLIN (miejsce zamieszkania)
Kurów - Puławy
JANOWIEC n/Wisłą (punkt docelowy wyprawy)
/powrót tą samą drogą/
|
|
|
PRZYZNANE
PUNKTY :
Moto - Turysta 2004 : 0 pkt
Krążownik Szos 2004 : 0 pkt
|
|
Przesłana
relacja nie dotyczy wyprawy odbytej
w okresie trwania rankingowej rywalizacji
tzn. 01.04.04 - 01.10.04
|
|
|
Nie
ma jak wypuścić się na szybką wycieczkę na stalowych rumakach w
środku zimy. Ponieważ pogoda 7 lutego w niczym nie przypominała
zimowej a wręcz wiosenną, było +10 C zaczęło mnie dręczyć
pytanie:
Co zrobić z tak pięknym dzionkiem?
|
|
Fotografia
dokumentująca fakt odbycia wyprawy.
|
Telefon
do przyjaciół załatwił wszystko, lecimy na kawę do
Kazimierza...
Iiiiiiiihhhhaaaa w końcu można przegonić trochę kucyki po
zimowej przerwie. Wystartowaliśmy nieśpiesznie, chyba dlatego, żeby
troszeczkę wyjeździć się po przerwie, ale już po parenastu
kilometrach ustaliliśmy ulubione tempo w granicach 140 km/h. Dojeżdżając
do świateł w Puławach zmieniliśmy cel wycieczki z Kazimierza na
Janowiec. W końcu oba leżą nad Wisłą tylko naprzeciwko siebie.
|
|
Teraz
trochę historii, bo pewnie nie wszyscy wiedzą. XVI-wieczny zamek
Piotra Firleja, należący później do Tarłów i Lubomirskich.
Wielokrotnie gościł w nim Jan Kochanowski.
Pod murami zamku w Janowcu król Zygmunt III Waza zawarł układ z
Mikołajem Zebrzydowskim, zażegnując tym samym grożącą Polsce
wojnę domową. W XVII w. zamek został przebudowany przez
architekta Tylmana z Gameren i rzeźbiarza Santi Gucciego. Zamek
podupadł na przełomie XIX i XX w., znacznie ucierpiał podczas obu
wojen światowych. Był jedynym prywatnym zamkiem w Polsce Ludowej
w latach 1928-1975 należał
do Leona Kozłowskiego, który w końcu przekazał go państwu. Z
XVI w. zachował się budynek bramny oraz stojąca obok basteja ze
strzelnicami.
We wnętrzach urządzono muzeum.
|

|
|
|
Nam
nie było jednak dane zwiedzać muzeum ani nawet napić się gorącej
kawy w zamkowej kafejce.
Wszystko zamknięte na cztery spusty.
Dobrze, że chociaż brama była otwarta i mogliśmy polatać po
zamkowych murach. Tam kilka fotek krajobrazu, obsikanie murów i po
zwiedzaniu udaliśmy się na z góry upatrzone pozycje czyli
przeprawę promową do Kazimierza jednak i tu małe rozczarowanie bo
ani promu ani nawet skuterów wodnych.
Cóż więc było robić, czas na powrót i szybki, ale nie mały
obiadek w karczmie "Bida".
Ojro miał pierogi z wróżbą i zamienił się w drewniana babkę
co widać na przedostatnim obok zdjęciu.
Cóż fajny był z niego chłopak, przynajmniej motocykl pójdzie w
dobre (bo moje) ręce.
WaFel
z Lublina
|
|
|
|
>>
::
ZAPRASZAM DO GALERII Z WYPRAWY ::
<<
|